Jak sobie pomóc przy zastoju pokarmu

Mam nadzieję że mnie zastój pokarmu nie spotka bo to podobno jest bardzo bolesne i czasami nawet antybiotyk trzeba wdrożyć 

Ale jak się szybko zareaguje to takie sposoby domowe też pomogą, masaż, cieply kąpres, liście z kapusty 

Dokładnie tak. Ja trochę spanikował na początku jak miałam dużo mleka i już robiłam okłady z kapusty żeby się zastój nie zrobił. Ale póki co wszytko ok i nic się nie dzieje

olaleksandra oby ta mleczna przygoda u ciebie była bezproblemowa.

POCZĄTKI BYWAJĄ RÓZNE I CZASAMI BARDZO CIĘŻKIE

Właśnie początki najtrudniejsze ale trzeba się siebie nauczyć i dziecka a wszystko będzie dobrze 

ns początku zawsze jest trudno ale jak się człowiek przyzwyczai to staje się łatwiejsze 

Po mału wychodzimy na prostą myślę. Dzisiaj 10 dzień po porodzie i jest już o niebo lepiej. Myślę że kwestia czasu po prostu 

Mówi się że 100pierwszych dni jest najważniejsze I ta nauka siebie na wzajem jest wypracowana

Czas zdecydowanie jest znaczący olaleksandra i nie przejmuj się jedni potrzebują go mniej inni więcej :)

100 dni? To faktycznie mamy jeszcze sporo czasu. Dzisiaj mamy dopiero albo już 15 dni

Tak zawsze się mówiło że pierwsze 100 dni :) leci dzień za dniem ja pamiętam jak się nie mogłaś doczekać kiedy urodzisz a tu już 15 dni razem 

na pewno są to kolejne najpiękniejsze 15 dni w waszym życiu :)

Potem zleci rok czasu i nie będziesz wiedzieć kiedy :) czas okropnie zasuwa 

Racja za chwilę czas będzie Ci tak szybko leciał że nim się nie obejrzysz a będzie miesiąc, pół roku i rok.

Też wspominam te pierwsze tygodnie s sentymentem wspaniały czas teraz tez wiaodomo ale wtedy mały spał dużo było tak błogo:) 

Ja nie wspominam tego najlepiej polog dał mi w kosc dodatkowo kolki i problemy z karmieniem pamiętam że raz miałam taki dzień że siedziałam na łóżku jadłam jedyny posiłek który w miarę mi wchodził czyli tosty i płakałam bo miałam dość 

i tu nie ma czego się wstydzić, MamaLaury, fajnie, że to piszesz, nikt nie jest niezniszczalny. Ja popłakiwałam, ale moim momentem kulminacyjnym był zatkany kanalik mlekowy.. może nawet nie samo to, ale przez nieumiejętne robienie okładów, i przewianie, bo było to lato, nie mogłam od rana ruszyć głową w żadną stronę, dodatkowo karmienie sprawiało ogromny ból, dziecko płakało, a ja musiałam je podnieść, nakarmić, wtedy naprawdę miałam ogromny kryzys.

u mnie znów w pierwszej dobie z córką brała taka obojętność nie cieszyłam się tak bardzo że urodziłam, a z synkiem było całkowicie inaczej taka pewna siebie się czułam

Ja Byłam szczęśliwa jak urodziłam córkę