Jak sprawić żeby czyszczenie noska dziecku aspiratorem nie była czymś strasznym? Nasz synek podczas czyszczenia noska urządza niesamowity płacz i krzyk, serce boli jak się go wtedy slucha. Coś strasznego. Nawet jak byliśmy na szczepieniu to był spokojniejszy niż podczas używania aspiratora… To istna katorga dla nas i dla Niego. Wyczyścić nosek przecież trzeba, ale jak to zrobić żeby nie było takiego płaczu i krzyku? Macie jakieś sposoby?
To ciężka sprawa ;p ile synek ma miesięcy bo ppdejrzewam że mały jest
przede wszystkim nie gruszką tylko aspiratorkiem najlepiej takim co samemu idzie regulować ciśnienie jak wciąga się buzią. Wtedy nie jest to takie straszne, jeśli znowu “ciagniesz” to my ba kobiec bierzemy patyczek do uszu do dzieci i tym zgarniam to co wyszło już do noska z zatok. Mała też tego nie lubi ale tą metodą jest to znosne niż samym aspiratorem ciagniecie do samego końca. W trakcie jeszcze czasmi jak masz kogoś do pomocy można odwracać uwagę dziecka zabawka czy książeczką, czymś co lubi. Chyba żadne dziecko nie lubi czyszczenia noska, też było to moim koszmarem w dzieciństwie ![]()
Zreszta jeśli dziecko nie ma katarku i słyszysz że dobrze oddycha i zatoki są czyste to my robimy salym oatyczkiem to co widać. On nie sięga też za daleko bo te dla dzieci do uszku mają ograniczenie także do noska działa tak samo więc dziecko praktycznie nawet tego nie czuje i się nie denerwuje. Próbowałam wielokrotnie nasonczonym rogiem od pieluszki ale nic z teego nie wychodziło więc wynalazlam ta technikę i tak sobie radzimy ![]()
Zgadzam się z Anką - gruszką niewiele wskórasz i najlepiej posługiwać się aspiratorem do noska typu NoseFrida czy takim z Canpolu. I u nas również rządziły patyczki do uszu
Co ważne, nie czyściliśmy też noska synkowi “na sucho”, lecz najpierw delikatnie spryskiwaliśmy mu nosek roztworem soli morskiej w sprayu dla niemowląt (można też solą fizjologiczną, ale ciężko się to aplikuje). Zawsze aplikowaliśmy spray, gdy maluszek leżał na boczku, a potem go podnosiliśmy do pozycji pionowej i zdarzało się, że “nieczystości” same uciekały. Jeśli nie, kontynuowaliśmy aspiratorkiem i ewentualnie patyczkiem, albo samym patyczkiem.
Wielu moch znajomych używa też aspiratorka Katarek, który podłącza się do odkurzacza i podobno jest świetny, ale ja nigdy nie zdobyłam się na odwagę, aby go przetestować…
Nasz synek też tego nie lubił na początku - wówczas czyszczenie noska mijało się z celem, bo po płaczu i tak trzeba było jeszcze czynność powtórzyć… ale szukaliśmy sposobów w rozśmieszaniu, zabawianiu, odwracaniu uwagi i z biegiem czasu udało nam się go do tego przyzwyczaić, więc nie martw się, Tobie także się uda! ![]()
No synek ma dwa miesiące. Używamy właśnie aspiratora NoseFrida. Opcja odwrócenia uwagi nie w chodzi w grę bo to jest niewykonalne. Płacz jest nie do opisania… Na sucho noska też nie czyścimy, zawsze przed nawilżamy woda morską. Ale metoda z patyczkiem ciekawa, na to nie wpadłam. Muszę wypróbować przy najbliższej okazji! ![]()
Ja sie troche wychyle, ale polecam przed czyszczeniem noska aspiratorem zadac sobie pytanie - czy naprawde to jest konieczne? Czy dziecko ma widocznie utrudnione oddychanie, czy przeszkadza mu zatkany nos? Ja kiedys kilkukrotnie probowalam “pomoc” corce i odciagac jej zalegajaca wydzieline. To byla tzw. niedzwiedzia przysluga, mala sie denerwowala, plakala, nie potrafila sie uspokoic, zamiast jej ulzyc tylko dodawalam jej niepotrzebnego stresu, co na pewno nie wplywa pozytywnie na szybki powrot do zdrowia. Oczywiscie nie zawsze mozna z odciagania zrezygnowac, jesli katar jest zolty, jezeli mamy maluszka ktory tylko lezy - wiec jego katar splywa wglab ciala i moze prowadzic do zapalenia ucha czy gardla, to nalezy podjac proby pozbycia sie tej wydzieliny. Natomiast uczulam by nie odciagac zawsze i wszedzie gdy tylko zobaczymy pierwsze oznaki niedroznosci nosa, moim zdaniem (potwierdza to moj pediatra) nie zawsze jest to konieczne. Corka juz kilkukrotnie miala katar (zaczelo sie mniej wiecej po ukonczeniu roczku), i do tej pory ograniczylam sie do wycierania splywajacej wydzieliny - nie bylo zadnych powiklan.
