ja takze nosilam tylko na rekacz wtedy mam wieksze wycucie
ja nosze malego ciagle na rekach
rożek użyłam raz jak wychodziłam ze szpitala potem w ogóle
U nas przy wyjściu ze szpitala towarzyszył fotelik - nosidełko
Ja też prawie że wcale nie używałam rożka,najczęsciej do karmienia
umnie to rozek sie bardzo przydal moja mama zawsze nosila swoje wnuki w rozku ja natomiast rzadko
U nas rożek się nie sprawdził, był użyty tylko raz przy wyjściu ze szpitala. Jak dla mnie to zbędny wydatek.
fakt taka funkcje jaka ma pelnic zostal wykozystany tylko przy wyjsciu ze szpitala ale teraz czesto go klade na rozlozonym albo go nakrywam jak sobie gdzies przysnie
ja rożka używałam tylko w szpitalu gdy karmiłam małego bo tak to leżał w pampersie w inkubatorze niestety, w domu rożek się nie sprawdził
ja uzywałam w szpitalu- w domu bylo mi nie wygodnie ale mąz małego w nim nosil czesto
moj maz to nie chcial wogole wziasc na rece bez rozka czy poduszki tak sie obawial
faceci tak maja ze dziecko traktuja jak jajko. niektorzy nie chca za blisko niego przebywac bo tak sie boja ze cos sie stanie
czasem te ich traktowanie dziecka jak jajka jest wkurzajace
ja na poczatku ta sama sie z dzieckiem tak obchodzilam jak z jajkiem balm sie ze moge zrobic krzywde ale moja mama jest dla mnie mocnym wsparciem
chyba każda mama miała ten problem z obchodzeniem sie z dzieckiem jak z jajkiem
potwierdzam a moja mala to byla taka kruszynka wazyla 3kilo i miala 50 centymetrow
ja się cieszę że mój mąż szybko nauczył się że dziecko to taki sam człowiek jak my tyle ze mniejszy
i na szczęście nie bał się go przewinąć czy wziąć na ręce. Chociaż Aleks po powrocie do domku byl wyjęty z becika. Byliśmy długo w szpitalu i czasem mąż wszedl na sale i jak Aleks byl w beciku trzymal go
po powrocie do domku becik zdjęlam, troszke dziwinie mu było ale raz dwa się nauczył
Mamutek , wiadomo , każda mama uważa na taką kruszynkę . Tak łatwo takiemu maleństwu krzywdę zrobić … takie maluszki sa kruche.
wszystko jest takie malutkie:)
i delikatne