Od kiedy zacząć rozszerzenie diety dziecka na mm?

Lepsza w smaku jest jeszcze gotowana na parze, nie traci swojego smaku:)

Silver masz rację na parze też super ja też niekiedy robiłam ale trochę studencką metoda tzn garnek z woda na to takie coś do frytek i pokrywka tyle że trochę czasu zajmowało:)

Na pewno na parze jest zdrowiej, warzywa zachowuję więcej witamin (nie wypłukują się do wody) i mają bardziej wyrazisty smak.

Na pewno zdrowiej ale też trochę dłużej wszystko trwa choć moim zdaniem warto

Pierw Was zapytałam, a potem pomyślałam właśnie o parze gotując obiad dla siebie. W większości jem „parowane” obiady i zawsze z marchewką albo cukinià więc byłoby za jednym razem. A w wodzie, to prawda, ze wiele cennych wartości i składników się „wygotuje”. Myślicie, że może się ta marchewka dla malucha „parować” z innymi produktami?

Mi się wydaje że tak ale każda mama może mieć inne zdanie.

Mama_Gratki ja osobiście tak łączyłam warzywa w tym koszyczku. Dbałam tylko o to by nie mieszały się ze sobą, tylko leżały obok siebie i w smaku i zapachu były takie same:)
Aiisa ja również specjalnego urządzenia nie miałam, kiedyś dostałam w gratisie taki koszyczek metalowy do gotowania na parze i na tym gotowałam:) To prawda czas gotowania trochę jest dłuższy, ale warto dla smaku i tych wszystkich witamin, które nie pozostają w wodzie.

Silver A ja z kolei wykorzystałam koszyczek do frytek i też się fajnie to sprawdziło. Ja tak jak pisałam razem bym gotowała tylko żeby leżało obok siebie i się nie stykalo.

Aiisa o widzisz to nawet o tym koszyczku nie pomyślałam:)

To wszystko zależy od rodzica i dziecka. Położna w szpitalu kiedyś mi powiedziała że jakbyśmy dali małej do wypicia pomidorową to by wypila tylko efekt mógłby być nieciekawy. Każdy rodzic zna swoje dziecko najlepiej i wie kiedy jest gotowe na rozszerzanie diety. My naszej Hani od 4 miesiąca dodaliśmy próbować różnych rzeczy, np odrobinę ziemniaczka. Od ok 5 miesiąca wpeowadzilam jej słoiczki ale nie chętnie je jadła. Mając 6 miesięcy jadła już większość obiadów razem z nami, np ziemniaczki, zupę pomidorowa, rosół, barszcz czerwony. Nadal dostawała głównie mleko ale starałam się jej dawać chociaż kilka łyżeczek ciepłego obiadu. Raz tylko miała problem z brzuszkiem kiedy dałam jej rosół z kury, ale to dlatego że jest przyzwyczajona do rosołu wołowego. Teraz ma 11 miesięcy i je wszystko w każdej postaci. Nie ma problemu z gryzieniem kawałków choć ma tylko dwa zęby.

Osobiście bym tak szybko nie dawała dziecku tego samego co my jemy bo mojemu synkowi w dalszym ciągu nie dodaje soli czy ostrych przypraw takich co palą gardło. Dopiero po roku bardziej z nami jadł choć nie wszystko.

Mama_Hani podawanie zup zrobionych na mięsie kiedy dziecko jeszcze nie skończy roku nie jest dobrym pomysłem. Swojej gotowałam zupki ale tylko na warzywach i też nie przyprawiałam jak nam np bez soli. Oczywiście każdy rodzic zrobi jak uważa, najważniejsze żeby dziecko nie miało żadnych problemów brzuszkowych.

Silver_90 a skąd teoria że zupka na mięsie dopiero po roku? Pierwsze słyszę… nawet nasza pediatra nie powiedziała nam nic takiego. Alisa ja nie mówię o przyprawianiu niewiadomo jaką ilością przypraw. Sól niestety jest we wszystkim i nie da się jej unikać.

A ja jestem zdania że da się unikać A podając potrawy z solą nawet nic nie robi się by uniknąć tej dawki soli.
Co do jedzenia na początku powinno być probowanie po 6 miesiącu ale w dalszym ciągu podstawa jest mleko do roku stale posiłki dopiero po roku są podstawą A mleko dodatkiem choć niektóre dzieci mleko dalej uważają za bardzo ważne.
Dieta malucha na początku jest zupełnie inna za dużo przypraw nie powinno być i dopiero po roku daje się bardziej takie obiady jak sami jemy ale powinno się też uwzględnić to że np nie powinno być soli w diecie malucha ani cukru warto też unikać konserwanty i inne ulepszacze typu kostka rosołowa. No i do roku maluch dopiero poznaje smaki i przyzwyczaja układ pokarmowy bo ten jeszcze nie jest przed rokiem gotowy na typowe nasze obiadki.