Jesli karmisz piersia, polecam zakroplic dziecku do noska troche mleka. Ma ono zbawienne wlasciwosci, rozrzedza wydzieline, a zawarte w mleku przeciwciala zwalczaja szkodliwe drobnoustroje.
Jesli chodzi o to, jak odciagac katarek aspiratorem protestujacemu dziecku, coz… nie ma zbyt wielu opcji. Jesli zabawa i odciagnie uwagi nie skutkuja, trzeba to robic na sile - nie jest to latwe, ani fizycznie, ani emocjonalnie. Czasem jednak wyjscia nie ma.
My kupiliśmy co prawda gruszkę, ale z Canpolu, która ma wymienne końcówki i można ją rozłożyć w celu przeczyszczenia. Nie zdecydowaliśmy się na zwykłą gruszkę, bo uważam ją za bardzo niehigieniczną. Nie sądzę, aby dało się ją całkowicie oczyścić przez ten cienki otwór z pozostałej w środku wydzieliny… taką wyrzuciłabym po jednym użyciu. Co się tyczy aspiratora typu wciąganie za pomocą siły własnego ciała (ust) takie również oglądałam w aptece i jednak to nie dla nas, gdyż jeśli maluszek jest przeziębiony i tą wydzieliną jest katar, łatwo się od dziecka zarazić przeziębieniem. Nie zaufałabym też urządzeniu podłączonemu do odkurzacza, na samą myśl mam ciarki,a co dopiero testować coś takiego na Dziecku przy dodatkowym hałasie odkurzacza… Ale wiem, że są osoby które nie boją się tego i wręcz chwalą sobie tę metodę.
Brnąc dalej w temacie aspiratora moją uwagę przykuł elektryczny. Co prawda jego koszt zaczyna się od prawie 100 zł, ale wg mnie jest zdecydowanie najlepszy. To małe i poręczne urządzenie, cicho pracuje, łatwo się czyści wszystkie elementy, ma wymienne końcówki różnych rozmiarów, jest szybki w działaniu. Co za tym idzie jest higieniczny, nie straszy dziecka, zabieg czyszczenia noska można szybko wykonać i w każdej pozycji przyjmowanej przez dziecko, ponieważ urządzenie mieści się w dłoni, nie jest ograniczone wężykami, kabelkami itp., jest po prostu bezpieczne.
->Asiu jeśli Twój problem jest aż tak poważny z Maluszkiem to polecam Ci właśnie taki aspirator. Jeśli u mnie sytuacja będzie wyglądała podobnie i gruszka okaże się nieskuteczna, to zainwestuję od razu w ten sprzęt. Jest dostępny w aptekach, jeśli nie od razu to na zamówienie,albo przez internet. Firm jest mnóstwo tak samo jak cen, ja w razie potrzeby będę celowała w średnie półki i najlepiej z apteki, albo sklepu medycznego. Pozdrawiam
No moja córka też ma dwa miesiące i nosek aspiratorem właściwie czyszczę jej tylko kiedy wyraźnie słyszę że ciężej oddycha a normalnie to właśnie patczkami to co widać żeby uniknąć zniechecenia się bo dziexko już potem wyczuje i będzie wiedziało co jest grane sama tego nigdy nie lubbilam…
Nam zdarzyło się tylko raz złapać poważniejszą infekcję noska, kiedy Pierworodna miała około 3 miesiące… Niestety nie obyło się bez użycia aspiratora (obsługiwanego przeze mnie, bo Tata na samą myśl miał ciary na plecach, że zrobi Małej krzywdę).
