Jak prawidłowo inhalować dziecko

Pina masz rację takie jest przekonanie i ja szczerze przyznam nie miałam go wcześniej, a z perspektywy czasu widzę, że ułatwiłby mi życie jak miałam infekcję górnych dróg oddechowych w ciąży i praktycznie nic nie mogłam. Teraz inhalacje to dla nas norma. Ja nawet nie chowam od września urządzenia bo to nie ma sensu ;/ co chwilę któryś maluch ma katar. Teraz jest kombo dwójka z katarem i jedno w dodatku ząbkujące :D można zwariować chwilami 

Mazia dokładnie tym bardziej że my jako mamy siedzące w domu na co dzień z tymi przeziębionymi maluchami często również razem z nimi łapiemy identyczne infekcje my ostatnio trochę pochorowalośmy małego udało mi się podleczyć Natomiast ja sama przy nim poległam i muszę powiedzieć że mnie przeziębienie trzyma się trochę dłużej niż syna on już jest praktycznie zdrowy. Jeszcze tak profilaktycznie robię mu inhalację żeby konkretniej go podkurować .Natomiast ja walczę twardo wszystko siedzi mi w zatokach wiadomo że jeszcze trzeba mieć siłę na zajmowanie się maluchem także u nas inhalator również praktycznie non stop tacie udało się póki co uniknąć zarażenia od nas w sumie przebywa z nami tylko chwilę wieczorami ale Któregos  dnia gdy  tylko delikatnie zaczęło kręcić go coś po nosie automatycznie zmusiłam go do załączenia inhalatora a wiadomo faceci na takie rzeczy są oporni natomiast zrobił kilka inhalacji i zdusił chorobę w zarodku bo tak to chyba nigdy byśmy się nie wyleczyli

My też kupiliśmy inhalator dopiero jak mały pojawił się na świecie i też teraz zastanawiam się jak my bez niego funkcjonowaliśmy. 

Ja pierwszy raz używałam inhalatora jak maluch miał 3 miesiące. Złapał jakiś katarek i właśnie inhalowałam go solą fizjologiczną. Właśnie, lekarze zakładają że każdy zna zasady inhalacji a szkoda, bo powinni przekazać chociaż podstawowe informacje jak to robić. Szczególnie gdy to nasze pierwsze dziecko. 

U mnie syn na szczęście inhalacje zaakceptował i większych problemów nie było. Też kupiłam go dopiero po pierwszej chorobie synka. Wcześniej zawsze pożyczałam od cioci ale teraz założyłam że może się przydać. Na szczęście odpukać narazie go nie używaliśmy. 

Ale z tym inhalatorem macie rację ze fajna moda nastała, natomiast dla mojej babci 90 letniej, jest to szokujące jak tak mozna chorobę leczyć, bańki u sąsiadki najlepsze, tylko kto dalej potrafi je zakladac:) Moja mama też z początku sceptycznie podchodziła do inhalacjia teraz sama zakupiła inhalator dla siebie

Bańki i sąsiadki? A co to? 

o tak.. bańki, babcie polecają najlepiej te palone i cięte :O omajgudness....

Co to potem takie pęcherze się ma:D

Madzia ;) stara metoda leczenia  ;) kiedyś nasze babki prababki tak sie leczyły i stawiało ich to na nogi, w dzisiejszych czasach nie każdy wie co to takiego ;) a moze nawet i widział szklaną bańkę gdzieś w zakamarkach babcinego kredensu a nie wie do czego to słuzy ;D 

 

Ja pamiętam jak moja babcia takie stawiała. Bardzo się tego bałam jak byłam dzieckiem 

Mnie babcia poddawała takim zabiegom gdy byłam mała u niej np w ferie zimowe:)

ja miałam bańki stawiane raz w życiu, takie gumowe, i to jeszcze stawiane przez mongołów ;)

samo słowo bańki wywoływało strach ja też nie miałam tego nigdy ale moje kuzynki tak babcia im je stawiała, teraz własnie słyszałam ze sa te gumowe ale czy tak samo działają nie wiem ;)

przyznam zę jak by zalecono postawienie baniek to bym chyba kogoś szukała do pomocy;)  jakiejś wiekowej sasiadki bo nie wiedziałabym jak sie zabrać;)

Aż mi się przypomniało wszytko. Później takie czerwona ślady kółek były odbite na plecach :D 

To chyba wszystkie babcie mają coś z tymi bańkami. Moja babcia też tak leczyła kiedyś całą rodzinę. Ja chyba raz tylko miałam stawiane

Anita a wiem o jaką bańkę chodzi. Widziałam coś takiego. Ale nie kojarzę żeby moja babcia je stosowała. Ona bardziej z tych co wszystko leczyli swoimi naparami, maściami i innymi specyfikami z tego co rosło w lesie czy na łące. 

gumowe to niv na mnie robiły wrazenie te standardowe zywy ogień:D tylko ze ponoc pomagały super....a my czasem na inhalujemy się tydzien i tak antybiotyk

Babunie mialy swoje sprawdzone sposoby ;) na wszelkie bolaczki;)

Bańki to chyba stawiały jak już stan zdowia był już gorszy 

MiśkaPyska babcia mówi zezwykłe przeziebienie już "kwalifikowało" do baniek zeby własnie się nie rozbujało... i babcia mówi że nie pamieta zeby jakaś 3 jej dzieci antybiotyki brała