ja pamietam ze jak urodzilam w poniedzialek…to potem caly czas w strachu bo pokarmu nie miaalm dopiero w czwartek dostalam pokarm…ale jak sie zaczelo to mialam taki nawal ze zapomnialam ze “nie mialam mleka”![]()
gagusia j takiego problemu nie mialam mi rano przyniesli mala do karminia i leciala jak niewiem
Ja miałam nawał pokarmu w 3 dobie.trwało to kilka dni.
gagusia ja miałam to samo i strasznie sie matrwiłam bo przez cały pobyt w szpitalu nie miałam mleka…ale jak tylko wyszłam to miałam za całe 4 dni ![]()
Na sali w szpitalu leżała dziewczyna ze mną ,która też nie miała początkowo pokarmu,dziecko się denerwowało i musiała dokarmiać.
ja potem jak juz dostalam mleka…to maialm nawal chyba z tydzien…ja mialam takie problemy ze ja moglam wiaderka wypelnic kilka dni:)
gagusia ja do tej pory mogę wiaderka napełnić:)
ja nie mialam tyle pokarmu ![]()
ale czy ja wiem czy nawał to byl problem:)… ja sie cieszylam jak dziecko z niego…bo wtedy jak odciagalam to mogalam spore zapasy mleka malemu do szpitala zawozic:)…i wiem ze wtedy w szpitalu zawsze mial tylko moje mleko:)…bo tyle go zanosilam:)
Ja tez miałam dużo ale unormowało się szybko.
mnie zawsze zastanawilao jak w praktyce poradzic sobie z karmieniem jednoczesnym blixniakow…bo znajoma ma i czytala ksiazki na ten temat…ale w praktyce wyszlo znacznie gorzej:)
gagusia ja gdzieś widziałam jak kobieta karmiła bliźniaki spod pachy oba na raz, ale to chyba w praktyce sie nie bardzo sprawdza, moja ciotka karmiła ale każde osobno
moja koleżanka też musiała karmic każde z osobna bo było to bardzo męczące dwa od razu i mówiła że strasznie nie wygodne…ale na szczęście im potrzebne było tylko 5 min przy piersi więc jedno poczekało za drugim i nie było problemu
moim zdanie maraz dwojke dzieci nieda raty karmic,to musi byc jedno nkarmione a pozniej drugie
da sie karmic blizniaki oba naraz tylko w pierwszych miesiacach do tego bedzie potrzebna pomoc drygiej osoby,a pozniej to juz wprawa bedzie;![]()
kurcze a musi być to trochę skomplikowane… wyobraźcie sobie sytuacje…karmicie bliźniaki obydwa naraz i nie ma nikogo w domu i jednemu dziecku wypadnie pierś i nie umie jej złapać i jak tu pomóc maluszkowi skoro druga ręka zajęta…nie jest to takie proste
Problem z karmieniem po cc nie leży w braku pokarmu, a w tym że bardzo często dzieci po cc nie są przystawiane od razu po urodzeniu do piersi… Bardzo często nie są w ogóle przez czas leżenia mamy po znieczuleniu - przynoszone mamie, a jedynie pokazywane. Nie oszukujmy się, trudniej jest o laktację po cc, nie wiem konkretnie na czym to polega, ale kilku dobrych ginekologów potwierdziło fakt, że oporniej idzie produkcja pokarmu po cc (być może dlatego, że łożysko usuwane jest mechanicznie, nie naturalnie), do tego brak ssania, które najlepiej laktację pobudzia - i gotowy problem z karmieniem po cięciu.
Dlatego potrzeba wiele sił i determinacji, by taką laktację pobudzić i utrzymać…
Ja po cc nie miałam problemu.Pierwsze karmienie było chyba ok 1h po porodzie .
Oczywiście sama nie poradziłabym sobie,przyniosła mi położna małą do karmienia.
Milli now łaśnie - w miarę szybko przystawiłaś dziecko do piersi więc i bez problemów się obyło… U mnie dopiero po 17 godzinach więc…