Trudny poród - doświadczenie

Jak sobie radzicie z doświadczeniem trudnego porodu? Jak zaakceptować to, że było inaczej niż byśmy chciały.

Ja przy pierwszym porodzie nastawiałam się na piękny naturalny poród a wyszła pilna cesarka. Jeszcze długo martwiłam się o syna, czy wszystko w porządku. Najbardziej pomagały mi rozmowy z bliskimi i po prostu czas. Teraz 2 lata po, już mogę normalnie o tym rozmawiać.

1 polubienie

Ja nastawiałam się na ekspresowy poród, byłam mega pozytywnie nastawiona, a przyszło co do czego to ze skurczami pojechałam do szpitala o 2 w nocy a urodziłam o 23 :face_with_peeking_eye::woman_facepalming:

mój poród był długi i ciężki, czegoś takiego się kompletnie nie spodziewałam. W pewnym momencie też rozwarcie stało w miejscu i lekarz rozważał CC, Dodatkowo w ostatnich godzinach za każdym skurczem lała się ze mnie krew co mnie dodatkowo stresowało (jak się później okazało ta krew spowodowana była wrażliwą szyjką) plus pękło mi kroczę (całe szczęście tylko 1 stopnia) i miałam łyżeczkowanie.

Mimo tych ciężkich doświadczeń nie mam traumy i podchodzę do tego na zasadzie - no ok, tak się przytrafiło, ale najważniejsze że urodziłam zdrowego maluszka i jesteśmy, żyjemy, cali i zdrowi😀
I myślę, że trzeba do tego tak podejsc - plany planami, ale życie jest przewrotne i nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, teraz trzeba skupić się na sobie i maluszku i nie rozdrapywać tego co było.

Jeżeli jednak masz naprawdę z tym duży problem i nie umiesz sobie poradzić to nie bój się prosić o pomoc! :heart: rozmawiaj z bliskimi i otaczaj się dobrymi ludźmi którzy Cię wesprą i wysłuchają.

Ps my tu na forum też zawsze służymy pomocną dłonią 🩵

4 polubienia

Dla mnie było obojętnie jak byle dziecko urodziło się zdrowe nic innego się nie liczyło :smiling_face:

1 polubienie

Nie wiem czy moj mozna nazwac trudnym , jednak ja nie nastawialam sie na nic . Szlam rodzic po prostu z mysla “co ma bys to bedzie” a moj plan porodu brzmiał:
Urodzic
Miec dziecko
Przezyc
Niestety nie zawsze wszytsko wyglada tak jakbysmy chcialy , dodatkowo jesli trafimy na “zly humor” kogos z presonelu to tez wplywa na nasze samopoczucie
Tak jak pieknie napisala @Wesola95 , nie wstydz sie prosic o pomoc . Jesli potrzebujesz , moze warto wybrac sie do terapeuty ? Warto tez rozmawiac z bliskimi .
Ostatnio widzialam tik toka , ktory uswiadomil mi jedna wazna rzecz . Mianowicie , krotko ale to bardzo wazne
-To nie Twoja wina .
Czy to kwestia karmienia czy to kwestia powiklan . Naprawde to nie nasza wina

Jestem po dwóch cc.
W 2023 marzylam o pięknym naturalnym porodzie. 40tc. Nic sie nie dzieje. Szpital. Indukcja trwajaca tydzien i dalej nic. Codzennie widzialam i slyszalam rodzace dziewczyny i nic. Spuchalam jak balon. Maly dobil.ponad 4kg. I decyzja o cc. Byl placz. Byl zal.

Później kolejny problem- brak pokarmu. Laktator i przystawianie i dalej pare kropel. Dokadmianie. Wyszlam ze szpitala jako psychiczny wrak. Nie udalo sie urodzic. Problem z KP. Ale dużo pomogla mi rozmowa z lekarzem który robil cc. Cudowny czlowiek.

I nieocenione było wsparcie męża. Powtatzal że jestem cudowną Mamą. 5 tygodni meczylam się z laktaitorem i odciagniem. Malo tego pokarmu bylo. I to maż namawial żeby odpuscila bo się zamecze psychicznje. Mial rację :heart: Bylam rozżalona ze Mały bedzie distawal mm ale… moja glowa i cialo szybko odczuly ze ten brak presji zwiazany z odciaganiem dobrze na Mnie wpjywa.
Triche trwalo zanim to wszystko “przeobilam” ale najwazniejsze i tak bylo to że Maluszek zdrowy. I że w koncu najedzony .