Dobrym zamiennikiem cukru jest ksylitol czy erytrytol, całkowicie naturalne a zdrowsze.
Soli lepiej unikać ale też nie popadajmy w skrajność, np. Ziemniak bez soli jest niesmaczny a wystarczy na garnek dosłownie szczypta i już lepszy smak.
My kostek żadnych nie dajemy ale znalazłam super przyprawę - Smakosz, którą stanowią wyłącznie ususzone warzywa i zioła bez soli i wzmacniaczy.
U nas już przed rokiem większość posiłków była stała a mleko z kaszą i np. Rano z płatkami

Silver to zalecenie o zupkach slyszalam, ale z tego co wiem jest juz nieaktualne, wydaje mi sie nawet ze to u Jackowskiej o tym czytalam. Poszukam jeszcze. W kazdym razie ja bede podawac. Co do soli to faktycznie jest tak, ze powinno sie soli w diecie dziecka - szczegolnie do ukonczenia roku! - unikac, zeby budowac odpowiednie nawyki oraz aby nie obciazac bardzo jeszcze delikatnych nerek naszego malucha. Nie jest co prawda tak, ze zadna sol nie jest dozwolona, bo np. w chlebie czy w bulce jest szczypta soli i nie trzeba samemu piec niesolonego chleba (na ktorejs grupie fb byla taka nadgorliwa mama, okazalo sie ze nie jest to konieczne o ile dziecko nie zjada nam bochna chleba dziennie :wink:
Z konserwantow, barwnikow i aromatow warto zrezygnowac nie tylko w diecie dziecka ale i w naszej. Powiem Wam szczerze ze sama nie zjadlabym zupy ugotowanej na kostce rosolowej (nie tylko niezdrowe ale i swiadczy o kucharce), a co dopiero mowic o podawaniu tego dziecku.
Rozszerzanie diety dziecka to jest super okazja i pretekst do tego by takze nasza dorosla diete nieco “uzdrowic” i urozmaicic :slight_smile:

Co do ziemniakow to sie osobiscie nie zgadzam, bo ja gotuje bez soli i obecnie taki mi najbardziej smakuje; poza tym na stole stoi zawsze solniczka i kto chce moze sobie dosolic. U nas w rodzinie niemal kazdy ma w tym aspekcie inne upodobania, takze jest to w sumie najlepsze rozwiazanie. :slight_smile:
Jesli chodzi o ksylitol to nie tylko jest dobrym zamiennikiem cukru ale ma takze wlasciwosci bakteriobojcze. Jednak jesli sie nie myle (tu tez postaram sie poszukac jeszcze zrodla!) to u dzieci ponizej 3. r.z. powinno sie go stosowac bardzo oszczednie w zwiazku z niedojrzaloscia ukladu pokarmowego oraz faktem ze ksylitol jedzony w nadmiarze moze powodowac biegunki.

Tu wpis z Alaantkowe odnosnie ksylitolu, w komentarzach mozna znalezc odpowiedz autorek jakoby ksylitol mial miec wlasciwosci silnie rozluzniajace.
Jest tez dyskusja o wywarach, ktora pozwala dedukowac ze wczesniej (przed zmiana zalecen) we wpisie takze i wywar byl wymieniony, a jak widac teraz tam nie widnieje - prawdopodobnie autorki edytowaly wpis po zmianach.

My ksylitol podajemy, wiadomo że nie zjada go na łyżeczki, a jak chcę żeby coś było słodkawe lub słodkie i nie zauważyłam efektu rozwalniającego, kupy robi normalne. Takie działanie może mieć w dużych ilościach a nie przy szczyptach.

Nie moge edytowac powyzszego komentarza wiec pisze nowy:
W tym artykule: http://malgorzatajackowska.com/2016/04/07/czy-mozna-to-podac-niemowlakowi/, w komentarzach, padła taka odpowiedź:
“Urządziłam poszukiwania w publikacjach naukowych, książkach i wśród znajomych dietetyków.
Nie znalazłam uzasadnienia NIEpodawania wywarów z mięsem. Moje dzieci jadły zupy również na wywarze z mięsem i mięsem z kością. Myślę że to zalecenie to jakiś relikt niedawnej przeszłości”.
Z moich wlasnych poszukiwan wynika ze to zalecenie ze zupki na wywarach z miesa/kosci polega na przekonaniu ze wygotowane z nich bialko moze uczulac (a byl taki moment ze zalecano uczulajace produkty wprowadzac po roku), a mineraly obciazac nerki. Jednak czytajac dyskusje, takze z udzialem dietetykow, nie znalazlam potwierdzenia tej tezy - no bo to wszystko znajduje sie przeciez w miesie wiec rownie dobrze moznaby odradzac podawanie miesa…