Jak sobie radzić z matkami/tesciowymi/gośćmi i innymi osobami które narzucają wychowanie dziecka?

Jak tak poczytalam to aż sobie wszystko przypomniałam z moim pierwszym dzieckiem. Wprowadziliśmy się do rodziców mojego męża. Już od samego początku zaczęły się problemy. Najpierw tłumaczyłam, nic, później posylalam męża do teściowej, żeby zareagował bo nie potrafię się dogadać z jego matka. Tekst z ust teściowej… Wychowałam wasza trójkę to i sobie z wnuczka poradzę. Odpowiedź że od tego są rodzice a nie babcia, z moich ust nic nie podzialalo. Zaczęły się nerwy ostre zakazy… To robiła to, czego sobie nie zyczylismy, za plecami bez naszej zgody. Oj ile ja razy z bezradności ryczalam po nocy. Mąż był już zmęczony wysluchiwaniem moich żeli… Więc dusilam w sobie. Po prostu na niektórych ludzi nic nie działa…trzeba siły i jakoś to przetrwac.

Też mam ten problem :frowning:

Przy pierwszym dziecku wszystko cierpliwie znosiłam. Nie chciałam nikogo urazić. Gdy zdarzało sie, że postanowiłam powiedzieć swoje zdanie rodzina była oburzona. Więc ja się poddawałam i to znosiłam. Teraz przy drugim dziecku jest inaczej. Wole powiedziec co mysle na dany temat. Tlumacze, ze nie chodzi mi o coś złego a wrecz przeciwnie

W życiu nie pozwoliłabym na to, żeby moi teściowie czy rodzicie robili coś za moimi plecami i nie stosowali się do moich zasad, które dotyczą mojego dziecka. To ja jestem jego mamą i decyduję o nim. Ja nie boję się wyrażać swojej opinii i o jej przestrzeganie walczyć. Moi teściowie próbowali stawać mi okoniem ale się nie dałam teraz jak teściowie nie wiedzą na ile mogą sobie pozwolić to pytają się mnie i mamy przynajmniej jasną sytuację

To my jesteśmy rodzicami i nas mają słuchać dzieci- my wprowadzamy zasady i oni mają ich przestrzegać…Oni mieli już swoją szansę na wychowanie dzieci, więc teraz niech się stosują do naszych zasad. Nie można pozwolić im na wszystko, bo wtedy dziecko będzie cierpiało i wymuszało na maxa. Jasno określone zasady i jesteśmy w tym konsekwentni - obooje rodziców…

W tej kwestii mogłabym pisać bez końca…Doświadczyłam takich sytuacji mnóstwo, czego nie nawidze…Ja jako mama pierwszego dziecka początkowo słuchałam wielu rad, człowiek nie ma obycia, doświadczenia. Zdarzało się tak, że do jednej sytuacji, każdy co innego mówił…inaczej położna, inaczej pielęgniarka, co innego mama i teściowa. Zacytuję słowa mojego wspaniałego Taty" Nie dajmy się zwariować".

Bardzo trudny temat… Najlepiej od samego początku trzeba być bardzo asertywną, mówić jak coś się nie podoba, że chcesz zrobić sama. Trzeba wyznaczyc granicę pomocy czy nachalnego doradztwa. To my jestesmy rodzicami i napewno nie chcemy źle dla swoich pociech. Ja wolałam zrobić coś nie do końca dobrze, ale takie sytuacje nauczyły mnie bycia matką, która poradzi sobie w każdej sytuacji. Teściowa czy nasze mamy powinny tylko wspierać, bo one miały już swoją szansę na wychowanie. Obcy ludzie niech lepiej się nie wymadrzają tylko pilnują swojego noska…złośliwym sąsiadom trzeba to powiedzieć od razu.

Stanowczość to podstawa, bo inaczej wejdą nam na głowę. U mnie na szczęście problemu nie powinno być, bo mama to raczej radzi jak się jej zapytam, a teściowa choćby chciała to się nie odważy. Przynajmniej w niektórych kwestiach, wie, że ze względu na wykształcenie bardziej ufam badaniom, nie zawsze tradycji.

