Nasza już stabilnie siedzi więc szelki zapinamy w krzesełku. Bezpieczeństwo zawsze. Obejrzysz się na sekundę i mała robi różne figury
Ja miałam z ikea z podnóżkiem dokupionym i się sprawdziło super;P
My postawiliśmy na krzesełko z nukido mega wygodne przy samodzielnym jedzeniu dziecka , nakładka się odpina można umyć , całą górę też można umyć szmatką bo jest skórzana nam się sprawdza i warte każdej złotówki
U nas mamy 3 krzesełka i najbardziej lubiny kinderkraft enock. Rośnie razem z dzieckiem i jest niezniszczalne i ciągle piękne i łatwe w utrzymaniu w czystosci :) bardzo polecam :)
U dziadkow mamy to i ilea i tez jest spoko
Tak te Ikea dość powszechne, nawet w restauracjach mają i są ok.
Ważne żeby był podnóżek , żeby nóżki nie wisiały.
O tak to istotne
Ostatnio zachwalam sobie pasy do przypięcia. Moja teraz niemal wychodzi z tego krzesełka. Dobrze że są pasy
Pasy też się przydają, bezpiecznie jak jest zapięte!
My mamy z Kinderkrafta takie z drewnianymi nózkami ale niestety podnóżek nie był regulowany
Te z IKEA są praktyczne bo całe plastikowe więc łatwo można umyć
Annka masz rację i warto pamiętać o pasach. Dzieci lubią uciekać z krzesełka podczas jedzenia ;)
Dokładnie, zapięte pasy to podstawa bezpieczeństwa i trzeba tego uczyć maluszki od samego początku
Niby tak ale z drugiej strony przy kursach pierwszej pomocy dla dziecka pierwsze co mówią to żeby nie zapinać pasów bo jeżeli dziecko się zadławi to szybciej wyjmiemy je z krzesełka
Ja swoją zapinałam od początku. A koleżanka nie zapinała i później był problem bo jej dziecko nie chciało dać się zapinać a jest bardzo ruchliwym dzieckiem. Także wszystko ma swoje plusy i minusy.
U mnie w szkole rodzenia szczególnie zwracano uwagę na to, że krzesełko musi mieć podnóżek, żeby stopki były oparte, a nie wisiały w powietrzu.
I polecane były krzesełka z Ikei.
To jest racja wszystko ma plusy i minusy. Ja na początku zapoznałam teraz już nie bo mały tylko siedzi je i jak już nie chce to schodzi
Karoliga właśnie miałam dylemat z tymi pasami. Z jednej strony lepiej zapinać bo maluch nie wyleci. Ale prawda , że w razie zakrztuszenia to szybciej zareagujemy gdy maluch nie jest zapięty. Ze stresu można się zakręcić z tymi pasami.
Szczerze mówiąc to nigdy nie zapinałam córeczki w pasy, podczas jedzenia zawsze byłam przy niej więc widziałam kiedy próbuje się wydostać. No a w przypadku zakrztuszenia liczy sie każda sekunda a z pasami trochę zchodzi.