Wcześniej, jak wróciliśmy ze szpitala, odciągałam wydzielinę profilaktycznie - przez około miesiąc… Młoda nie protestowała, bo wówczas nieczęsto protestowała w ogóle - z wiadomych względów ![]()
Zatem, kiedy nagle trzeba było “odkurzyć” stary sprzęt, zaczęły się schody - przy pierwszej próbie protestom nie było końca. Odpuściłam… i przy każdym następnym razie delikatnie otulałam główkę Pierworodnej jedną ręką, drugą szybciutko aplikowałam końcówkę aspiratora do nosa i “brałam ją z zaskoczenia”
Trzeba to było robić szybko i silnym “zassaniem”
Ale udawało się bez większego płaczu… I ja stosowałam najpierw sól fizjologiczną do rozrzedzenia wydzieliny, a później przeczytałam o mleku matki… laktoferyna działa cuda ![]()
Ja od samego początku oczyszczam córci nosek aspiratorem. Początkowo dobrze to znosiła. Gdy złapała katar w wieku 3 miesięcy, płacz przy odciąganiu czasami tylko się pojawiał, ale za to w wieku 6 miesięcy był okrutny. Córcia już była silniejsza, wiła się, jakby chciała uciekać. Niestety trzeba było to znieść i katar odciągać… Teraz córka ma 11 miesięcy i czyszczenie noska nie sprawia nam już problemów, mała chyba się przyzwyczaiła i dobrze to znosi. Oczywiście zawsze spryskiwałam jej nosek solą morską dla rozrzedzenia wydzieliny. Także pozostaje Ci Asiu uzbroić się w cierpliwość i przetrwać ten płaczliwy okres córki. Jeśli nic się nie zmieni, tak jak Annaleszk, polecam aspiratorek elektryczny. Znajomi mają i bardzo sobie chwalą:)
MichuNi Twoja córka miała katar, gdy skończyła roczek. Takie dziecko jest przede wszystkim w pozycji pionowej, więc katar samodzielnie spływa, co ułatwia sprawę. Przy dzieciach leżących zalecane jest odciąganie noska i noszenie ich częściej w pionie, żeby nie doprowadzić do poważniejszych infekcji.
Nam pediatra poleciła nebulizacje roztworem z soli fizjologicznej, stosowaliśmy i powiem szczerze, że niesamowicie nam to pomogło w udrożnieniu dróg oddechowych córki. Tylko ważne jest aby po nebulizacji dziecko było około godziny w pionie, bo wtedy wydzielina ścieka. Nebulizatorów na rynku jest całe mnóstwo, w niektórych przychodniach wypożyczają je nawet, trzeba tylko swoją maseczkę kupić.
Maggda a powiedz proszę kiedy pierwszy raz użyliście nebulizatora, tzn. ile miesięcy miała wówczas Twoja córeczka? My całą rodziną uwielbiamy nabulizator, a szczególnie nasz synek często korzysta z niego przy infekcjach, ale on ma już osiem lat niemal (a inhalacje zaczęliśmy, gdy miał około 4 lat, bo wcześniej raczej nie chorował). I ostatnio zastanawiałam się czy niemowlaczka także można inhalować i od kiedy - miałam nawet zapytać o to naszą pediatrę. Nasz nebulizator ma co prawda takie małe końcóweczki jak dla maluszka, ale instrukcja gdzieś wsiąkła (w razie czeo znajdę w Internecie jej odpowiednik ;)).
Asiu bardzo dobrze rozumiem Twoje obawy. Moja córka pierwszy raz złapała katar jak miała miesiąc. Przyznam, ze już wtedy mieliśmy problem z odciąganiem, mała miała w sobie dużo siły i cały czas kręciła głową czy machała rączkami. Płacz również był przeraźliwy, serce mi pękało ale wiedziałam, że robię to dla jej dobra. Takie dzieci małe nie rozumieją, boją się i w jakiś sposób próbują się bronić. Nie da się przyzwyczaić tak małego dziecka do odciągania. Zrób to najlepiej szybko, spróbuj też odciągnąć uwagę synka.
Sama używałam aspirator Katarek i bardzo go polecam. Jedyny minus to taki, że trzeba go podłączyć do odkurzacza. Poza domem ciężko by było go użyć, ale najważniejsze że jest skuteczny. Nie podrażnia delikatnej przegrody nosowej, co w przypadku gruszki często się zdarza.
Zawsze przed odciąganiem użyj kropli do nosa/ wody morskiej w sprayu czy sól fizjologiczną. Pamiętaj, aby najpierw odchylić główkę na bok, tak aby nie ściekło jej bezpośrednio do gardła.
Mama_Ola my używaliśmy nebulizatora jak mała skończyła miesiąc. Pediatra nam polecił inhalacje, które są bardzo skuteczne. Po kilku użyciach katar był coraz mniejszy. Zawsze po tym oklepywaliśmy plecki małej, aby wydzielina nie zalegała w płucach.
