Kochane która z was nie dawała albo nie daje dziecku smoczka i jak wam to wychodzi. My miesiąc wytrzymalismy bez smoczka i pewnie do tej pory by tak było ale mała miała silną potrzebę ssania przez co częściej była na piersi i bardzo dużo przy tym przybierała więc musieliśmy wprowadzić ten nieszczęsny smoczek. Teraz znowu jej się odwidzialo i częściej wypluwa a dzis w nocy w ogóle go nie miala. Jak to u was? Jeśli u was jest bez smoczka to czy nie mają tej potrzeby ssania wasze dzieci? Od znajomej od początku jest bez, za to też wygląda dzidzia jak mała kuleczka a ma już rok ![]()
Kwestia smoczka i jego potrzeby to bardzo indywidualna sprawa. Jedne dzieci mają większą potrzebę, inne mniejsza lub w ogóle go nie potrzebują. Nie można porównywać dzieci w tym, ani w innym zakresie. Jeśli chodzi o smoczek to na pewno powinien być odpowiednio dobrany do dziecka i jego wieku. Nie powinno się używać go zbyt często, ale też należy kontrolować dziecko, czy jeśli ma dużą potrzebę ssanie a nie ma smoczka, to czy np nie wkłada do buzi rączek. Nadmierne używanie smoczka lub ssanie palca może prowadzić do zad zgryzu, a w późniejszym czasie do problemów z mową i wad wymowy.
Wczoraj widziałam się z młoda mamą stomatolog i ona np. uważa, że jeśli już smoczek to maks pół roku. Teraz musiała dać swojemu synkowi smoczek to strasznie to przezywała, bo tak się boi wad zgryzu.
Otóż to. A wiadomo, że im dłużej dziecko ma smoczek, tym bardziej przyzwyczaja się do niego i później trudniej go oduczyć, Także czasami można spotkać na ulicy nawet czterolatka ze smoczkiem.
Jest wiele smoczków na rynku i smoczek trzeba dopasować do potrzeb dziecka.
Nasz maluch od poczatku miał bardzo silny odruch ssania, wiec dostał smoczka juz w szpitalu za radą położnych. Niestety w ogole nie trzymał smoka. Co sie okazało dopiero pod koniec 2 miesiaca… że maluch ma słabe mięsnie okrężne ust i dlatego nie potrafi utrzymać smoka w buzi. Walczyliśmy, ćwiczyliśmy…ale w końcu zrezygnowaliśmy ze smoka, bo skoro sam nie trzyma, no to po co. (na poczatku robiliśmy małe “kliny”, zeby smoczek chociaż był w buzi bo tak lepiej mu się zasypiało). I tak żyliśmy spokojnie bez smoka jakies 2-3 miesiace. Maluch nie miał porblemu z tym, że nie ma smoka. Zasypiał pięknie przy piersi albo butelce, odkładaliśmy do łozeczka i spał. W dzień zajmował się zabawami z zabawkami, badz z nami i rowniez nie odczuwałam tego że brakuje mu smoka. Raczej bardzo silny odruch ssania utrzymywał się u naszego malucha koło 2 miesiecy, wiec wtedy miał smoka, później minęło i najwyraźniej go nie potrzebował.
Po czym maluch stał się baaardzo marudny i spróbowałam znów podac mu smoka i eureka…sam trzyma
Wiec nasze ćwiczenia nie poszły na marne
Ale ciesze się, że wróciliśmy do smoka, bo pomaga nam w uspokajaniu małego teraz, gdyż naprawde marudek z niego ostatnio niezly ![]()
Jest wiele teorii na temat smoczka dla niemowlęcia i wiele mitów dotyczących jego negatywnego wpływu…
Pierwszy mit to groźby, że ssanie smoczka przez noworodka zaburza odruch ssania i negatywnie wpływa na laktację… Otóż nie w samym podaniu noworodkowi smoczka jest problem, a w jego nadużywaniu i “zapychaniu” głodnego Dziecka smoczkiem. Młode, niedoświadczone mamy czasami nieświadomie zamiast przystawić głodne Dziecko do piersi i nakarmić, podają mu smoczek… Ale to już takie uroki uczenie się rodzicielstwa i karmienia piersią (które do łatwych zdecydowanie nie należy)…
Drugi mit to właśnie ten negatywny wpływ na zgryz Dziecka… Nie w samym smoczku tkwi problem… ale w np. zbyt wczesnym “odstawieniu” smoczka… Wówczas Dziecko z silną potrzebą ssania zacznie ssać kciuk… a to dopiero jest poważny problem (sama tego doświadczyłam) ![]()
Prawdą jest, że NADUŻYWANY smoczek wpływa na wady wymowy lub późne mówienie… Ale jak Dziecko ma się nauczyć mówić i mówić prawidłowo, jeśli CAŁY CZAS ma buzię zatkaną smoczkiem…???
