monia ale to kosztuje dużo pieniędzy i dużo czasu
to prawda matka wie co jest wazne dla swojego dziecka, czasem moze sie wydawac nam ze to dziwne co robi inna my bysmy tak nie postapiły ale t\o Jej dziecko i Ona wiec o robi
Miśka No właśnie. Ja nie wyobrażam sobie teraz zajmować się dziećmi, domem i jeszcze uprawa czy hodowlą bez pomocy
Tak samo jak niektórzy negują kupowanie gotowego jedzenia w sloiczkach twierdząc że na targu dostają ekologiczne świeże warzywa a sprzedawcy wciskają im takie kity. A że pryskane chemią to już nikt nie wspomni rosną w zanieczyszczonym przez nas środowisku to jakie to zdrowe
Paula,ja się z tobą zgadzam w 100%. Ja kupowałam swoim dzieciom do prawie roku każdemu, słoiczki i wcale się tego nie wstydzę. To nie było z mojego wygodnictwa lecz uważałam,że to jest dla nich lepsze i zdrowsze. Ja mam swój ogródek, swoje warzywa i niektóre drzewka, krzewy owocowe i niesamowicie się tym cieszę. Teraz widzę jaki to skarb mieć możliwość wyhodowania swoich produktów. Mam kilka kur, jaja są całkowicie inne w smaku niż te sklepowe. Rosołek z prawdziwego koguta jest nieporównywalny pod każdym względem do takiego na kupnym ,bladym kurczaku . Wiem,że nie każdy ma tak dobrze, dlatego dziękuję Bogu,że ja i moje dzieci mamy tą możliwość.
To ci zazdroszczę chociaż my mamy możliwość pojeść owoców z krzaczka u babci i to naprawdę na wsi . I super doceniam że te ich sadzonki nie są na jakiś tam pryskanych substancjach i wiem jakiego pochodzenia robie małemu przeciery z jabłek gruszek ale deserki też podaję i podawać będę.
My w tym roku kupilismy wisnie od goscia który miał ich dużo trochę sobie zarobił a my mieliśmy na dżem a raczej wisnie w soku bo coś skróciliśmy z mężem I wyszla fruzelina;) ale jest przepyszna mimo iż bardziej jak sos do budyniu czy gofrów to smak jest nieporównywalny do dżemów ;)
Na działeczce tez mamy kilka kaszaków porzeczki ale one to idą porostu w expresie bo xo chwila jakoś kompot robimy ale zawsze jest to coś co nie ma oprysku;)
ja akurat nie kupowałam słoiczków tylko sama wszystko robiłam bo miałam dostęp do swoich produktów
Miska.tez mam dostęp choć częściej kupowałam- bardziej z wygody i różnorodności smakow
Ja dużo kupowałam obiadków na wakacjach by na szybko podać synkowi do zjedzenia
No właśnie niestety nie każdy ma możliwość posadzenia i pielęgnacji swoich warzyw owoców a czasami niektórzy nie mają do tego nawet ręki. Przyznam że mi wszystko zdycha. A Ci sprzedawcy to często kity wciskają że ich warzywa takie ekeologiczne. Teraz wszystko jest pryskane. Nie uważam więc że matka która karmi dziecko gotowymi słoiczkami jest gorsza.
Ja czesto kupowalam sloiczki np z królikiem jagniecina czy ryba bo uwazalam ze te sa najlepsze niz w sklepie z niewiadomego źródła zresztą królika to bym w życiu nie zrobiła nje wiedziałabym jak się za to zabrać;)
Takie sloiczki to tez ratują sytuację na wakacjach na szybko podgrzać o obiad gotowy ;)
Ja też kupowałam te bardziej egzotyczne bo bez sensu kupować zupę jarzynowa gdzie jest ziemniak marchewka i pietruszka heh
Ja powiem wam szczerze ze nie kupiłam ani jednego słoiczka
I gotowałam wszytko smsa?
Ja kupuję też królika, cielęcinę,wołowinę . Ale takie zupki podstawowe wole robić sama . Raczej staram się gotować ale słoiczek też zawsze jakiś jest w domu w razie czego . Sprawdza się też na wyjeździe bo nie muszę się martwić
Ja dalej czekam chwilę zanim połączę mleko odciągnięte wcześniej. Jeśli wiem, że będę łapać na dwa razy to pierwsze zostawiam w temperaturze pokojowej i wtedy drugie dolewam po chwilowym odstaniu.
Przy pierwszym synku miałam do kupy może z 5 słoiczków na samym początkurozszerzania diety. Nie sprawdzało się to bo zjadał małe ilości i zazwyczaj musiałam wyrzucać. Mi te słoiczki w ogóle nie smakowały.
słoiczki u mnie sie sprawdziły i nie wyobrażam sobie jakbym ich nie używała, tyle czasu marnować na robienie ciut takiej ciut takiej papki
moja teraz czesto jest przy cycku więc podstawiam pudełeczko do 2 cycka bo dość sporo czasem leci i tak cały dzien zbieram sobie w lodówce mam jak gdzieś wychodzimy
Słoiczki to wygoda. Można szybko dać dziecku coś do jedzenia czy na wakacjach czy nawet gdy się gdzieś wychodzi.
Ja nie uważam że gotowanie to strata czasu bo jednak zrobione przez nas są lepsze, niepasteryzowanez ale nie da się ukryć że słoiczki jescze bardziej ułatwiają. Ja zawsze jak coś dla nas gotowałam to trochę odkładałam dla dziecka zanim przyprawilam albo po prostu zawsze jakiś kawałek mięsa miałam więc szybko tylko nastawiłam , trochę jarzyn i zupka gotowa.ztylko zblendowac. Bałam się np strasznie blw ale na szczęście jakoś jak córka miała 9msc to nauczyła się jeść w ten sposób i ja nauczyłam się jak to robić. Wiec nawet blendowac nie trzeba później było. Mimo że nie ma ani jednego zęba to ładnie radzi sobie z kawałkami