Czy drugi poród jest łatwiejszy?

Tak, seks+masaz combo idealne :grinning:

Właśnie też się zastanawiałam czy coś jest lepsze, czy seks czy masaż. Tak jak pisze @Wesola95 to połączenie idealne, ale no nie każdemu pasuje np. masaż i a seks też już teraz mało komfortowy :sweat_smile:i spotkałam się z wypowiedzią położonej że ten seks jest faktycznie lepszy, działa na tkanki, nasienie ma sprzyjający wpływ na szyjkę, sam orgazm też.

To dobrze! Bo w kazdej ciazy moje libido wystrzela w kosmos haha nie wiem serio jak to działa, ale w trakcie ciąży moj mąż musi uciekac ode mnie :rofl::face_with_hand_over_mouth:

W przecieienstwie do czasu po porodzie…. Wtedy moje libido siega dna :smiling_face_with_tear: ale tez brałam tabletki antykoncepcyjne jednoskladnikowe ze wzgledu na karmienie piersia i wtedy pamietam, że byla tragedia :face_with_peeking_eye:

Tak w ogole to masaz moze byc grą wstepną :sweat_smile:

Mi jak byłam na ostatnim badaniu to lekarz mówił że poród może być szybki więc żeby nie zwlekać z wyjazdem do szpitala. Faktycznie poród był ekspresowy -35min. Chociaż wydaje mi się że bardziej bolesny.
Pierwszy poród za to był o wiele wiele dłuższy, wody mi odeszły a rozwarcie nie szło, miałam balonik potem oxytocyne. Trwał 11godzin.
Także w moim wypadku sprawdziło się to że drugi był szybszy i śmiejemy się że Starym ze przy trzecim porodzie to chyba bym nawet nie zdążyła do szpitala dojechać

1 polubienie

Taki porod to ja rozumiem :smiling_face_with_three_hearts: ale faktycznie strach die bac co by bylo
Przy kolejnym :rofl::rofl:

U mnie podobnie, drugi poród - chociaż mi się mimo wszystko trochę dłużyło. Pamiętam jak 8:41 znaczyły mi się mocne skurcze, bo kazałam mężowi liczyć co ile czasu (już wtedy byłam w szpitalu pod ktg, bo wody mi odeszły około 6, to jeszcze dzwoniłam do mojego lekarza czy zdążę dojechać 130km do szpitala czy mam jechać do najbliższego). Później już wszystko szybko się zadziało, badanie 6cm rozwarcia, mam wpisane 9:35 początek porodu, 10:14 było już po wszystkim

Pieknie! Manifestuje taki czas podczas porodu! Mam tylko jeden warunek do losu haha żebym miała wystarczajaco dużo czasu zeby zadzwonic po rodzicow zeby przyjechali do mojego syna :sweat_smile: Bardzo bym nie chciala wyladowac w szpitalu bez mojego męża - chyba jakis lęk separacyjny :rofl::rofl:

Ooo to mega szybki poród miałaś :blush: takiego wszytkim mamom życzyć aby​:blush:
Ale szpital to miałaś daleko😶 jakiś konkretny powód że szpital tak daleki wybrałaś czy poprostu z tamtąd lekarz był?

My też po drodze w biegu podrzucaliśmy córkę mojej siostrze :face_with_hand_over_mouth: i te nie wyobrażam sobie porodu bez męża

Szybki poród to “nagroda” za moją leżącą ciąże na lekach na podtrzymanie :wink: mój lekarz przyjmuje tylko prywatnie i kieruje swoje pacjentki do właśnie tego szpitala- tam uznaje, że opieka jest lepsza, a ordynatorem jest jego kolega. Tam też leżałam będąc w ciąży przez ponad 3 tygodnie. Ale to, że jechałam do małego, powiatowego szpitala oddalonego ok 130km, mając pod nosem duży, nowoczesny, dofinansowany szpital wojewódzki to jest właśnie doskonały przykład poziomu absurdu w naszym kraju…:neutral_face: Może i w tym bliskim szpitalu nie ma najgorszej opieki (choć opinie różne), pierwsze dziecko rodziłam właśnie tu i byłam zadowolona, ale teraz mam porównanie i jednak warto było jechać tyle km.

No…. Ja bym sie zapłakała gdybym była sama :sweat_smile: jestem straszną panikarą i jakos serio boje się, że kazdy traktowałby mnie zle w szpitalu gdybym byla sama :pleading_face: tyle sie naczytalam jak położne odzywaja sie do matek itp. Pewnie nic takiego by sie nie stało no ale moje myśli takie są :sweat_smile:

Ja to samo , ale no zawsze jest lepiej mieć kogoś obok siebie co wesprze człowieka

Dokładnie! Aczkolwiek mój mąż miał za zadanie dawac mi wody w przerwach skurczy…… no i nigdy nie umiał tragic w tą chwile :rofl::rofl::rofl: pamietam że mega chciało mi sie pić ale na skurczach nie umiałam :rofl:

Mam takie samo myślenie :sweat_smile: i takie poczucie, że jednak jak mąż będzie obok to już nikt na mnie nie podniesie głosu, ani nie powie czegoś czego niepowinien :grinning: bo wtedy w razie skargi jest dwóch na jedną :grinning:

Ja rodziłam w pandemi i bardzo sie bałam ze bede sama ale na szzczescie maz mógłbyc przy porodzie ubrany od glowy do stóp w fartuchy ale mógł :rofl::rofl::smiling_face_with_three_hearts: smiejemy sie do dzis ze wygladał jak lekarz :face_with_hand_over_mouth:

A taki szybki poród to już po prostu nie może być nagrodą samą w sobie że przerwałysmy te kilka miesięcy? Ja na końcówce ciąży czuje się jak kaleka :sweat_smile:
Absurd naszego kraju? No cóż… Ja odnoszę ogólne takie wrażenie, że te powiatowe placówki są czasem lepsze od tych najlepiej wyposażonych wojewódzkich, chociażby dlatego że można się spotkać z ludzkim traktowaniem…
Nie wiem z czego to wynika czy po prostu w tych molochach jest taki przemiał że personel traci ludzkie odruchy a w małych miasteczkach ludzie siebie znają i łatwo wydać na siebie wyrok złą opinią, nie wiem.

Ja rodziłam dwa razy u nas w wojewódzkim i personel znacznie się zmienił. Właściwie to wszystkie położne były młodziutkie ale widać że miały wiedzę a przede wszystkim były bardzo życzliwe i miłe. Przy pierwszym porodzie nie mogę też coś złego powiedzieć- zależy na kogo się trafiło, niektóre były miłe inne mniej. Zależy na kogo się trafiło. Ale jakoś miałam wrażenie że te starsze były już wypalone zawodowo i były w pracy ,za karę”

Mi po porodzie zaczęła się wyświetlac lekarka na insta i ona bardzo krytykowała porodówki w powiatowych szpitalach. Ale raczej takie gdzie nie ma porodów. U mnie więcej było niż w dużym szpitalu w Gdańsku

U mnie o dziwo odwrotnie. Te starsze były bardziej pomocne, niż młodsze. Fakt, że nie było takich typowo dopiero po studiach, ale jednak starsze pokolenie dużo więcej wsparcia okazywało