Da się wytrzymać to w zasadzie tylko chwila, duże tez znaczenie ma jak ktoś wykonuje ten test. Najbardziej szkoda dzieci jak muszą mieć robione jak jeszcze się wiercą itd :(
no starszy da sobie rade ale z dzieckiem problem
No masakra.. tym bardziej byłam zła na pediatra że dala wgl skierowanie na test, syn miał zapalenie pluc i antybiotyk super sobie poradził, po 1 dniu już była poprawa, sama tak powiedziała że lepiej oddycha.. A i tak dala, my że dla statystyk... Musieliśmy jechać samochodem do punktu i przez okno pobierały.. musiałam go trzymać, a on tak ciężko płakał... masakra. Wynik negatywny a dziecko się wycierpiało jak nie wiem
ja na szczęście nie miałam jeszcze tego testu
U nas w domu nikt nie miał oprócz właśnie syna...
Martyna jeju to koszmar pobierać maluchowi w takich warunkach ;/ znajomi mieli, ale było to w gabinecie i jakoś dziecko dało się ogarnąć ,a nie tak na siłę przez szybę w dachu przecież to dla dziecka jakaś masakra
Ja nie robiłam testu mimo tego, że miałam, bo nie chciałam synka męczyć, nie widziałam sensu. Byłam szarą strefą, statystyki mnie nie interesowały, tylko dziecko.
Mazia mój mąż przez pewien czas miał co tydzień testy w pracy i tak samo mówił, że choćby mu do mózgu wiercili.
A Ty miałaś teraz test przy przyjęciu do szpitala?
Takiemu dziecku to sobie nie wyobrażam robić testu. Dopiero musi go boleć no i sam strach co to się dzieje. Ale żeby jeszcze przez okno a w aucie...okropne.
A z tym, że ocet może zaszkodzić dziecku to się nie spotkałam ale czytam teraz i faktycznie zaleca się go używać jako dodatku do dań, sporadycznie. U mnie się rzadko kiedy pojawia, więc jestem spokojna.
Taki ciekawy artykuł znalazłam https://zabawkaiwyprawka.pl/blog/post/ocet-w-ciazy-czy-mozna
masakra z tym że dziecku takie rzeczy..;C
Martyna masakra do tego warunki do pobrania też dziwne powinni zrobić to w gabinecie a nie w aucie, mam wrażenie że to wszystko tylko dla statystyk, po co męczyć dziecko tym bardziej że była poprawa.
Teraz własnie w niektórych punktach pobierają w autach
Ewula mój ciągle ma co tydzień test. Dla mnie każdy wtorek to minimalna nutka niepewności czy coś wyjdzie mu lub komuś z kim jeździ do pracy
Pati tez byłam tego zdania. Mieliśmy wgl nie jechać, ale dostałam SMS o której godzinie podjechać.. I w sumie to chyba wyjścia nie było skoro pani doktor syna zgłosiła
To zależy kto robi test. Kolezanka wyjeżdża za granicę i ostatnio robili całą rodziną, to tylko posmerali delikatnie w nosie. Dzieci miały z tego zabawę
Tylko ciekawe czy taki test jest wiarygodny
Słyszałam że jak na szybko robią i niewystarczająco głęboko to te testy są nie wiarygodne
U nas wxale szybko nie robiła.. Syn płakał jak nie wiem.. w nosie to z jeden I drugiej dziurki pobierała..
Te punkty w aucie najlepsze, kilka sekund i po sprawie. Przecież to tylko patyczek, więc nie trzeba nie wiadomo jakich warunków otoczenia. Szczególnie dzieci by gorzej zareagowały na atmosferę jakby musiały czekać w przychodni, niż we własnym aucie oglądając bajkę czy czytając książeczkę.
My w aucie jeszcze nie mieliśmy. Ja mialam 2x w szpitalu, dla mnie test to było strasznie nieprzyjemne bo lekarz tak głęboko włożył ten patyk, no coś okropnego.
Martyna a to lekarz może zgłosić na badanie? Chyba w takim przypadku wyjścia nie ma bo może się sanepid odezwać jak lekarz zgłosi a się nie wstawimy na szczepienie. Mimo wszystko męczarnia dla dzieci i to jeszcze z dwóch dziurek. Pamiętam jak ja się stresowalam, a miałam pobierane już dwa razy przez nos i gardło dla dorosłej osoby nic przyjemnego a co dopiero dla takiego maluszka .