Czy miałyście nacinane krocze w trakcie porodu i czy pytano Was o zgodę?

Ja miałam nacięte krocze przez położną. Była przy tym moja lekarka. Nie pytały mnie o to nawet, bo akcja się szybko potoczyła i uznały, że tak będzie najlepiej. I fakt szybko dzieciątko wyskoczyło. Moja lekarka zszyła mnie rewelacyjnie, więc nie czułam bólu, ani dyskomfortu. Uważam, ze to była dobra ich decyzja.

czy ktoś mi odpowie :slight_smile:

ja ci odpowiadam:u mnie był jeden poród z nacięciem krocza i nic nie czuję, nic mi tam nie zalega itp. Tak jak było przed ciążą tak jest.

sylwencja to wszystko zależy od organizmu kobiety czy się dobrze zagoi jak i również samego nacięcia. Moja siostra odczuwa do tej pory dyskomfort a upłynęło już dobre kilka lat.

Ja w planie porodu napisałam że zgadzam się na nacięcie. nie wiem czy ktoś go przeczytał, przy porodzie nikt nie pytał o zgodę, nie wiem nawet kiedy je zrobiono. ale dziecko miało głowę o obwodzie 37 cm i nie wiem jakby miało wyjść bez nacięcia.

U mnie były powody ale przed samym nacieciem zapytano mnie czy się zgadzam wczensiej próbowano jakoś odblokować syna po prostu zmienialam pozycje by lepiej wyszedł ale niestety nie dało się i nacięcie było konieczne.
sylwencja wszystko zależy jak cie natna to raz a dwa jak zszyja i jak będziesz pielęgnować krocze . ja nie czuje nic kompletnie blizna jest niewyczuwalna jakby jej nie bylo

dzięki dziewczyny :slight_smile: zdaję sobie sprawę że u każdej będzie inaczej i każde nacięcie może być inne ajjj mnie dreszcz przechodzi na samą myśl o tym :confused: zdaję sobie sprawę że to konieczność ale ja to się nawet nie nastawiam że uda mi się siłami natury urodzić a nacięcie brzucha i cesarka to też nic przyjemnego :-/ wiem coś o tym

Byłam nacina przy pierwszym porodzie mimo że córką ważyła 2970g to się zaklinowała i trzeba było nacinać , zostałam o tym poinformowana

Też musiałam być nacięta. Wydaje mi się, że to dlatego, że w drugiej fazie porodu nie od razu współpracowałam z położną. Ból był duży, ale gdy zobaczyłam swoją ukochaną córeczkę, wszystko zniknęło jak ręką odjął :slight_smile:

Na rozmowie przed porodem w szpitalu wspominalam ze nie chcialabym byc nacieta. Nie wiem na ile z tego powodu a na ile to po prostu nie bylo konieczne, ale faktycznie naciecie nie doszlo do skutku. :slight_smile:

Mi położna mówiła , że jak nie wyrazimy na początku przy przyjęciu zgody na nacięcie to nie mają prawa nas naciąć. Tak samo możemy nie wyrazić zgody na podanie oksytocyny

Problem w tym, ze w aktualnym raporcie nt standardow okoloporodowych okazuje sie, ze mimo iz teoretycznie “nie maja prawa”, lekarze i polozne. robia wiele rzeczy. Naciecie krocza czy podanie oksytocyny to najmniejsze przyklady.
Ten raport np. jest z 2016 roku, ale mozna sobie wyobrazic ze w 2 lata nie zaszly jakies diametralne zmiany NIK o opiece okołoporodowej na oddziałach położniczych - Najwyższa Izba Kontroli

Pati niestety tak jak napisała MichuNi położne i lekarze mogą zrobić wszystko i jeszcze wmówić nam że nie mieli innego wyjścia. Czasem jednak lepsze jest nacięcie niż pęknięcie. Mam znajomą, która popękała aż do czwartego stopnia czyli tego najgorszego. Położna czekała, czekała i niestety skończyło się źle. Nie może już rodzić naturalnie.