Teraz w 2026 po wielu nieoczekiwanych perturbacjach druga cesarka (a mial byc porod sn). Mala ladnie sie przystawiala. I sie jej odwidzialo. Moje dzieciaki widoczmie nie “cyckowe”. Marzylam ze tym razem uda sie KP. Ale na razie jestem KPI. I tak muszę dokarmiać. Ale tym razem wiem że to ze Mala dostaje juz miesiac moje mleko jest dla niej dobre. Im duzej sie uda - tym.lepiej. Ale jesli znow nie pojdzie… juz mam przerobikneże mm nie jest niczym zlym. Najwazniejsze zeby dziecko bylo najedzone a Mama spokojna.

Życie pisze swoje scenariusze. Im szybciej się z czymś pogodziny - tym lepiej. Trzeba rozmawiac z bliskimi. Korzystać z ich pomocy. Nie bać się o tą pomoc prosic.
Jak napisala @Wesola95 My też jestesmy i staramy się wspierać jak się da dobrym slowem i radami jeśli jakieś mamy.

1 polubienie

Ogólnie ja podchodzę do tego tak że było jak było ważne że dziecko urodziło się bez powikłań a czy on był ciężki czy lekki to trudno. Nigdy nie nastawiałam się też na piękny książkowy poród bo żadko tak jest a każdy organizm jest inny i każde dziecko jest inne więc kobieta która rodzi 3 razy za każdym razem może mieć inny poród

Ja nie miałam złych doświadczeń. Jedynie łyżeczkowanie bez znieczulenia to był dramat.
@Wesola95 a Ty dostałaś znieczulenie?
Generalnie warto otaczać się bliskimi, może psycholog :slight_smile: no i przy następnym porodzie poszukać dobra położna, z którą będzie można przepracować to co złe, a może podpowie jak się lepiej przygotować.
Zależy też co rozumiesz bez trudny poród.
Moja znajoma popękała wzdłuż i wszerz i do tego ja ginekolozka źle poszyła, że miesiąc nie mogła chodzić. I ona mówi, że przy następnym porodzie gdyby był to nie wyobraża sobie nie mieć cesarki.

Znieczulenie brałam ale to zzo gdzieś około 16 bo mnie te skurcze już tak męczyły, że masakra :face_with_peeking_eye: i to był błąd bo przez to znieczulenie akcja się trochę zatrzymała i nic nie chciało ruszyć dalej :woman_facepalming: gdzieś o 20:30 wleciała oksycotyna i na szczęście ruszyło, łyżeczkowanie miałam po 23:00 ale to bez znieczulenia juz, jednak przy tym wgl nie odczułam bólu, nie wiem może to przez endorfiny że już dziecko urodziłam :sweat_smile::grinning:

1 polubienie

To zazdroszczę, bo ja czułam najgorszy ból w życiu wtedy :confused: aż się bałam, że dziecko upuszczę, a jedynie co dostałam to gaz do wdychania.

Ja miałam nadzieję , że będę rodziła SN jednak miałam wskazanie do cc. Ciężko mi się było z tym pogodzić , ale trudno , siła wyższa. Po porodzie pękła mi blizna i bardzo się bałam , że kolejny raz sytuacja się powtórzy. Dlatego poród mnie przerażał , jednak starałam się o tym dużo nie rozmyślać.

Poród to często nieprzewidywalny scenariusz…:face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth:
Wydaje się, że nastąpią skurcze, podjedzie się do szpitala i wszystko przebiegnie pięknie. Ale niestety zazwyczaj tak nie jest.

Mi poród zaczął się nagle, przez odpływanie wód, 3 tygodnie przed planowanym terminem. Nie spodziewałam się zupełnie, nic nie czułam aby to miało zacząć dziać się już. Tym bardziej że to pierwszy poród i mówiono że na spokojnie, na pewno będzie po terminie :woman_shrugging:t2: także już nerwy, obawa. Do tego kilka godzin byłam bez męża bo to była noc, nie pozwolono mu zostać bo na porodówce nie było miejsca, trafiłam na przeczekanie na oddział, a mówiono że na spokojnie, bo akcja na pewno się szybko nie rozkręci. A jednak, niedługo później już były skurcze,.męża nie było, ja miałam coraz mniej sił i coraz większy stres przez to wszystko. Później udało się, mąż dojechał, urodziłam i wydawać się mogło że najgorsze za mną. Jednak później pojawiły się u mnie komplikacje, silne krwawienie, omdlenie…

Ale staram się po prostu nie uważać takiego przebiegu jako porażkę, że coś nie poszło po mojej myśli. Najważniejsze że byłam pod dobrą opieką, że z maluszkiem wszystko w porządku, że mną się zaopiekowano i że wszystko dobrze się skończyło :face_holding_back_tears:

Otwarcie opowiadam tę historię, mam wrażenie że jakoś bardziej pozwala mi to na taką akceptację, że tak się wydarzyło i co najważniejsze właśnie że jednak cała ta historia ma Happy End :smiling_face_with_three_hearts:

