Oj z tym przetrzymaniem to zależy jak dziecko reaguje mój np wyje wtedy bo przemęczony i nie może zasnąć jak przejdzie jego pora , teraz już kładę na czas
Mój tez jak jest przetrzymany to zaczyna być marudny a usypianie odbywa się z wielkim płaczem trudnym do opanowania, dlatego jak zaczyna trzeć oczy to staram się go uśpić. Bo przemęczony też śpi niespokojnie i różne dźwięki go budzą. Dlatego też cieszę się że odsunęliśmy chrzciny w czasie, na wiosnę będzie miał już ustalony harmonogram dnia i komunikacja będzie lepsza. Zawsze warto wziąć wózek do kościoła bo możesz w nim położyć małą jakby chciała usnąć.
Ja wolalabym.czasem.tak nie przytrzymywac dziecka bo różne z tym jest, a zazwczaj dzieci lubia spac w kościele jak ksieza mowia, ida jakies piesnie i dziecko sobie spi. Daj znac jak bylo;-)
u mnie też przetrzymywanie nie zawsze zdaje egzamin bo synek potrafił być mocno zmęczony rozdrażniony i wtedy już wcale nie chciał spać
różnie bywa, mi się wydaje że z maleńkim dzieckiem jest łatwiej niż ze starszym
A ja myślę że ze starszym łatwiej jak już znamy rytm dnia, potrafimy odczytać jego potrzeby, znamy przyzwyczajenia i wiemy jak reaguje na różne sytuacje
np mój synek miał rożny miesiąc jak był pierwszy raz w kościele ( byłam chrzestna) i trudno mu było spać przy dzwonkach, organiście i przy eucharystii , cały czas musiałam go kołysać tylko na sam chrzest oddałam go mężowi , i z perspektywy czasu ciesze sie ze nie postanowiłam chrzcić w te święta bo bym musiała odwoływać wszystko - jesteśmy po szpitalu i do końca roku a najlepiej do wiosny unikać mamy skupisk ludzi bo to największe ryzyko załapania zarazków- taka pora
Koniecznie napisz jak udały się chrzciny? Jak maleństwo w kościele?
Kornelka dokladnie nie wszystkie dzieci lubia glosnosc jak w kościele itp…ale duzo jest tez takich co lubią. Także wiadomo wszytk zalezy od dziecka, od dnia, czy nie jest głodne, spiace itp. A co chrzcin w święta to ja tez bym nie chciała w takim duzym tłumie a co do nabycia zarazkow to trochę dziecko niech przyzwyczaja sie do zarazkow boncale życie ich od tego nie ochronimy ale wiadomo tam gdzie mniej ludzi tam lepiej…i zdrowiej i spokojniej to na penwo…
Cześć dziewczyny, jesteśmy już po chrzcinach. Z racji, że ja założyłam wątek postanowiłam napisać Wam jak było
Tak więc ogólnie SUPER. W sobotę zupełnie wrzuciłam na luz, nie chciałam planować karmień, przewijań, spania itp. Tak więc rano w niedziele wszystko toczyło się swoim tempem, na spokojnie. I tak się złożyło, że karmienie zupełnie przypadkiem wypadło przed wyjazdem do kościoła, podobnie ze spaniem, mała przespała sie godzinę przed wyjściem, więc nie była marudna z powodu zmęczenia.
I tak ruszyliśmy do kościoła, oczywiście Lili nie zasnęła. Przełożyliśmy się do gondoli i w kościele zupełnie bez płaczu. Przysnęła podczas kazania, ale zaraz ją musieliśmy budzić na chrzest. No i w sumie przez cały chrzest była tak zaspana, że nie ogarnęła co się dzieje i w ogóle nie płakała, tylko patrzyła się na mnie. Po chrzcie znów chwilkę poleżała w gondoli i usnęła. Dała mamie zjeść obiad w lokalu i dopiero się obudziła
Karmienie, a później już tylko za czarowała gości. Mimo wielu nowych twarzy raczej się nie bała
Później zasnęła i właściwie przespała pół imprezy
Wróciliśmy do domu, i mimo wielu bodźców w ciągu dnia spokojnie zasnęła wieczorem i ładnie w nocy spała. Podobnie jak ja, bo padłam niesamowicie zmęczona
Także juz nauczona doświadczeniem apeluję - nic nie planujcie, niech wszystko toczy się swoim tempem ![]()
PS przed samą mszą kościelny poinformował nas, że kiedy dziecka nie będziemy mogli uspokoic, bądź jeśli będzie potrzeba karmienia to mamy przejść do zakrystii i bez stresu sonie tam urzędować ![]()
bebusia…jak pisalam nie ma co planowac to prawda…bo puzniej wychodzi jeszcze gorzej , a zaplanowac z takim dzieckiem raczej ciezko…bo nie zmusimy dziecka do spania i do jedzenia…takze wiadomo co ma byc to będzie i nie ma co sie na zapas stresowac jak juz sama wiesz;-) super ze chrzciny sie udaly i wszystko poszlo super i bez stresu a w dodatku ze tak wszystko super sie ukladalo i.ze mogłaś sobie spokojnie zjesc a to rez ważne i ze córeczka troszke pospala a ty mogłaś cieszyć sie tym dniem wraz z rodzina;) super;-)
bebusiaa, bardzo cieszę się, że wszystko udało się i poszło pomyślnie, pomimo wcześniejszych obaw.
