Termin na 6 luty, syn urodził się 29 stycznia przez CC, bo wody odpłynęły 28, ale nie było w ogóle żadnego postępu.
Moja przyjaciółka ostatnio miała rodzić i tak sobie gadała, że ona czuje, że dotrwa do terminu albo przenosi ciąże, bo czuje się świetnie i nic się nie zapowiada. Śmiałam się do niej, że nie zna się dnia ani godziny, że to taka tykająca bomba i może się zdziwić. Termin na 20luty, urodziła 11 lutego :D Tez jej nagle wody odpłynęły, zupełnie się nie spodziewała :) Ja przy swoim dzien wcześniej byłam na KTG i nic się nie pisało.
Często jest tak, że jak chce się dotrwać do terminu to urodzi się wcześniej. A jak chce się urodzić szybciej to nic z tego. Ja kombinowałam jak mogłam żeby wywołać poród, ale nic mi to nie dało.
W tym przypadku nie ma reguły. Mi było obojętne. Laurę urodziłam po terminie i to był poród wywoływany, oksytocyna jak dla mnie o wiele większy ból, drugi Ola też był po terminie ale tylko dwa dni. Porodu nie trwały długo. Ale to jest naprawdę bardzo indywidualna sprawa.
Ja córkę urodziłam 10 dni po terminie a teraz zobaczymy mam nadzieję że trochę szybciej
Ja 3 tygodnie - spacery, schody, piłka, okna itp. I nic że nic. Także nie ma reguły. Nawet oksytocyna nie dala rady.
Trzy tygodnie po terminie to już naprawdę długo. Maluch widać mocno nie chciał opuszczać brzuszka.
4 dni przed terminem urodziłam, czyli w sumie mozna powiedziec że w terminie
pierwsze skurcze miałam około 19;30 do szpitala pojechałam po 22, urodziłam o 10;34 :)
W moim wypadku CC więc 39 i 4 dni, 3 dni przed planowanym, pierwsze skurcze już były dość mocno odczuwalne
Ja miałam skurcze od 3 w nocy w szpitalu byłam przed 7 a o 10 urodziłam
jezu jak jak wam zazdroszcze.. moj pierwszy porod trawal 12 h ...
Anoosk teoretycznie pierwszy poród trwa 12 godzin drugi 8 i każdy kolejny krócej. Więc możesz się pocieszyć że miałaś książkowo hahaha ( taki żarcik na poprawę humoru bo poród już za tobą;))
Tydzień przed terminem odeszły mi wody o 22 w sobotę. Skurcze były regularne co 5min, ale w szpitalu się wyciszyły. Noc spędziłam na patologii ciąży. W niedzielę od rana oksytocyna, bo szyjka nie chciała się skracać, a rozwarcie było na 2,5cm. Oksytocyna podawana do 20, nawet zastrzyk w pupę na zmiękczenie szyjki i nic. O 21 zdecydowali o cesarce, a o 21:30 syn był już na świecie. Także mój poród trwał baaaardzo długo i był baaardzo męczący, bo skurcze na oksytocynie wychodziły poza kosmos według położnych - dla mnie były do zniesienia, ale jednak bardziej męczące niż podobno normalne skurcze :) Teraz małymi krokami szykuję się do grudniowego porodu i bardzo chciałabym rodzić naturalnie, ale obecnie moja szyjka ma 7cm i boję się, że znowu będzie problem ze skracaniem... :(