Botulizm u dzieci

Botulizm, czyli zatrucie jadem kiełbasianym, to rzadkie, ale wyjątkowo niebezpieczne zatrucie pokarmowe, do którego dochodzi po spożyciu pokarmu zawierającego bakterie Clostridium botulinum.

O zatrucie nietrudno. Niby wiemy, że wszystko powinno być świeże. Sprawdzamy datę ale sposób przechowywania żywności również ma wielkie znaczenie. Oby omijało to nasze maluszki. 

Ja zawsze sprawdzam nie tylko datę ale i zapach i konsystencję danego produktu bo może być różnie może data być w porządku w skiśnie. Jak byłam mała to zjadlam jogurt na którym była pleśń i trafiłam do szpitala na szczęście udało się w miarę możliwości szybko zareagować a stało się to przez nieuwagę ponieważ wieczko trochę tylko oderwałam a w dalszej części była pleśń której nie widziałam i takim sposobem właśnie przez nieuwagę można zrobić sobie albo komuś krzywdę 

Mama Laury A jakie były twoje objawy po zjedzeniu takiego jogurtu z pleśnią Czy było to zatrucie takie typowo pokarmowe że biegunka wymioty czy może jeszcze doszła do tego jakaś gorączka i inne objawy pytam z czystej ciekawości Dobrze że udało się szybko zareagować

Muszę szczerze przyznać że pierwszy raz spotykam się z tym określeniem botulizm wcześniej w ogóle nie miałam pojęcia o tym że można czymś takim się zatruć raz jeżeli nic nie pomyliłam i to faktycznie chodzi o to samo w serialu Szpital chyba właśnie był taki przypadek gdzie kobieta albo mężczyzna już dokładnie nie pamiętam podejrzewali że właśnie mogli zatruć się tym jadem kiełbasianym ale szczerze mówiąc w realnym życiu jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim określeniem ani też nie znam nikogo kto byłby tym zarażony także bardzo fajna i cenna informacja super porada można się czegoś nowego nauczyć i dowiedzieć

Ja też pierwszy raz spotykam się z tym określeniem zdecydowanie częściej z zatruciem pokarmowym czy po prostu zatruciem gdyby ktoś wyskoczył z taką nazwą kompletnie bym nie wiedziała o co chodzi . Byłam świadoma że zjadłam pleśń więc szybko zareagowaliśmy ale organizm znacznie szybciej bo pojawiła się wysoką gorączką w szpitalu wywiad i dostałam płyn bo wypiciu którego zwykiotowalam wszystko co było możliwe a potem dostałam kroplówkę żeby się nie odwodnić z różnymi płynami i w zasadzie na drugi dzień po obserwacji mnie wypuścili wiem że w gorszych przypadkach konieczne jest płukanie żołądka czego nie życzę nikomu bo do przyjemności raczej nie należy 

Oj teraz coraz częściej produkty się psują niestety ale termini ważności w dzisiejszych czasach są coraz krótsze do spożycia na etykietach trzeba wszystko dobrze sprawdzać zwłaszcza jeśli chodzi o jedzenie dla dzieci

O jadzie kiełbasianym słyszałam natomiast samo określenie botulizm to dla mnie nowość. Przeczytałam poradę i szczerze mówiąc trochę mnie to przeraziło. Niby sprawdzam wszystko ale jednak  automatycznie i się nie zastanawiam nad tym a tekst dał też trochę takiego otrzeźwienia i do przemyślenia, przyjrzenia się uważniej. 

Samo słowo botulizm pierwszy raz się spotkałam, ale jad kiełbasiany już jest mi znany. Przyznam, że nie wiedziałam o tym, że maluszki do 6 MSC to 90% są najbardziej narażone. One przecież głównie karmione mlekiem. Jak widać o zatrucie nie trudno bo i w powietrzu może się znaleźć .

Bardzo ciekawa porada. Też nie słyszałam tego określenia wcześniej ale właśnie trzeba uważać z takim przetwarzanym jedzeniem. Ja sama rzadko kiedy jem konserwy a dziecku bym na pewno nie podała, szczególnie tak małemu 

No niestety najszybciej psują się jogurtu , wędliny , parówki które poza szkodliwymi czynnikami wydzielają też pleśń która czasem jego nie widoczna a już się robi 

MamalauryG dokładnie tak jak piszesz

też potwierdzam, ja tosię czasami zastanawiałam, czy ta moja lodówka jest ok, bo po 2 dniach wędlina już do wywalenia,

Nie ciężko jest o zatrucie pokarmowe wystarczy że temperatura nie taka i już jest coś nie tak z jedzeniem wszystko takie przetworzone że szybko się psuje niestety 

To chyba każdy aż nam ma zepsutą lodówkę :D ja taką po dwóch dniach co najwyżej na grzanki przeznaczam. Ale po prostu zwykle robię tak że wolę kupić 10 dag ale codziennie niż później żeby wywalać bo się nie nadaje do zjedzenia

tak one się robią się takie obślizłe 

No właśnie ja non stop jeżdżę na zakupy ale nie kupuje tak na parę dni bo zaraz mam wrażenie że coś jest nie świeże 

Ja też wolę kupić mniej i chociaż wiem, że jest świeże. Wędliny się szybko psują , co do jogurtów to u mnie nie ma problemu, ale otwarte sery białe 2 -3 dni i zaraz zepsute. 

Kiedyś pamiętam nasz wykładowca nam opowiadał, że dał danonka na miesiąc do szafki swojej w szpitalu i po miesiącu wyglądał tak samo, smakował też -oczywiście spróbował na sobie :D tym samym się zastanawiam ile tam musi być chemii, że po takim czasie w szafce był w stanie nie zmienionym

Ja na zakupy do mięsnego i piekarni też chodzę co 2 dzień a czasem codziennie bo wolę mieć wszystko świeże więc kupuje w mniejszych ilościach

Dokładnie tak jest lepiej bo chociaż masz świeże i nie jesz na siłę jak zostanie za dużo 

Ja niestety robię większe zakupy bo do miasta muszę dojechać