Ewę czytalam właśnie że nie ma ryzyka dla zdrowia że nie ma go aż tak dużo
jeju z ta herbata to nie wiedziałam,ja tyle lat pije cytryne z herbatą
DoNiWe pilismy tyle lat i jakoś nic nam nie jest
Szok ta herbata z cytryna
aneczka no dokładnie jakoś nic nam nie ma
Ja tam całe życie pije
Ja to nie lubię herbaty bez cytryny ;)
A dla mnie obojętne czy herbata ma cytrynę czy nie hehe ale jak się nie mylę to w szpitalu podają z cytryną. To żeby rzeczywiście szkodziło to raczej by tak nie robili
U nas w szpitalu to jest herbata z jednej torebki na 2l dzbanek :p o cytrynie nawet marzyć nie ma co :p
Moja mama pracowała na kuchni w szpitalu i jakby tam gesller wpadła to by szpital zamknęła bo uznałaby że trują ludzi. Wszystko z proszku, kogutki kilogramami wrzucane, gdzie tam cytryna do herbaty to tylko lekarze mogli tak �
u ns tez w szpitalu wszystko jałowe bez smaku i rozgotowane
Ja tam lubię szpitalne jedzenie i szczerze to nie czułam nigdy w tych posiłkach smaku kogutkowych kostek, a wręcz przeciwnie.
W szpitalu gdzie rodzilam też była herbata bez cytryny, w domu od zawsze piję z cytryną.
Megg mi zawsze śniadania smakowały niby zwykła bułka, masło, wędlina lub ser albo dżem ale jakoś tak inaczej smakowała niż w domu :p
Pewnie wszystko zależy od szpitala. U nas w szpitalu śniadania to była mielonka 1 plasterek na 2 kanapki kosteczka masła i chleb taki średnio swiezy :( to pamiętam :(
PattMaz z oszczędnością wędlin to i u nas tak samo hehe ale co do świeżości pieczywa nie mogłam narzekać zawsze bułeczki świeże chrupiące aż ciężko przekroić a chleb mięciutki
patt mazz mam wrazenie ze miałysmy te same szpitale ha ha ha bo jedzenie u nas takie samo...
Aneczka bo to było bardzo specyficzne śniadanie, wyczekane bo od 17-tej poprzedniego dnia byłyśmy wygłodzone :D
Megg ja nawet nie wiem ile ja czekałam na śniadanie wiem że od ok 15 byłam już w szpitalu ale chyba wlasnie już nie jadłam a o 20.55 urodziłam przez CC cesarkę. Śniadania wiadomo o której hehe ale nie tylko pierwsze śniadanie tak smakowało ogólnie dla mnie jakoś dobrze szły hehe
U mnie też w większości 5 kromek chleba, kawałek masła i dwa plasterki mielonki. Ale to chyba ta laktacja tak na mnie działała ze zjadałam jak szalona wszystko.
Ja też nie narzekalam na szpitalne jedzenie. Smakowalo mi, porcje całkiem spore, w miare doprawione, ale niestety 3 posilki to dla mnie za mało w ciągu dnia. Wszystko zalezy od szpitala. Dlugosc pobytu tez ma znaczenie bo jesli bym musiala jesc tak 3 tygodnie, to pewnie juz nie byłoby tak milo.