Karmienie piersią po CC

u mnie po cc jak 2 lata temu tak teraz nie ma łatwo i niestety musze dokarmiac mm… ale walcze na ile moge i jest czas by jak najwiecej mojego jednak bylo. staranie sie by jak najwięcej razy osciagnac, picie słodu, femaltiker czy tez lactofem, staram sie tez jak najwięcej wody ale bywa roznie. najwięcej robi tez stres na minus
malo kto sobie zdaje sprawę przed porodem ze laktacja potrafi dać w kosc i wcale to takie proste nie jest :man_shrugging:t6::thinking:

Juz pisalam w osobnym watku. Najbardziej pomogl mi Wasz laktator :heart:
Syn pieknie sie przystawial, tylko w piersiach nie bylo pokarmu… Dzieki doradcy i jej wskazowkom po powrocie do domu przystawialam synka po 15min na piers, a potem znow po 15min odciagalam pokarm laktatorem. Po 3 dniach synek nie musial byc dokarmiany MM, a sama laktacja pieknie sie rozkrecila.
Takze kazdej mamie bede polecac Wasz laktator hands free​:heart::gift: uratowal moja laktacje.

2 polubienia

Dziękujemy za podzielnie się doświadczeniami :smiling_face_with_three_hearts: :heart:

1 polubienie

Wspaniale, że udało się karmić bez niepotrzebnej presji :heart:

1 polubienie

Dziękujemy za komentarz :heart_eyes: :heart:

1 polubienie

Bardzo dużo cennych rad, dziękujemy :heart:

1 polubienie

Ja nie miała cc, ale znajoma już 2 tygodnie przed cesarka piła słód jęczmienny i kawy zbożowe, bo tak poleciła jej położna. Do tego kilka dni przed cesarka położna kazała jej pobierać siarę za pomocą strzykawki, żeby dać małej od razu po urodzeniu. I o dziwo ona karmi już parę mscy bez problemu, a mi po SN się nie udało :confused:

Ja nastawiałam sie na poród naturalny i karmieniem piersia, ale… skończyło się cesarką. Najważniejsze, że wszystko skończyło się dobrze. A z karmieniem piersia …walczyłam. na poczatku dokarmiałam mm jeszcze w szpitalu w 3 dobie juz miałam pokarm. Odstawilam mm, ale mualam troche stresujaca sytuacje i pokarm zagina a mamy spadl z wagi… i wtocilam do dokarmiania mm. W domu tez dokarmialam przeez 1.5 tygodnie a później juz spokojnie karmilam juz tylko piersią. I teraz myślę, ze nie ma co sie za bardzo nakręcać tylko pomału próbować, a wszystko przyjdzie z czasem .:wink: ja za bardzo sie nakręciłam

Ja też uważam że jak na spokojnie do tego podejdziemy to nie ma co się stresować nakręcać wszystko przyjdzie z czasem :smiling_face:

Dużo pomogły mi położne ponieważ jeszcze przed pionizacją zadbały o kontakt skora do skory, praktycznie do momentu pionizacji z małymi przerwami, dostawiały synka do piersi a po pionizacji to częste przystawianie, duuużo patrzenia na synka, tulenia aby hormony mogły robić swoje :smiley: A w domu stosowałam femaktimer i karmi tylko z tego co pamietam to chyba trzeba 30 minut przed karmieniem wypić aby to dawało efekty, na ulotce w opakowaniu na pewno podany jest czas :smiley:

Tu poczytaj o błockach piersiach :face_holding_back_tears: jest kilka porad