Prezent dla kobiety po urodzeniu dziecka?- dostałyście coś od męża? :)

Hej dziewczyny, przed chwilą wpadł mi w ręce artykuł o tym jakie prezenty kobiety powinny dostać od męża za urodzenie dziecka. Po urodzeniu córki dostałam od męża kwiaty, to był miły gest nie powiem, zaskoczona byłam bo nie pomyślałam zupełnie o tym, że mogę coś dostać. Dziecko i powrót do domu dało mi wystarczająco dużo szczęścia. a tu w tym artykule kobiety się wypowiadały, że ustalały z mężem już przed porodem co chciałyby dostać i to nie był bukiet czy kosmetyk… niektóre prezenty były dość spore i kosztowne. co o tym myślicie? dostałyście coś od partnerów? chwalcie się bo jestem ciekawa :wink:

Ja dostałam piękny bukiet kwiatów,który mnie bardzo ucieszył, bo się nie spodziewałam, ale mam znajoma która za urodzenie syna dostała od partnera złota bransoletkę i łańcuszek.

Ja nic nie dostałam od męża i szczerze zrobiło mi się przykro, na szczęście synek to wynagrodzil :slight_smile:

Mój mąż pytał czy kobiecie się coś kupuje, ja mu powiedziałam że zależy od kobiety i ja tak naprawdę to nic nie chcę, jedyne czego pragnę to żeby dziecko urodziło się zdrowe. Do szpitala przyniósł mi gigantycznego pluszaka, którego widzieliśmy w sklepie i myśleliśmy żeby synkowi kupić. Zrobiło mi się bardzo miło. Poza tym dostałam kwiatki i w dni przyjścia ze szpitala mąż zrobił pizzę, co było o tyle fajne, że on nigdy nie gotuje. O jakimś większym prezencie nawet nie myślałam że bym chciała. Syn wszystko wynagradza, wyprawka swoje kosztowała, a pieniądze na ten prezent wolałabym przeznaczyć na coś fajnego dla dziecka.

U nas te pierwsze dni były straszne. Strach o dziecko. Mąż nie spał, robił ponad 300km dziennie… Nikt nawet nie myślał o jakiś prezentach.
Ale kiedy już wszystko było dobrze to miałam prezent za prezentem :wink:

Nie dostałam żadnego prezentu , a liczyłam chociaż na małego kwiatka…
Przykro mi było strasznie ,ale mąż biedny się nie domyślił. Z reguły sama kupuję sobie kwiaty i dobrze mi z tym :stuck_out_tongue:

U nas prezentów nie bylo ale maz raczej nie myslal;-) mi tak tez nie zależało…moim prezentem byl synek;-) wiadomo ze jakbym dostala to na pewno fajna pamiątka i bym sie ucieszyła jak to kobieta…nawet z drobiazgów;) ale nie dostałam i tez nie zalamalam sie;-) potem jakos dowiedziałam sie ze maz kupil chyba łańcuszek na rękę jakos tak za to ze mu urodziła i zażartowałsm do meza a co on mi kupil i zaczal sie smiac i mówić jeszcze chciałam czego;-) sle sobie zartowal i bylo po temacie;-)

Ja dostałam od męża kwiaty w dniu wyjścia ze szpitala, jeszcze na sali, milo było ale o.jakis jeszcze prezentach nie myślałam nawet
Za to od teściowej jak urodziłam dostałam zloty pierścionek rodzinny po babci…to bylam w szoku i bylo mi Bardzo milo i pełne zaskoczenie :slight_smile: nie spodziewałam się
Ale to juz po powrocie do domu :wink:

Ja również dostałam bukiet kwiatów i sądząc po reakcji położnych wcale to nie był częsty widok. Nie wyobrażam sobie umawiania nie wiadomo jakich prezentów, bo to przecież nie o to chodzi…

Dostałam od męża bukiet kwiatów, ale dopiero po powrocie do domu. Nie przyniósł ich do szpitala , nie wiem czemu , może się krępował . Bardzo miło mnie zaskoczył tymi kwiatami. Dużo moich koleżanek dostało od mężów właśnie złotą biżuterie, też piękny gest , aż głupio było mi przyznać się , że ja dostałam tylko kwiaty

Dwa razy rodziłam i dwa razy nic :stuck_out_tongue: ale raz na jakiś czas tak bez okazji dostaje więc źle nie jest :slight_smile: fajnie byłoby dostać ale z zaskoczenia a nie tylko dlatego że wcześniej mu o tym powiedziałam …