Pamietam ze kiedys, pewnie juz z 1.5 roku temu na forum byla taka Mama ktora wlasnie przy pierwszym porodzie popekala az do odbytu i drugi porod juz byl przez cc… no coz. Bardzo to przykre. Moznaby jedynie oczekiwac ze osoby ktore sa w tym kierunku wyksztalcone i maja jakies doswiadczenie beda mniej wiecej wiedzialy “co jest na rzeczy”, i ze taka polozna czy lekarz beda widziec kiedy to pekniecie postepuje tak daleko, ze trzeba zaingerowac, a kiedy mozna zostawic sprawy naturze. Okazuje sie ze ani w jedna ani w druga strone tak naprawde nie mozna na nich polegac. :frowning:

Z tym kroczem to różnie bywa część kobiet ma nacinane krocze, a część nie. Ale tak czasami jest że nawet ćwicząc z balonikiem nie uda nam się ocalic krocza. Moja kuzynka miała nacinane krocze i tylko została poinformowana że będą nacinac krocze. Nikt jej się o zgodę nie pytał.

Mi powiedzieli że zaczyna pękać i czy wyrażam zgodę. Z oksytocyną było tak samo. Czy podać dziecku witaminę K również pytali

Silver przykra sytuacja z koleżanką , no moja położna była bardzo przekonująca , że można urodzić bez nacinania w ogóle , ale wiadomo czasami jest tak że się pęknie . I to jak mówiła , że jak się natnie to wcale nie jest powiedziane że się nie pęknie jeszcze po nacięciu.

Michuni nie wyobrażam sobie abym przez położna albo lekarza miała aż takie uszkodzenia jak ta mama co opisałaś ale zdaję sobie sprawę , że i takie sytuacje mają miejsce. Więc mam nadzieje , że mną zajmie się jakaś kompetentna osoba .

Ania powinni się zapytać o zgodę tak jak w Twoim przypadku ale tak jak pisałam wyżej podają oksytocynę aby przyspieszyć poród. Ale dobrze że świadomie wyrażałaś zgodę co innego jakby się nie spytali o zgodę tak jak w przypadku Justyny.

Pati teoretycznie nie mają prawa aczkolwiek w praktyce różnie bywa. Najczęściej wyjaśniają, że nacięcie zrobiły ze wskazań medycznych a czy tak było to już nie potrafimy sprawdzić. Michalina ja też pamiętam tą mamę. A zgadzam się, że czasami nacięcie jest lepsze bo przede wszystkim jest kontrolowane, położne wykonują je w czasie skurczu więc też jest nie wyczuwalne dla nas. Ale zdarzają się też przypadki, że mimo nacięcie mamy pękają.
W szpitalu powinni pytać się o wszystko. Oprócz wspomnianego podania oksytocyny czy witaminy K dla dziecka (którą można podać albo doustnie albo domięśniowo) to również muszą zapytać o zgodę m.in. o to czy zaszczepić dziecko.

To prawda, czasem nawet jak natną krocze to i tak może dalej samo popękać. Tak na prawdę wszystko w teorii pięknie, ale w praktyce jest pod tym względem różnie. U mnie w szpitalu czy z witaminą K czy sczepieniem dawali kartkę do podpisu czy wyrażam zgodę.
A ta mama o której mowa to z innego forum tak? Bo też taką kojarzę ale nie stąd. Ta moja znajoma nie dość że popękała do odbytu to mówiła że już było widać jej wychodzące jelita, aż po prostu mnie to ruszyło jak opowiadała. Ci lekarze czy położne to na prawdę nie wiem czy są tam z powołania.

Kasia a witamina K dla dziecka jest wskazana rozumiem. Silver to straszne , że aż tak popękała, jelita na wierzchu musiała to być bardzo przykra sytuacja. Silver zdarzają się takie położne z powołania wydaje mi się że jak się decydują na taką specjalizację to są tego świadome i chcą iść w tym kierunku , ale po pewnym czasie może wystąpić wypalenie zawodowe i w większości wypadków wydaje mi się że tak się dzieje.