1 polubienie

Przy pierwszym porodzie trafilam o 2 w nocy na porodowke urodziłam o 12 w poludnie , okropny ból, myslalam ze zejde i nigdy nieurodze :see_no_evil::see_no_evil::see_no_evil: przy drugim porodzie było łatwiej, szybciej i bez takiego bolu :wink: nigdy nie wiemy jaki bedzie nasz porod, nawet jak ktos powie ze miał super, szybko itp to nie wiemy jak to bedzie wlasnie u nas :wink:

1 polubienie

Pierwszego porodu z 2021r. w sumie nie pamiętam bo zaczęłam odpływać lekarzom. Pamietam tylko jak otworzyłam oczy i dostałam dokumenty odnośnie CC. Szczerze nie wiem co podpisałam.

W 2023roku mój poród naturalny to moja trauma bo niestety użyto kleszczy, co prawda też już nie bardzo pamiętam tamte chwile, bardziej pamiętam chwile juz jak wróciłam do domu i nie mogłam siedzieć, leżeć, płakałam z bólu krocza że mnie wszystko ciągnie.

Patrząc na to to chyba bym powiedziała, że potrzebny jest czas a wszystko się zatrze w głowie. I najważniejsze nie porównuj się do innych mam jakie miały porody bo to jest chyba najgorsze, niestety w social mediach większość opowiada jaki to wspaniały poród miało kto mówi jak to naprawdę wygląda a uwierz mi, że nie warto na to patrzeć bo właśnie najbardziej na tym cierpi nasza psychika. Sama miałam taki problem z karmieniem piersią, nie wychodziło mi, karmiłam 3 miesiace i około 1 miesiaca potem przechodziłam na mm. Moje najbliższe koleżanki karmiły i przez to że tak bardzo chciałam być KP bardzo ciężko było mi to sobie poukładać w głowie. Dopiero jak odpuściłam i powoli dniem za dniem tłumaczyłam sobie ze dzięki mm jestem dobrą mamą bo nie płacze z bólu, nie jestem sfrustrowana to dobrze robię.
Tak więc po moim długim wywodzie, daj sobie czas, pomyśl może nie było idealnie ale dziecko jest zdrowe i to jest w tym wszystkim bardzo ważne. A jeżeli potrzebujesz to przepracować bo jednak jest to Twoja bardzo duża trauma to umów się do psychiatry, to żaden wstyd a wyjdzie Ci to na dobre :slight_smile: Ja sama idę w przyszłym tygodniu na pierwszą wizytę bo też potrzebuję aby pewne moje sprawy poukładał mi w głowie jeżeli to jakkolwiek Cię wesprze w tym aby poprosić o pomoc specjalistę :slight_smile:

3 polubienia

Ja trudnych doświadczeń związanych z porodem nie miałam mimo że rodziłam po raz pierwszy, gdy dotarłam już na porodówkę poprosiłam najpierw o gaz rozweselający, a później przyszedł anestezjolog i znieczulenie dostałam , mimo że miałam nacięcie krocza i po porodzie komplikacje z łożyskiem to dzięki znieczuleniu nic nie czułam. Szczerze życzę by każda kobieta miała szybki, bezpieczny, i jak najmniej bolesny poród :heart::smiling_face:

1 polubienie

No u mnie poród był zaplanowany (było cc) i wszytko odbyło się zgodnie z tym na co byłam przygotowana. Nie było żadnych niespodzianek. Wprawdzie chciałam spróbować porodu SN ale nie było mi to dane ze względu na moją historię medyczną

1 polubienie

Ale z jednej strony bardzo cieszyłam się że mam planowane cc. Byłam pewna co mnie czeka. :blush:

1 polubienie

U mnie przygotowana byłam na poród SN ale jak się zaczęły skurcze stwierdziłam że wogule nie byłam przygotowana, ból jakich nie znałam chyba ale po dwóch godzinach zdecydowali na CC bo córce podskoczyło tętno …ja tą CC wymodliłam sobie w teakcie skurczy zaczęłam odmawiać rozaniec i prosić żeby to się skończyło szybko :see_no_evil: i pyk za kilka minut przyszła lekarka z informacją czy zgadzam się na CC bo rozwarcie za małe a corce tętno podskoczyło , co prawda później po cc cierpiałam ale jak już wiedziałam że córka cała i zdrowa to mi było już wszytko jedno że mnie boli :blush:

2 polubienia

Dziewczyny tak czytam te historie i my to jednak jesteśmy niezniszczalne!:heart:

1 polubienie

:sweat_smile::joy: ja sobie tak myślę jak by nasze połówki zniosły to co my przechodzimy

1 polubienie