Tak dokładnie też jestem za tym aby na codzień nie nagradzać za wszystko dzieci niestety one do wszystkiego dobrego szybko się przyzwyczajają, i wtedy może być problem
Zgadzam się, dzieci bardzo szybko uczą się, że coś im się „należy” za każdą rzecz, a później ciężko im zrozumieć, że nie wszystko wymaga nagrody. Lepiej stawiać na pochwały i rozmowe
Ja myślę, że to bardzo indywidualna kwestia, zależy od tego, jak podejdziemy do tego tematu. Z jednej strony, zgadzam się, że nagrody mogą być dobrym sposobem na zmotywowanie dziecka do wykonania czegoś, czego nie chce robić. Dziecku nie zawsze będzie się podobać, żeby iść na badanie krwi czy zrobić coś, co nie jest przyjemne. Warto wtedy docenić to, że się przełamało i wykonało coś, co może być dla niego trudne. Z drugiej strony, rozumiem obawy dotyczące tego, że wpoimy dziecku rozumowanie typu “coś za coś”. Chodzi o to, żeby dzieci nauczyły się robić coś dla dobra innych lub z poczucia obowiązku, a nie tylko dla nagrody. ![]()
Fajnie, jeśli z czasem dziecko uczy się, że pewne rzeczy robimy, bo są ważne czy potrzebne a nie tylko dla nagrody.
Tak racja a wtedy jak będą starsze mimo wszystko nam pomogą bez oczekiwań za nagrodę
My też czasem nagradzamy drobiazgiem – dla motywacji, nie jako zasada „coś za coś”
Tak to oczywiście też prawda
U nas pojawiają się nagrody. Nie jakoś często ale są
We wszystkim trzeba zachować umiar. Jednak wiadomo , że wszyscy lubimy dostawać nagrody
a zwłaszcza dzieci, to miłe gdy się nas docenia .
Dokładnie ja też jestem ze wszystkim raczej na tak ale z umiarem
A ja nie jestem niestety za , moja mama tak robiła a później źle było ja coś zrobiłam i gdzieś brakowało tego że mama coś dała ,czasem są robię ale baardzo rzadko że y nie przyzwyczaić do tego dziecka żeby nie myślało że jak coś zrobi to coś dostanie
Może przynieść więcej szkody niż pożytku.
My też mamy dla jednego z synów tablicę motywacyjną. Super się sprawdza plus jak w sklepie mówi, że coś chce i pyta czy mu kupię to robimy tego zdjęcie i dajemy tak na „listę życzeń”, pomysły z tej listy trafiają później np na list do Mikołaja czy kupujemy mu z niej prezent na urodziny. Co kilka miesięcy sprawdzamy naszą listę i ją aktualizujemy, jest sporo rzeczy, które z niej usuwamy bo się okazuje że były tylko impulsem.
Super sprawa z taką listą. Ja często mówię swoim dzieciom , że wrócimy do domku i zastanowią się czy ta rzecz jest im naprawdę potrzebna i czy ją chcą. Często już na drugi dzień okazuje się , że w sumie to jednak obejdą się bez ![]()