Trudna miłość do butli

Moja historia zaczyna się pewnie jak historia wielu mam karmiących swoje pierwsze dziecko piersią.

 

Miało być tak pięknie - maleństwo, mama, cycek, bliskość… Po około miesiącu okazało się, że córeczka usypiając przy piersi (co wydawało mi się naturalne i urocze) znacząco spowolniła laktację. Tak, tak drogie Mamy - nie dajcie dziecku spać, ma się najeść! Ale skąd mam wiedzieć, czy się najadła, skoro nie wiem ile zjadła? Może zasypia nie dlatego, że się najadła, tylko dlatego, że ma żółtaczkę po szpitalu, a bilirubina powoduje senność?

 

Milion myśli, rozterek - „co ze mnie za matka? Nie umiem ocenić czy się dziecko najadło - DRAMAT. Nie umiem piersią nakarmić… Dziecko leci z siatek centylowych - zagłodziłam je” - i tym podobne.

W końcu przyszła pora na wizytę w poradni laktacyjnej. Doradca laktacyjny orzekł - MLEKO MODYFIKOWANE. Bo dziecko się nie najada piersią, więc proszę spróbować karmienia mieszanego - trochę cycek, a dalej butla.

BUTLA. No dobra - spróbujmy. Pierwsza butelka - nie chciała nawet spojrzeć. Druga - smoczek nie pasował. Trzecia - foch. W końcu pojawił się pomysł - spróbujmy z mniejszym smoczkiem. Nie. W końcu wpadliśmy na pomysł - może damy jej smoczek z gumy, bardziej przypomina brodawkę niż te z sylikonu. Bingo! Zjadła raz, drugi, trzeci… potem malutki silikonowy na próbę - jest! Udało się… i tak doszliśmy małymi krokami do dużego, pełnowymiarowego smoczka.

 

Ale co z piersią? Może odstawić? Przecież ma modyfikowane? Na początku walczyłam - cycek, drugi cycek i uzupełnienie butelką. Z czasem to cycek stał się uzupełnieniem butelki.
W końcu zostały karmienia nocne rży piersi i dzienne z butlą. Miałam wytrzymać miesiąc - karmię pół roku. Dziecko się najada i prawidłowo przybiera na masie, a w nocy śpi przy piersi, co daje korzyści i córeczce i mnie (bliskość, budowanie więzi).

 

Ale do czego zmierzam - bez względu na wybór pamiętajcie drogie Mamy - najważniejsze jest dziecko. Nie ma co karmić wyłącznie piersią za wszelką cenę - jeśli dziecko nie przybiera na wadze warto rozważyć karmienie butelką i piersią równocześnie. Wtedy będziecie miały gwarancję, że dziecko się najada, ale i pewność że dostanie od Was to co najlepsze. Grunt to słuchać swojej intuicji i robić to co najlepsze dla Malucha!

Patrząc tak na siebie z biegiem czasu zarówno  u pierwszego jak i drugiego dziecka karmienie piersią to była sielanka. U mnie karmienie piersią przyszło jakoś naturalnie bez większych komplikacji. Z brodawkami też nigdy nie miałam problemów. U mnie moje dzieci też często zasypiają, zwłaszcza na noc przy piersi ale nigdy się nie zastanawiałam czy aby wystarczająco dziecko zjada -  fakt, że na początku słyszę jak przełyka i ciągnie a mleko leci a potem przez jakiś czas trakruje pierś jako smoczek i zasypia.

U nas mimo, że początkowo karmiłam odciągniętym mlekiem, z uwagi na to, że mały ubywał na wadze, to późniejsza nasza przygoda z karmieniem to też miłe wspomnienia. dla mnie to piękne przeżycie, serio, nie sądziłam, że zrobi to na mnie takie wrażenie. oczywiście, wolałabym żeby zapalenie piersi, czy zatkane kanaliki mlekowe mnie ominęły, ale niestety tak się nie stało. mimo to było warto i cieszę się, że mam taką możliwość, nie każdej mamie jest to dane.

Dokładnie ! Najgorsze to dac sobie wmawiać jakieś bzdury, cenne rady np. teściowej 🤷 

Ja karmiłam sama piersią pół roku, taki postawiłam w zasadzie sobie cel. Córka fajnie przybierała, teraz już 10msc. Je śniadanka, obiad, jakiś owoc plus mleczko mm a w nocy pierś choć powoli będziemy od niej odchodzić ☺️

Nie skromnie ale jestem dumna z siebie.. :) i każda z mam powinna być ☺️

Dokładnie każda z nas jest inna i powinna być z siebie dumna bez znaczenia czy udało się karmić miesiąc czy ok

U nas co prawda dopiero 5 miesięcy karmienia piersią ale po tym czasie mogę śmiało stwierdzić że jest to przyjemny czas bez jakiś kolosalnych problemów. Co prawda po CC trochę trwało zanim laktacja się rozkręciła. Dziecko płakało, cały czas głodne a położne mówiły że mam się nie poddawać i cały czas dostawiać malucha do piersi. Robiłam tak ale maluch ciągle płakał. W końcu podałam mm z bezsilności i braku wiary już w swoje możliwości. Myślę że to był punkt zwrotny, wyluzowanie i odpuszczenie. Bo po podaniu mm po powrocie do domu gdzie przestałam się już stresować laktacja rozkręciła się na dobre. I tak trwa do dziś. 