U mnie już teściowa od kad w ciążę zaszlam zaczęła gadać już że dziecko musi trzy języki umieć studia wszystko co ona by chciała i tym podobne masakra

Monka coz taki nasz los że musimy wpuszczać uchem A wypuszczać drugim i te porady i inne dziwne pomysly :slight_smile:

U nas NA SZCZĘŚCIE nie ma takiego problemu. To nasze dziecko i to my mamy prawo o nim decydować a nie powinien tego robić nikt inny. Jeżeli mogłabym coś podpowiedzieć to jedynie to co dziewczyny pisały wyżej, czyli stanowczość przy swoim i wytłumaczenie wprost co nam się nie podoba lub czego nie chcemy. Jakieś porady z kosmosu od cioci dobra rada najlepiej umieć odpowiednio uargumentować i myślę, że powinno przynieść efekty. Jeżeli nie, to tak jak pisze Aiisa- najlepiej jednym uchem wpuszczać a drugim wypuszczać :slight_smile:

U mnie też spokój bo na szczęście mieszkamy sami i nikt nam się nie wtrynia w wychowanie.
Myślę ,że gdyby przyszło nam mieszkać z teściową albo moją mamą to nie byłoby długo dobrze.
Pewnie my z mężem zaczęlibyśmy się kłócić bo zaraz komuś coś by nie pasowało itd.Nawet możliwe,że skończyłoby się to rozwodem.
Ja jestem zwolenniczką małżeństw na swoim,w ciasnym ale własnym kącie.

Zgadzam się. Mieszkanie czy z tesciami czy rodzicami nigdy nikomu na dobre nie wyjdzie. Młode małżeństwo potrzebuje prywatności i nawet jak coś robi źle to niech uczy się na własnych błędach. Trzecia osoba dorosła w pobliżu to zdecydowanie niepotrzebny tłok.

O jak ja uwielbiam jak ktos sie wtraca w wychowanie mojego malucha :slight_smile: szczególnie tesciowa. :smiley: Przy 25 stopniach stwierdzilo ze musi miec czapke (taka zwykla bawelniana) bojest zimno i zaraz zachoruje :smiley: Moja tesciowa zawsze przywali jakiegos hiciora :slight_smile: Natomiast mama jak to mama, z nia moge wejsc w dyskusje hehe :slight_smile: Chociaz to stara połozna i musze Wam powiedziec ze czasem mimo mojego uporu co do jej rad (bo to bylo przeciez 35 lat temu itd) naprawde stare dobre sposoby sie sprawdzają. Zeby nie bylo ze zawsze ale czasem tak :slight_smile:
Z tesciowymi to ciezka sprawa, ale ja staram sie po prostu puszczac mimo uszu, albo pokiwam głowa a i tak zrobie swoje. Maż nic nie mowi i to mnie najbardziej wkurza.

Ja zawsze mówię swoje zdanie i prostuję to znaczy informuję, że to to co było kiedyś dobre i poprawne dziś niekoniecznie, a więc obalam stare mity, sposoby na dokarmianie dziecka. Informuje jak to jest obecnie. Postępuję zgodnie ze swoja wiedzą i intuicją.

Ja wrzucam na luz i jednym uchem wpuszczam drugim wypuszczam. Jak nie da się wytłumaczyć. Po prostu robię swoje. Jak nie działa i widzę, że ktoś chcę zrobić źle bo się nie słucha mojego zdania po prostu zabieram dziecko. Nie zamierzam się denerwować.

Ja zawsze uspokajam i mówię że to ja jestem rodzicem i ja decyduję… ale jest też mój mąż który ma często odmienne zdanie ode mnie i wtedy mam problem bo muszę mu wręcz udowadniać że ja mam rację (jeśli jestem czegoś pewna) hah :smiley:

Tak samo robię uspakajam i mówię że to moje dziecko i ja je wychowam jak uważam za stosowne. A jak to nie pomaga to wysłucham a i tak zrobię swoje

Zazwyczaj w takich sytuacjach albo nie reaguję a i tak robię swoje, albo mówię, że ja myślę inaczej.

Wysłuchać a i tak zrobić swoje