Dokładnie wszystko umiarem nie zaszkodzi. My te możemy mieć gorszy dzień i dziecku tą bajkę włączyć czy to coś złego? Nie sądzę
Też słyszałam że do 2 rz bez bajek a właściwie 2 czy 3 to diametralna różnica. Ja włączam zadki ale włączam i nie uważam siebie za zła matkę
@Lalka teraz jak na dyżurze w wakacje to kilka razy odbierając córkę spotkałam się właśnie z oglądaniem bajek przez dzieci.
Tak oczywiście , ake to jest kontakt ze światem ![]()
Kiedys listy wysyłałam teraz to zabytek ,ktory mam do dzis w szafie ![]()
Sama dostałam pierwszy tel bedac w gimnazjum ![]()
U nas też staramy się trzymać pewnych granic, nie ma telefonów przy posiłkach, bajki są krótkie i tylko wybrane, a przed snem zero ekranów. Smartfon to narzędzie, nie zabawka, więc używamy go przy dzieciach z umiarem.
Szkoda, że bajki tak często stają się domyślnym rozwiązaniem, zamiast proponować dzieciom aktywności rozwijające, jak wspólna zabawa, rozmowa czy czytanie.
To były zupełnie inne emocje, ja też mam kilka zachowanych na pamiątkę, aż miło czasem wrócić do tych chwil.
U nas bajki pojawiły się gdy córeczka kompletnie nie chciała jeść. Potem zostały do jedzenia……kilka miesięcy temu udało się je wyeliminować. Teraz włączam jej jak jestem zajęta maluszkiem.
PS w żłobku też puszczali dzieciom bajki mimo że nie miały skończonych nawet dwóch lat. Także w domu nie włączysz a w żłobku nie mamy na to wpływu
To prawda i jest to też zawarte w tych zasadach. Choćby w tej by ograniczyć czas przed ekranem czy Po pierwsze relacja. Już nie chciałam wklejać całego tekstu, bo post byłby za długi, ale pod którąś z zasad było dopisane, żeby nie używać telefonu przy dzieciach. I tutaj też zgadzam się i nie zgadzam, bo owszem scrollowanie głupotek będąc przy dziecku nie jest dobre, ale czasem jednak mam ten telefon w ręce zajmując się dzieckiem jak np. muszę komuś odpisać, oddzwonić, kupić coś czy załatwić na szybko.
Mój synek ma 20 miesięcy i też jeszcze nie puszczamy mu bajek, chociaż tatuś już by bardzo chciał. Ale synek mało mówi póki co, więc chcę mu zacząć puszczać bajki dopiero jak bardziej się rozgada. Powiedziałam już narzeczonemu, że będzie mógł synkowi włączyć bajkę, jak sam go o to poprosi ![]()
Na tej stronie to dalej poszli i proponują żeby wprowadzić zasadę zero ekranów do 3., 4. lub nawet 5. roku życia
to mi się wydaje już serio nierealne. Warto zwracać uwagę na to jakie bajki włączamy, ile minut dziennie i przede wszystkim jak dziecko będzie reagować, bo faktycznie są dzieci które się szybko przebodźcowują. I pod dane dziecko dostosować czas ekranowy jak i wiek w którym te ekrany będzie oglądać.
Nawet jak nie ma czasu na wspólną zabawę i chcemy żeby dziecko się chwilę czymś zajęło, to zamiast zwykłej bajki można puścić audiobajkę, bez ekranu. U nas się sprawdza ![]()
Moim zdaniem nawet w przedszkolach nie powinni puszczać bajek, nie od tego jest placówka. Później rodzic, które chce jakoś trzymać limity ekranowe nawet nie wie ile dziecko tego ekranu ogląda w ciągu dnia, poza tym niektóre dzieci łatwo przebodźcować bajeczkami.
Jak ja chodziłam do przedszkola 100 lat temu to też bajkę czasem ogladalismy
Niestety czasami nie mamy na to wpływu. Od dzisiaj zaczęłyśmy dyżur w innym przedszkolu, ciekawe jak tutaj będzie
Zasady kampanii są ambitne i pokazują kierunek czyli ochronę dzieci przed nadmiarem ekranów i promowanie relacji, zabawy, aktywności i zdrowych nawyków. Ale tak jak piszesz w praktyce bywa różnie.
Ja przez chwilę popełniłam błąd dla własnego spokoju dałam tel , ale na szczęście udało mi się z tego w odpowiednim momencie wyjść
Dokładnie tak pięknie to ujęłaś. Nie chodzi o to, by „odciąć” dziecko od technologii, tylko by to my nadawali jej ramy i znaczenie, a nie pozwalali, by przejęła kontrolę nad codziennością.
Nie wiem ja tam miałam telefon jakoś może jak miałam też ok 9 lat, ale taki jeszcze z klawiaturą, nie smartfon. Jedyne co mogłam, to napisać sms, zagrać w Tetris lub zadzwonić do rodziców.
I faktycznie tak go używałam
Myślę, że to też nie chodzi o całkowitą eliminację, tylko o zachowanie umiaru i zdrowego rozsądku. No ciężko jest całkowicie wyeliminować ekrany, które są tak naprawdę wszędzie, bo i w sklepach i w autobusach, samolotach, no zdarzają się w wielu miejscach, więc nie zawsze mamy na to wpływ.
Masz całkowitą rację klucz tkwi w umiarze i rozsądnym podejściu. Całkowite wyeliminowanie ekranów z życia dziecka jest dziś praktycznie niemożliwe, bo technologia jest wszędzie. Ale to my decydujemy, ile czasu i w jakim celu dziecko spędza przed ekranem. Chodzi o świadome korzystanie, a nie o życie w całkowitej izolacji od rzeczywistości.
Dokładnie kiedyś telefon był po prostu narzędziem do kontaktu, a nie centrum rozrywki. Te proste modele nie kusiły tak jak dzisiejsze smartfony z internetem, grami i aplikacjami. Dzieci teraz mają zupełnie inną rzeczywistość, więc tym bardziej ważne jest, by nauczyć je korzystania z technologii z głową.
bajki „na ratunek” przy jedzeniu, a potem zostają na dłużej. Super, że udało Ci się je wyeliminować przy posiłkach! To niełatwe, ale naprawdę ważne.
To dorośli pokazują dziecku, jak korzystać z cyfrowych narzędzi z głową, zamiast pozwalać, by ekran przejął kontrolę nad codziennością. Najważniejsze to zachować równowagę i dbać o jakość, nie tylko ilość czasu spędzanego przed monitorem.