Też nie jestem fanką karmienia na siłę ale troszkę irytują mnie mamy które swiadomie rezygnują z karmienia... głupimi wymówkami... tak naprawde nic nie zrobiły zeby karmic odpoczatku dawały tylko mm a potem bo nie miałam mleka.. ale ze mleko mało tłuste. Mamy takie czasy doradców laktacyjnych ze naprwde beznadziejne sytuacje można wyprowadzić jesli sie chce... a skoro to najlepsze dla naszych maluszków to czemu z tego rezygnować.. gdzieś czytałam ze prawdziwe problemy z laktacjąi jej brakiem ze faktcyznie nie mogą karmić to bodajze 5% kobiet...a sama w otoczeniu widzę 50/50 mam i kazda twierdzi ze chciala karmic

MamaRóżyMiki ja zgadzam się z Tobą w tym aspekcie, że mamy często szukają wymówek zamiast po prostu powiedzieć, że to ich świadomy wybór.

Wszystko jest fajnie jak nie ma problemu z laktacja z przybieraniem na wadze czy alergi...

Ale zawsze warto próbować chociaz jakiś czas karmić na ile się da;) I nie poddawać się zbyt szybko

Agata AR opowiadała ze były problemy z przybieraniem... odciągałaś chyba mleko i wyszliście  z tego?

Dokłądnie jak wszytsko jest dobrze to można karmić jak najdłużej, ale czasami chcemy karmić a nie możemy 

Anita zgodzę się nie zawsze jest tak kolorowo i czasem mm mimo wszystko to najlepszy wybór dla dziecka. Można próbować, ale jak nie ma efektów to nie ma co się męczyć i dziecka też 

Teraz nie mysle nawet jak mogłabym nie karmić piersią wiele moich koleżanek uważa to za mordege patrząc z boku. Ale dla mnie do pol roku niesamowita wygoda teraz planuje po prostu szybciej też włączyć mm żeby potem nie było problemów

Mamarozy jasne karmienie piersią to jednak wygoda,ale nie każdemu jest dane kamric jak najdłużej. Mi córka sama się odstwilam mając 4 miesiące pewnie to mój stres spowodował i częste jednak picie z butelki mojego pokarmu bo zostawała pod opieką innych więc siłą rzeczy piła z butelki. My mieliśmy ślub gdy córka miała pół roku,więc było mnóstwo przygotowań i czesto zostawala z babcią np.by jej nie wozić po ludziach jak rozwozilismy zaproszenia 

ja bardzo chciałam karmić piersią, ale niestety nie było mi dane... 

być może to genetyczne, bo moja  mama nie karmiła żadnej swojej córki ( miała ich 3)

a być może to podwójne znieczulenie się do tego przyczyniło. 

 

miałam dwa znieczulenia, bo w kregosłup nie zadziałało, czułam jak mnie nacieli i musieli mnie uspić...

później zespół popunkcyjny mnie dopadł... 

MamaEm chyba znieczulenie na te sfery nie działa, po prostu pech to pech. a próbowałaś z doradcą cos wtedy? Moze przy drugim od razu najlpeiej rodzic gdzie sątakie doradczynie i nie bedą od razu do mm namawiać bo czesto jak się zacznie od mm zamiast stymulowania naturalnego to tez niestety tak się kończy.  Więc fajnie jak teraz pracują doradczynie które chociaż jakiś procent kobiet wyprowadzą z kryzysu

Mama Em  mgły być różne przyczyny chociażby stres, którego też jest nie mało po porodzie;(

z tego co piszesz poród też nie był łatwy wiec jest tutaj wysokie prawdopodobieństwo

 

 

 

Stresu ciężko uniknąć a to ma też właśnie duże znaczenie. Czasami trzeba po prostu pogodzić się z rzeczywistością 

MamaRóży ja modliłam się, żeby przeżyć, bo ból głowy przy pionizacji był nie do zniesienia;/ ja ledwo szłam do łazienki zrobić siku, i na leżąco opiekowałam się tą małą istotką:(

mamaem raczej to nie genetyczne bo to tak nie działa, tak sie podziało i już :)