Forum działa! :) cały weekend próbowałam się zalogować i nie dało rady. Wczoraj was dziewczyny potrzebowałam strasznie, a tu kicha. Miałam wczoraj nieciekawe zdarzenie i całe szczęście już sobie z samego rana poradziłam. Zostałam napadnięta i ugryziona przez kota, który łazi nie wiadomo gdzie, ugryzł mnie w stopę. Długo zastanawiałam się czy iść z tym do lekarza, ale przez całą noc nie mogłam spać bo o tym myślałam. Rano zadzwoniłam do mojego ginekologa i zalecił udać się do lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie do chirurga ogólnego żeby dał ewentualnie zastrzyk przeciwtężcowy. U chirurga przyjęli mnie od razu bo miałam na pilne i powiedziałam że jestem w ciąży. Chirurg powiedział że rana nie jest mocno głęboka i rozszarpana więc przepisuje antybiotyk Amotaks, zastrzyku nie muszę brać bo 12 lat temu miałam zastrzyk przeciwtężcowy i przeciwciała pewnie mam jeszcze w organiźmie. Oprócz tego kazał 3 razy dziennie dezynfekować ranę octaniseptem i leżeć często z uniesionymi nogami . Kota musimy złapać i oddać na obserwację do weterynarza i z zaświadczeniem że kotu nic nie jest za tydzień z nogą na kontrolę. Co Wy na to dziewczyny? Miała któraś z Was taki problem w ciąży że została ugryziona przez jakieś zwierzę?
Darulka,o ja cię!... współczuję takiej niespodzianki.Dobrze,że już sytuacja opanować.Mnie nigdy takie coś na szczęście nie spotkało.
Też cały weekend sprawdzalam czy już działa forum.
Nie miałam takiej sytuacji. Ja to kotów nie lubię, a w ciąży że względu na toksoplazmoze to omijalam je z daleka. Współczuję i jaki pech że akurat teraz. Bo to rozumiem Wasz kot?
Rena to kot który był zawsze przy domu na podwórku, od małego był mily, nigdy nie drapał, nie fukal, nie gryzł, nie skakał na nikogo. W maju poszedl na pole i do wczoraj go nie było. Zobaczyłam ze wrocil wiec wyszłam na taras zeby dać mu jesc. No pecha to ja mam jak nic, jutro zawozimy go do weterynarza na obserwacje.
Darulka współczuję sytuacji ale dobrze ze udalas się do lekarza. Ja trzymam się od kotów z daleka w sumie to nie za bardzo je lubię a mając toxo w drugiej ciąży to już wogóle dlatego jak tylko się zbliżają to zaraz przeganiam.
Darulka no to nie fajnie. Sytuacji nie miałam żeby jakieś zwierzę mnie ugryzło. Ale dobrze że pojechałaś do lekarza. Lepiej nie bagatelizować. Zwłaszcza że tyle czasu kota nie było i nie wiadomo co sie z nim działo
Ojj... współczuję sytuacji nic fajnego ja na szczęście nic takiego nie doświadczyłam choć jak bylam w ciąży to wszystkie koty do mnie lgneły, a ja strasznie ich nie lubię wlasnie przez toksoplazmoze
A myślałam że to tylko u mnie był problem przez weekend że nie mogłam się zalogować..Darulka oby było dobrze i zeby czasem ten kot nie miał toksmoplazy bo to najbardziej niebezpieczne co do rany to naprawdę musisz mieć dużą skoro lekarz przepisał w ciąży antybiotyk;-( ale lekarz wie co robi i oby wszystko było dobrze, ja miałam sytuację troszke inna , mój pies który zawsze byk lagodny , zawsze go tulił itd i w pewnym momencie ugrzyl mnie ale nie mocno w brzuch a byłam w tedy jakoś w 6miesiacu ciąży miałam tylko delikatny mały ślad więc nigdzie z tym nie poszłam co teraz aż się dziwie z ez tym nigdzie nie poszłam naszczescie synek ma już 6,5lat i jest cudownym synken i rzadko mi choruję;-), na pewno będzie dobrze.
W ciąży królik mnie ugryzł. A co do tego forum to też walczyłam cały weekend xd
No w końcu udało mi się zalogować..
Darulka nie ciekawie.. Ciekawe co mu odbiło ze tak zareagował jeśli do tej pory był potulny. Niestety zwierzę to zwierzę, natury nie oszukasz. Oby tylko nie okazało się że ten kot był czymś zarażony..
Jeee nareszcie forum działa :)
Darulka współczuje stresu, a to Wasz kot? Udalo Wam sie go złapać i zawieźć do lecznicy?
Darulka, oj to pech. Od maja do sporo miesięcy się plątał nie wiadomo gdzie. Złapaliście go?
Dziewczyny udało nam się go dzisiaj złapać rano. Zanecilismy go szynka i w karton. U weterynarza spędziliśmy godzinę czekając aż nasnprzyjmie, sprawa była naświetlona bo wcześniej dzwoniłam i wyjaśniałam jak sprawa wygląda. Kot narazie został do obserwacji i zobaczymy co to będzie. Mamy teraz dodatkowe zajecie bo musimy poszukać gdzie się okocila i koty spakować w karton i zawieźć tez do lecznicy.
Darulka, doskonale cię rozumiem. Też mam akurat przygodę z chorym kotem i malymi kociakami dla których szukam nowego domu.
Ojej to niezła przygoda z tymi kotami :) oby wszystko było w porządku, żebyś się nie stresowała
Darilka to już wiadomo czemu tak długo się nie pokazywała. Znaleźć kociaki będzie trudniej. Myślę że najlepiej by koło kotkę śledzić żeby tego się dowiedzieć
O matko dopiero zauważyłam co Ci się przytrafiło , ja to bym chyba oszalała z tego wszystkiego. Tym bardziej że koty to roznoszą zarazki. Dobrze że tak szybko zareagowałaś i przyjęli Cie . Czemu ten kot Cię ugryzł , poczuł zagrożenie ? Ogólnie chyba koty się nie rzucają bez powodu.
Teraz złapać kota będzie nie lada wyzwanie , może jakimś jedzeniem go zwabisz , ale może Ty go nie łap niech mąż się tym zajmie .
Są specjalne klatki do których zwabia się zwierzęta. U mnie jets tak że można ją w schronisku pożyczyć
Też nie mogłam się zalogować.
Drakulka, straszna przygoda... dobrze, że tak to się skończylo.
Ja nie miałam żadnej takiej sytuacji. Chybam bym oszalała ze stresu.
Tego kota to 15dni trzeba obserwować, na szczęście przypadków wścieklizny w Polsce praktycznie nie ma a to po to ta obserwacja jest. Więc będzie dobrze :* jak noga?