Empik.com My dostaliśmy w prezencie taki i ma końcówkę z smoczkiem dla takich małych dzieciaczkow. Nie miałam możliwości jwszxze używac i mam nadziehe że nie będę mieć ale leje się wodę z solą fizjologiczna i normalnie jak smoczzek daje się dziecku ![]()
Niestety u nas Sytuacja wyglądała podobnie jeśli chodzi o użycie aspiratora do noska. Jak tylko dzieci go zobaczyły to od razu uciekały i tak było od czasu kiedy tylko zaczęły chodzić. Tak jak piszą dziewczyny szybciej przy takiej awersji dziecka do aspiratora warto spróbować innych metod. U mnie przy maluszku bardzo dobrze działały inhalacje z samej wody morskiej. A teraz jak mam troszkę większe dzieci przy każdego typu przeziębieniach bądź katarach cuda działa syrop z cebuli. Oczywiście musisz znaleźć jakiś odpowiedni sposób dla twojego dziecka do usuwania nadmiaru wydzieliny z nosa ponieważ nie usuwa na wydzielina z nosa może prowadzić do wielu dość poważnych chorób na przykład zapalenie ucha.
Mama_Ola pierwszy raz nebulizatora użyłam, gdy córka miała 3 miesiące. Próbowaliśmy leczyć katar poprzez odciąganie, ale niestety nie udało się. wtedy pediatra zaleciła nam nebulizacje, stosowaliśmy ją 2 razy dziennie przez tydzień, następnie raz dziennie przez kolejny tydzień. Długo to trwało bo mała była mocno “zawalona”. Przez pierwszy tydzień dostaliśmy antybiotyk podawany przez nebulizator za pomocą inhalacji. A potem już tylko sól fizjologiczna dla drożności. W aptekach za 10 zł są specjalne maseczki dla noworodków do nebulizatora, myślę, że i do Twojego coś byś znalazła.
Anka_01 smoczki w nebulizatorze to chwyt reklamowy i samo zło. Przez lekarzy w ogóle nie są zalecane. Nam się wydaje to wygodne, ale nebulizacja polega na wdychaniu leku, a ssąc smoczek dziecko głównie zasysa lek i go połyka, co nie daje efektu leczenia. Przy ssaniu/gryzieniu smoczka dziecko oddycha przez nos. Mgiełka z lekiem dostarczana przez nos nie przedostanie się do płuc. Nos jest naszym podstawowym filtrem zanieczyszczeń powietrza. Lek osiądzie w przegrodzie nosowej i może spowodować jej podrażnienie oraz brak pozytywnego efektu nebulizacji.
chyba zaden maluch nie lubi czyszczenia noska. my mamy fride i przyznam ze mały nie wyje przy czyszczeniu
Nie wiem o którym aspiratorku mówisz , Ale ja ze swoją córką tez miałam problem ( my mieliśmy taką gruszkę) płakała , darła się wyrywała Po prostu nie lubiła . Nie myślałam o zmianie, aż do momentu kiedy byłam ze swoim narzeczonym i córeczką na targach u nas w Warszawie Mother & Baby było stoisko już znaną mi oczywiście tylko z widzenia i opinii firmą Katarek , tam panie dokładnie opowiadały o aspiratorze do odkurzacza. Z początku nie chciałam myśleć o kupnie tego bo bałam się że może za mocno ciągnąć . Ale Panie pokazały moc ssania , dokładnie ale to dokładnie opowiedziały wszystko o tym produkcie jak go czyścic używać i przechowywać. Udało im się mnie przekonać do Katarku . Kupiliśmy i wypróbowaliśmy , mała co prawda z początku się wierciła ale po czasie daje sobie wyczyścić nosek i oczywiście ładnie wciąga i nie ma śladu po wydzielinie
My jestesmy po 2 katarze. Najpierw mialam fride…masakra płuca idzie zgubic
Jak katar sie nasilal kupilismy katarek (bylam jego mega przeciwniczką na poczatku bo jak to do odkurzacza?!) Okazalo sie ze jest to genialny wynalazek i czysci nos o wiele szybciej i lepiej nic np frida. Oraz nos zostaje “oprozniony” na dłuzej. Fakt moze moj maluch za tym nie przepada… ale tu chodzi orwniez o jego zdrowie. Katar moze byc niebezpieczny, dlatego trzeba czesto czyscic nosek, aby nie doszlo do powazniejszych powiklan
OJ to czyszczenie noska aspiratorem to prawdziwy koszmar!!!Mój synek ma już prawie 6 miesięcy i sama już mu nie wyczyszczę, bo tak rączkami macha mi w aspirator, odpycha i głowę zabiera. nie cierpię tego robić!!!ale cóż, wykorzystam wasze sposoby opisane wyżej:)
mój synek też ucieka przed aspiratorem. zakrapiam nosek i daje ma brzuch zwykle sama wydzielina z nosa wychodzi a jak trzeba to aspiratorem ściągam ale w ostateczności.