Reasumując, wszystko w umiarze… ![]()
My podaliśmy Pierworodnej smoczek po około 2 tygodniach… pomaga Jej się wyciszyć do snu i ukoić płacz (co zdarza się baaardzo rzadko, bo mamy bardzo wesołe Dziecię w domu)… w ciągu dnia i w czasie nocnego snu smoczek Jej nie jest potrzebny (wypluwa go zaraz po zaśnięciu).
Konsultowałam wszystkie powyższe kwestie z renomowanym pediatrą… i uczulił mnie na jedno… SMOCZEK DAJE DZIECKU NIESAMOWITE POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA, a zapewnienie właśnie tej potrzeby jest niezwykle ważne szczególnie u niemowląt, które dopiero asymilują się do nowej (nie ukrywajmy przerażającej i pełnej bodźców) rzeczywistości… Zatem, my się przyjaźnimy ze smoczkiem, pamiętając, że tak jak wspomniała Mamik, musi być DOBRANY to etapu rozwoju i potrzeb Dziecka.
Anka mojej córce podawałam jakiś czas smoczek tylko na wyjścia na spacery. Teraz jak jest większa nie chce już go, wypluwa od razu jak dostanie. Jakiś czas temu zaczęła ssać kciuka, ale cały czas wyciągałam go jej i przestała. Znam osobiście problem ssania kciuka, kiedyś moi rodzice nie dopilnowali mnie i niestety zrobiła mi się duża wada zgryzu. Źle mówiłam przez to i nosiłam aparat ortodontyczny.
Uważam zatem, że podawanie smoczka jest mniejszym złem. Oczywiście nie należy go podawać od razu noworodkowi bo po co uczyć? Takie maluszki potrzebują dużo bliskości matki, wiem jakie to potrafi być uciążliwe- taki urok macierzyństwa. Jednak dłuższe ssanie smoczka powyżej roku życia nie jest wskazane. Dziecko może mieć problemy z mową a także wady zgryzu czy deformacje podniebienia.
Jeśli chodzi o wady zgryzu to również mity. Bo jedne dzieci mają długo smoczek a później piękne zęby w przyszłości i zgryz super także z tym się nie zgodzę że to wina smoczka. ![]()
Mam nadzieję że moja nie będzie chciała go za dużo mimo wszystko
póki co sama wypluwa jak nie chce ;p
Wady zgryzu… to chyba najwiekszy mit. Wada zgryzu to wada wrodzona, dziedziczona. Jesli nasi rodzice mieli niezbyt ladne zeby to my nie mamy co liczyc na uśmiech dziergany dlutem Michała anioła ![]()
Moj siostrzeniec w ogole nie dostawal smoka, nawet 1 raz go nie posmalowal, a teraz jak wypadaja mu mleczaki i rosnal zeby stale, to ma takie krzywulcew ze hej… ale rodzice tez takie mieli i musieli wspomagac sie aparatami ortodontycznymi… wiec czego oczekiwać od zebow dziecka. ![]()
Wydaje mi sie ze takie mity czy zabobony to wymyslaly sfrustrowane kobiety, ktore za wszelka cenr staraly sie byc idealne i wkurzalo je to ze ktos inny sobie pomaga przy dzieciach i to dziala ![]()
Nie jestem może specjalistką w temacie, ale mój starszy synek w ogóle nie chciał i nie potrzebował smoczka. Fakt, że nie proponowałam mu go jakoś nagminnie - zwyczajnie spróbowałam może dwa, może trzy razy każdego smoka (miałam wówczas 2 rodzaje dopasowane do wieku i rekomendowane), ale potem zwyczajnie już o nich zapomniałam. Synek bardzo ładnie od razu dostawił się do piersi i chyba samo karmienie zaspokajało jego potrzebę ssania i bezpieczeństwa. A co do ząbków - były idealnie proste, ale teraz gdy mleczaki już wypadły widzę, że aparat będzie potrzebny, mimo że w mojej i męża rodzinie nikt go nie używał ![]()
Teraz szykuję wyprawkę dla drugiego malucha i planuję kupić smoczek - warto go mieć pod ręką na wszelki wypadek, ale sama jestem ciekawa jak to będzie.
