U nas niestety podobnie, chociaz w zeszkym roku corka czesto miewala zapalenie ucha. Niemniej jednak ostatnio miala jakas dziwna wysypke, pojedyncza plamka wygladala na ugryzienie po kleszczu, ale tych sladow bylo kilkanascie i znikaly po jednym dniu. Pediatra “profilaktycznie” chciala podac antybiotyk przez 3 tygodnie, finalnie poszlismy prywatnie i dostalismy tylko masc. Oczywisxie badania z krwi wykazaly ze zadnego kleszcza nie bylo, a ja bym o maly wlos wpakowala w corke antybiotyk
sama mysle o zmianie pediatry
Też lepiej próbuje tak leczyć na początek niż zaraz podawać antybiotyk
Ostatnio oglądałam w jakiejś telewizji śniadaniowej, że Polacy nagminnie używają antybiotyków i nebulizatorów . I niestety jest to prawda, w pierwszej przychodni zdrowia, w której byliśmy zapisani na wszystko wypisywali antybiotyk, mimo moich próśb by spróbować może z czymś łagodniejszym na początek. Sytuacja była dla mnie już tak denerwująca, że zmieniliśmy przychodnie i na szczęście tam lekarze mają całkowicie inne podejście. Antybiotyk to ostateczność! Sama jestem osobą, która ogranicza bardzo przyjmowane leków, w ciągu całego życia antybiotyki brałam może z parę razy i nie wyobrażam sobie bym miała faszerować małe dziecko niewiadomo czym. Życzę sobie i Wam lekarzy z większą wyobraźnią i powołaniem ! Bo to co się teraz dzieje nie mieści się już w głowie !
Niestety ale w wielu przypadkach lekarze mają procent od przepisywanych antybiotyków i dobro pacjenta jest mniej ważne niż ich portfele …
Podobno kiedyś był pomysł żeby zwierzętom nie dawać antybiotyków bo tak oporność się zrobiła. I nasz weterynarz bardzoo ograniczył wtedy antybiotyki
Bardzo Cię rozumiem i mam podobne przemyślenia. Też mam wrażenie, że antybiotyki bywają przepisywane „na zapas”, a przecież to nie są cukierki i powinny być stosowane tylko wtedy, gdy faktycznie jest ku temu wskazanie bakteryjne.
Gorączka po szczepieniu to zazwyczaj naturalna reakcja organizmu na szczepionkę, a nie infekcja bakteryjna, więc antybiotyk w takim przypadku wydaje się mocno dyskusyjny. Sama również zawsze myślałam, że w takiej sytuacji wystarcza obserwacja i ewentualnie leki przeciwgorączkowe.
Myślę, że chodzi też o świadomość rodziców …. Bo mam też koleżanki, które na wszystko podają dzieciom antybiotyki
U nas na szczęście ten najbardziej „chorobowy” etap jest już za nami — córka ma 9 lat i ostatni antybiotyk brała jakieś 5 lat temu
Tym bardziej utwierdza mnie to w przekonaniu, że rozsądne podejście i niepodawanie antybiotyków na wyrost naprawdę ma sens. Oczywiście nie neguję ich konieczności, gdy są faktycznie potrzebne, ale cieszę się, że udało nam się ich uniknąć wtedy, gdy nie było ku temu wyraźnej potrzeby ![]()
U nas jest pani doktor co caly czas przepisuję jeden antybiotyk nie wazne z czym idziesz
dlatego unikam chyba ze juz jest naprawde zle
U nas całe szczęście antybiotyki dobiera odpowiednio, ale zawsze przepisuje też spore ilości Thiocodin, mam go chyba zapas na najbliższe 4 lata, bo mąż zawsze kupuje wszystko, co jest na recepcie ![]()