Kornelka to tak jak u nas :wink: A raczej nie dostanę…maz raczej jest takich ze nie kupuje tak sam od siebie;-) raz byl temat ze rzadko mi cos kupuje itp…a on a co bys chciała itp…i jakos w tedy pierwszy raz jechał z zagranicę do pracy na 3tyg. I jak go kawalek podwiozlam i tam juz wsiadl do auta roboczego to pozegnal sie ze mna i powiedział ze w drzwiach w samochodzie coś dla mnie zostawil a tam.bardzo śliczne srebne kolczyki;-) az sie poplakalam ze szczescia i z smutku ze nie moglam mu podziekowac osobiście i ze pojechał na 3tyg…i zalowalam.ze nie dal mi tego wcześniej…takze i tak jest kochany;-)

Mój mąż też nie należy do tych, którzy sami z siebie kupują prezenty z jakiejś okazji. Kiedyś się bardziej starał, a teraz nawet kwiatka nie kupi:( Trochę było mi przykro, ale najważniejsze że wróciłam szybko z córką do domu:)

U mnie niestety nie było nic. Nie żebym na coś liczyła, ale uważałam, że mój mąż wykażę się na tyle klasą, że chociaż kupi kwiaty, tym bardziej, że był przy porodzie i widział jak to wszystko wyglądało. Kwiaty dostałam od rodziców, babć i z pracy mojego męża przysłali pocztą kwiatową :slight_smile: Mój mąż niestety nie domyślił się, żeby cokolwiek kupić. Ostatnio rozmawialiśmy coś na temat porodu i w końcu rzuciłam zdanie, że od wszystkich najbliższych dostałam kwiaty czy jakieś upominki dla dziecka tylko nie od niego ;p Nic nie odpowiedział. Więc chyba sobie po prostu nie zasłużyłam :stuck_out_tongue:
PS. myslałam, że nie muszę :stuck_out_tongue:

Ja także nei dostałam nic od męża po porodzie, lecz kilka miesięcy później zrobił mi wypasiony prezent i dostałam nowiutki telefon z kilku okazji: urodzin, urodzenia dziecka i walentynek. Jakoś lepiej wyszłam na tym, mimo, że ta jak Bebusiaa liczyłam chociaż na jakąś różę w domu, albo kilka balonów na powitanie…

Ja również nie dostałam nic od męża, nawet nie poświęcił nam wystarczającej ilości czasu, pracoholik jeden… Było mi naprawdę bardzo przykro, bo nie spędzał z nami czasu w szpitalu, nie przyjechał po porodzie, pojawił się dopiero na drugi dzień na ledwo 10 minut, bo praca… Po powrocie do domu też nas zostawił i poszedł do pracy, a ja tak potrzebowałam wsparcia, już nawet nie chodzi o te głupie kwiaty czy inne prezenty, ale o zwykłą obecność…

To przykre, że nie zechciał być z Wami… A kiedy wybrał “tatusiowe” 2 tygodnie?
Mój mąż odebrał nas ze szpitala i już był z nami 2 tygodnie, bo bardzo go potrzebowałam, bo po cc czułam się bardzo źle…

Ja też po cesarce bardzo potrzebowałam pomocy męża, nawet przy wstawaniu z łóżka, nie wyobrażam sobie przechodzić przez to wszystko sama. zdał ten test na szóstkę i to ważniejsze niż jakiekolwiek prezenty. Za kilka dni czeka mnie powtórka z rozrywki, druga cesarka i już się stresuję, szczególnie że muszę się rozstać z córeczką na kilka dni. Ale mąż mnie coś podpytuje o to co lubię, co mi sprawia przyjemność, także chyba chce osłodzić ten ból jakimś prezencikiem :slight_smile:

A myślałam że tylko mój taki niedomyslny :slight_smile:
Co do opieki przy i po porodzie nie mogę narzekać. Dojechal na poród z pracy a miał 100 km, glodny siedział z nami do wieczora, pozniej pojechal zjeść i znowu wrócił. Wziął wolne i byl codziennie w szpitalu, a ze ja bylam wtedy ciągle głodna to dowozil mi jedzenie i gotował budyń :slight_smile:

Mój też był na każde zawołanie po porodzie, co mi było trzeba to dowoził i nas odwiedzał. Miał dwa i pół tygodnia wolnego i bardzo mnie to cieszyło, bo wszytko robiliśmy razem i razem się wszystkiego uczyliśmy, bo żadne z nas wcześniej nie miało doczynienia z takim maluszkiem.