Ja również chciałam uniknąc podawania córce smoczka ale się nie udało. Córka miała silną potrzebę ssania, którą zaspokajała ssąc kciuka! A jak wiadomo smoczek z czasem można zabrać, kciuka niestety nie, dlatego podałam jej smoka. A bywa to różnie. Czasami całą noc śpi ze smoczkiem, czasami potrzebuje go tylko do zaśnięcia , a potem śpi bez niego.Wychodzę z założenia, że gdy będzie go potrzebowała, zasygnalizuje mi to. Nie wtykam jej smoczka cały czas, w ciągu dnia daję jej tylko do spania, a potrzebę ssania zaspokajam różnymi gryzakami, zabawkami.
Lepszy smoczek niż ssanie kciuka. Tak jak piszą dziewczyny z tymi wadami zgryzu od smiczka to oczywiscie nie prawda. Ząbki stałe mogą krzywo rosnąć jak np mają za mało miejsca po mleczakach, tak jak to było niestety u mnie - piękne, proste i małe mleczaki, i zdrowe, ale wielkie, a więc krzywo rosnące zęby stałe
Ja także uważam, że nie ma co na siłę ani smoczka dziecku podawać, ani go też na siłę unikać. Nasz Maluszek sam nam pokaże czego potrzebuje. Jeśli potrzeba ssania jest duża, a smoczek Malca uspokaja, to jestem jak najbardziej za podawaniem go. Dzięki temu i dziecko jest spokojniesze i mama (i wszyscy domownicy) bardziej wypoczęta.
Tak jak pisałam wyżej - ja do wyprawki smoczek kupiłam i zobaczymy czy Maluszek będzie go potrzebował ![]()
U nas dziecko chciało na początku smoczek jednak po jego wymianie ze względów higienicznych dziecko całkowicie samodzielnie odrzuciło nowy smoczek I tak zakończyła się nasza przygoda ze smoczkami
Po jakim czasie wymienilas smoczek? I to nie prowda że smoczek ma jakiekolwiek wpływy na zgryz czy zęby dziecka. Widzialam na własne oczy dzieci które miały nawet 4 lata smoczek a zęby mają proste i piękne że aż pozazdroscic ![]()
Anka jeżeli dziecko NADUŻYWA smoczka to jest narażone na wady zgryzu i to nie jest mit. Smoczek powoduje, że język jest tylko w jednej pozycji. Przez to może narazić dziecko na problemy z wymową jak i przeżuwaniem. Jak dziecko korzysta z niego od czasu do czasu to nic się nie stanie:) ale mając cały czas zatkaną buzię to nie wróży to nic dobrego.
Mi się udało obie moje córki wychować bez smoczka, karmiłam je piersią i jakoś nie było potrzeby podawania smoczka.
Wydaje mi się że w przypadku wad zgryzu dużo zależy także od skłonności genetycznych. Znam dużo maluszków które używały smoczka A nie mają wad zgryzu ale znam też i takie które nie używały smoczka nigdy bądź bardzo rzadko i mają wady zgryzu. Oczywiście są przeprowadzane badania które mówią o tym że smoczek może wpływać na wady zgryzu ale tak naprawdę nie wiemy czy te dzieci które były przebadane nie miałyby tej wady zgryzu Gdyby nawet Smoczka nie używały.
Ja chciałam wymienić smoczka w siódmym miesiącu Niestety mój maluszek całkowicie odrzucił tego smoczka i dalej już żyliśmy bez niego
Hmm też myślałam, że moje dziecko będzie bezsmoczkowe. Ażdo… drugiego dnia w szpitalu
Córeczka urodziła się ranoa o 23 włączył się jej niesamowity odruch ssania. Jeść nie chciała ani w dzień ani w nocy, trzeba było wmuszać, ale ssanie o 23 - masakra. Pierwszy wieczór prawie przepłakałam z bólu i zmęczenia, bo nie miałam siły jej nawet utrzymać tak długo. Drugiego wieczoru to samo, 22:00 - syrena i ssanie. Wtedy się poddałam (upewniwszy się najpierw, że nawet na oddziale noworodkowym panie zaspokajają dzieci smoczkami), podałam smoczek, dziecko zadowolone poszło spać a ja razem z nim. I wszyscy byli szczęśliwi. nie uważam, żeby smoczek zrobił córce jakąś krzywdę. W tej chwili używa go tylko do zasypiania i to nie zawsze, zależy od stopnia zmęczenia.