Ból porodowy - wszystko co musisz wiedzieć

Na szkole rodzenia opowiadali nam, że poród jest porównywalny do przebiegnięcia maratonu i jakoś tak odetchnęłam z ulgą bo na swoim koncie mam ich przebiegniętych kilkanaście :grinning::laughing:

Nam to samo mówili na szkole rodzenia o tym maratonie, może to nowa moda jak nastawić aby nas nie przestraszyć? :grinning: ja biegać nigdy nie lubiłam, może dlatego tak się umordowałam :joy::joy: @Wesola95 na kiedy masz termin? :grin:

Ja skorzystałam z gazu , ale niestety na mnie nie zadziałał , anestezjolog był powiadomiony, miałam iść do wanny, ale niestety jak podano oxytocynę , to ani wanny , ani anestezjolog nie zdążył przyjść, 8 minut i moja córcia na świecie :heart:

U mnie dwa mega szybkie porody. Poerwszym razem to myslalam, ze w samochodzoe urodzę :see_no_evil:
Ja chyba mam taka naturę że nie czuje tych pierwszy skurczy, chyba mam wysoki prog bólu. Ja dopiero czulam jak już wody odeszły i zaczęły sie reguralne skurcze co okolo 3 minuty. A powerszwym razem to chyba nawet częściej były bo mnie bolało caly czas juz jak zaczęło.
Porod z dojazdem to u mnie 2h :grin: vzyli w samym szpitalu trwalo to okolo godzinki

U mnie porodu naturalne i bez znieczulenia, pierwszy porod trwał 12 h i ból niedozniesienia drugi porod wywolywany i szybki bezbolesny :slight_smile:

styczeń :grinning: jeśli ta teoria się sprawdzi to będę zadowolona bo lubię maratony :laughing: Jedyne, co mnie trochę niepokoi, to to, że mój najdłuższy ponad 100 km bieg trwał 14 godzin, a poród potrafi ciągnąć się i do 24 :sweat_smile: ohhhh

Pamiętaj że te porody 24h albo i 2-3 dni jak niektórzy mówią to raczej rzadkość. Dużo kobiet liczy czas porodu od pierwszego skurczu jaki poczuły, a faktycznie powinno się liczyć czas od częstych, regularnych skurczy :grinning:

Czyli jest nadzieja :sweat_smile:
Noo na szkole rodzenia nam mówili o tym, że kobiety często trochę ten czas zawyżają :sweat_smile: ale tak czy siak że jak pierwszy poród to żeby się przygotować że będzie troche to trwało :laughing:

Ja też jedyną dostępną metodę łagodzenia bólu miałam gaz. I w ogóle nie łagodzi bólu, ale daje takie uczucie haju :sweat_smile:

1 polubienie

Moj od podłączenia oksytocyny do zobaczenia małego trwał 4h, też pierwszy poród więc brzmi krótko tylko mi się dłużył :laughing:

Dla mnie zA każdym razem było takie dziwne uczucie jak nagle się skończyły te skurcze które aż mnie wyginały i nagle zaczęły się parte . Pamiętam jak stałam oparta o łóżko a położna że musimy już przygotować pozycje do rodzenia bo następny skurcz będzie właśnie już party , one też bolą ale dla mnie to był inny ból taki do przejścia przez to że tą głowę się przyciska do brody i można z całej siły popchnąć

Aż mi się wszystko przypomniało:D jedno to prawda - po zobaczeniu maluszka zapominasz o bólu

Pierwszy poród skończył się planowanym cesarskim cięciem i nie doświadczyłam tego bólu o którym piszecie - doświadczyłam natomiast bólu po CC :exploding_head:
Tym razem stoję przed decyzją czy naturalny czy cc - ani jeden ani drugi mnie nie przekonuje :sweat_smile:
Dobrze, że piszecie o metodach, które pozwoliły Wam przetrwać i wytrzymać ten ból!
W chwili obecnej jestem w 30 tygodniu i już czuję parcie w pachwinach, kręgosłupie lędźwiowym i spojeniu łonowym i jest to nie do wytrzymania, a co dopiero przy akcji porodowej :exploding_head::exploding_head:

1 polubienie

Ja korzystałam ze znieczulenia, na początku myślałam, że dam radę bez znieczulenia ale przy wywoływaniu porodu chyba nawarstwiły się i stres i wszystko. Więc skorzystałam z tej możliwości i nie żałuję sumarycznie. Jeśli ból jest już zbyt silny dla kogoś niech nie boi się prosić o pomoc. Na początku miałam termoforek z pestek wiśni i w początkowym stadium pomagało.

Tak jak się zobaczy maluszka to o wszystkim sos zapomina o całym bólu i ilości godzin w tych bólach :rofl:

@Wesola95 grzebień must have mój mąż zapomniał wyjąć i jak przyszły te gorsze skurcze to ja go ugryzłam z bólu :laughing:
@magdap_96 też tak miałam więc wiem o czym piszesz, u mnie akurat był problem że przez podwyższone crp nie mogli mi dać drugiej dawki a to już były skurcze solidne na oksytocynie, do tego młoda sie zaklinowała przez pępowinę i skończyło sie CC

@daga1271 ja miałam zewnątrzoponowe i to było super bo skurczy nie czułam tylko napinanie się brzucha, mąż się śmiał bo z nim rozmawiam on widzi na ktg, że jest mocny skurcz a ja nic :stuck_out_tongue: jedynie trzeba pamiętać, że zewnątrzoponowe może spowolnić akcję porodową.

@Hedwiga o widzę, że miałyśmy podobne porody, u mnie synek owinięty pępowiną przy szyi i między rączkami.

2 polubienia

Mi sie udało urodzić zupełnie bez znieczulenia . Na szczescie córka byla łaskawa i zdecydowala sie szybko opuscic kawalerke :slight_smile:

@Mama.Wiki ja gryzlam siebie :see_no_evil::rofl:

Bardzo ciekawy artykuł

Miałam i nie żałuje. Od razu zakładałam, że wezmę. Nie wiem jak przeżyłabym bez bo parte i tak były ciężkie. Żaden gaz, prysznice czy grzebienie nie działały :joy:. Ogólnie bardzo źle znoszę ból więc lekarz prowadzący sam mi wskazał szpital w którym najłatwiej o znieczulenie zewnatrzoponowe.