Super, że wszystko udało się bez niepotrzebnego stresu. Widzisz nie musiałaś jakoś nic specjalnie planować, a wyszło super. Córeczka zachowywała się bardzo grzecznie a co najważniejsze zasnęła później wieczorem spokojnie. Ty też nie stresowałaś się już i podczas imprezy na spokojnie zjadłaś.
Jak widać nie ma się co stresować na zapas. Na zachowanie takiego Maluszka (płacz, głód) i tak nie mamy wpływu. Najważniejsze, że wszystko potoczyło się dobrze,
Dokładnie dziewczyny, nie ma co się stresować, ale wie się to dopiero po całym wydarzeniu
Najważniejsze to zachowac spokój i nic nie planować! No ewentualnie tylko wyjście do kościoła na konkretną godzinę ![]()
Dziękuję kochane za wszystkie słowa wsparcia i dobre rady ![]()
My też chrzciliśmy, gdy córka miała 3,5 miesiąca. Jak dla mnie, to ostatnia chwila na spokojne chrzciny. Im mniejsze dziecko, tym łatwiej. Nie wyobrażam sobie Chrzcin z większym wiercipiętą. Córka bardzo lubi organy, w kościele podobają się jej też witraże. Była nimi zainteresowana na początku, rozglądała się spokojnie a później zasnęła. Kluczowy moment też przespała, polewanie wodą wywołało jedynie drgnięcie kącika ust
Mieliśmy obiad w restauracji, gdzie też była bardzo spokojna, zjadła mleko z butelki, dała się ponosić i pozwiedzać restaurację. A w domu leżała w łóżeczku, bawiła się karuzelką i grzechotką i chętnie korzystała z noszenia na rękach. Także polecam chrzczenie małych dzieci.
też uważam że z maluchami jest najłatwiej
ja jeszcze nie urodziłam a już mam pewne zamysły co do chrzcin i jedno wiem na pewno
nie zrobię w domu tylko w lokalu ![]()
A my mamy chrzciny teraz 1 kwietnia , synek będzie miał skończone 8 mcy , najpierw tak chciałam nawet tutaj o tym pisałam , później w listopadzie myślałam o Bożym Narodzeniu ale po lezeniu dostaliśmy zakaz przebywania w dużych skupiskach ludzi typu sklepy i kościoły aż do wiosny przez jego słaba odporność ( raz miał rotawirusa mając 2 m-ce ,a później zapalenie płuc mając 4 m-ce ) jak będzie ? Nie mam pojęcia , napisze po fakcie czy lepiej jak maluszek (córka miała 2ce) czy nie ma różnicy czy większy
Ja bardzo sie stresowalam chrzcinami i nie wiedzialam jak to wszystko będzie wygladac.Ale naprawdę nie na czym sie stresować
Nie wygląda to tak strasznie jak sie wydaje o nie potrzebnie sie stresujemy ![]()
Dokładnie im mniejsze dziecko tym lepiej: ) Synka i corka chrzcilismy jak mieli 1,5 miesiaca syn cała msze przespal a córka nie spala tylko sie strsowalam zeby nie zaczela plakac ale w miare spokojna byla.Byla wtedy chrzczona dziewczynka miala moze 6 miesięcy i cala msze byla marudna i plakala co jakis czas dlatego lepiej chrzcic poki dziecko jest malutkie
dużo zależy od dziecka mój synek miał 7 miesięcy a był bardzo grzeczny w kościele i spokojny - wszystko go interesowało i ksiądz i kościół a z maluszkiem jest nadzieja że po prostu prześpi mszę zwłaszcza gdy najedzone i przewinięte ![]()
Dużo zależy na pewno od dziecka. Aczkolwiek i tak uważam, że im mniejsze tym lepiej, chyba że tak jak u Kornelki były wskazania do tego by opóźnić chrzciny. Ja stresowałam się bardzo, mimo że chrzciny w lokalu. Najbardziej bałam się jak nam minie msza. Córa oka nie zmrużyła, ale była zapatrzona w światełka
W domu jak mnie stres odpuścił to padłam ze zmęczenia…