Partner w domu - realna pomoc czy dodatkowa osoba do ogarnięcia?

Czy Wy też czasami czujecie, że jesteście 100 razy lepiej zorganizowane i macie więcej wolnego czasu, gdy partnera nie ma w domu?
Gdy jestem sama z maluchem, działamy jak dobrze naoliwiona maszyna. Wszystko ma swój czas, drzemki są odhaczone, obiad zrobiony. Kiedy partner zostaje w domu, niby jest nas dwójka do jednego dziecka, a nagle brakuje czasu na cokolwiek, wkrada się chaos i mam poczucie, że mam więcej pracy niż zwykle.
Traktujecie obecność partnera w ciągu dnia jako prawdziwą pomoc i odpoczynek, czy sprawniej idzie Wam solo? Dajcie znać, jak to u Was wygląda!

1 polubienie

U mnie jest podobnie , teraz jestem sama bo mój miał wyjazd w delegację to jakoś mam wrażenie , że więcej zrobię i ogarniam ale za to niestety zmęczenie jest większe.

1 polubienie

A ja mam własne wrażenie że jestem bardziej wypoczęta. Bo jak mały śpi to ja też mogę iść na drzemkę. A jak mąż wraca do domu to już muszę myśleć o zakupach i obiedzie

1 polubienie

To ja akurat wysyłam mojego po zakupy i mam to z głowy a teraz jak jest wyjechany to byliśmy razem i zrobiliśmy na kilka dni , bym w razie co tylko mogła iść po coś co zabraknie . A twój coś pomoże w kuchni?

Tak, akurat jest ogarnięty bardzo i w weekendy on dla nas gotuje. Ja robię to od poniedziałku do piątku:)

Oo no to też masz super pomoc :slight_smile:

:rofl::rofl::rofl::rofl::joy: właśnie przed chwilą powiedziałam mężowi w żarcie ze nie lubię weekendów :weary::grin::smiley: bo kurczę cała rutyna, wszystko co sobie uporządkowałam o cały harmonogram działania się rozpada w drobny pył w weekend … W tygodniu wszystko co zaplanuje to zrealizuje a w weekend mam albo straszne obsuwy czasowe albo po prostu się nie wyrabiam

Sobota, godzina 12 a ja dalej mam łóżko nie pościelone. O tej porze już mam zawsze błysk i przygotowany obiad :rofl::rofl:

Nooo a ja dopiero zaczęłam się brać za galaretki z kurczaka bo chce zrobić dla młodego a dopiero po śniadaniu ogarnęłam …. Więc już jestem w niedoczasie :worried: a gdzie zupa i obiad dla nas

Z jednej strony fajnie bo razem spędzamy czas ale z drugiej kurczę jest to że w poniedziałek muszę znowu wypracowywać rutynę

A najlepsze po tym wszystkim jest to, jak chłopy pod koniec weekendu mówią, że są wykończeni a jeszcze cały tydzień pracy przed nimi :rofl::rofl::rofl:

Tak się często rozpoczyna u nas weekend od kłótni :sweat_smile: jestem zaraz nerwowa jak przy wszystkich w domu robi się większy bajzel niż jak jestem sama z bliźniakami. Normalnie jestem ogarnięta ze wszystkim rano do 10 jak idę z nimi na pierwszą drzemkę, a w weekend chodzę piżamie do 11 :woman_facepalming:t2:
Kiedyś miałam miesiąc bez męża jak pierwsza córka miała 10 miesięcy. Serio siedziałam i się nudziłam czasami co sprzątać :smile: Jak trzeba liczyć tylko na siebie to się jakoś tak nie denerwuje, a jak się dzieli obowiązki z drugą osobą to się ma jakieś oczekiwania i są nerwy :roll_eyes:

1 polubienie

Doskonale Cię rozumie bo mam to samo. Ja wolę zrobić sama bo zrobię tak jak lubię i szybko a jak zlece coś mężowi to nigdy niej jest tia tak jak bym chciała i koło się zamyka…. I też w weekend ten bajzel i wszechogarniająle zabawki dookoła są dla mnie flustrujace …. I po weekendzie jestem bardziej zmęczona niż po tygodniu i czasem już czekam aż ten weekend się skoczyć :laughing:

1 polubienie

Jak mój mąż jedzie do pracy to jestem super zorganizowana, ale to głównie dlatego, że wiem że muszę :smile:jednak jak wraca do domu to od razu przejmuje małego bo ja jestem umęczona :smile: jak jest w domu to jestem bardziej leniwa, ale zdecydowanie bardziej wolę jak jest w domu i ma np. Pracę zdalną bo wtedy jest w stanie mi pomóc z doskoku, albo chociaż potrzymać małego żebym mogła w ciszy się wysikać czy zrobi nam śniadanie :wink: weekendy lubię bo wtedy głównie mąż zajmuje się maluchem a ja mam czas żeby odpocząć po całym tygodniu :smile: chaosu staramy się uniknąć jak mały ma mieć drzemkę to chociażby skały sraly ta drzemka ma się odbyć żeby się nic nie rozjechało :smile:

1 polubienie

Troche tak , au nas to dziala w ten sposob , ze jak jestesmy same to jakos wszytsko godze ze soba i radze sobie sama . Jak maz ma wolne i moge zostawic z nim mala to nagle sobie mysle , ze nie byloby innej opcji a przeciez na codzien jest :sweat_smile: chociaz sa takie czynnosci , ktore robi mi sie lepiej i spokojniej jak on jednak jest w domu . Moge z mala sprzatac , ale jak wiem , ze ona sobie siedzi z tata to mam spokojna glowe , nie zagladam co chwile i nie stresuje sie , ze cos niebezpiecznego wymysli

1 polubienie

Ja też jak coś chce zrobić to wolę jak jest mąż bo popatrzy na małego albo go przypilnuje a ja mogę spokojnie pewne rzeczy wykonać… mój synek jest już na tyle ruchliwy i mobilny o coraz wyższy że teraz ciężko coos przy nim robić bo zaraz sięga do blatu ….

1 polubienie

Oczywiście że wolę sama :face_with_hand_over_mouth::face_with_hand_over_mouth: mam wszystko poukładane tak jak ma być a tu nagle wejdzie on, robi sobie kawę albo jedzenie jakieś, nabrudzi, nie posprząta a jak posprząta to nie po mojemu :rofl::rofl: w niedzielę mąż zawsze bierze małego na spacer, na rower albo idzie pograć w piłkę to mam chwilę spokoju dla siebie ale tak jak sobota to dla mnie jest tragedia. A jak w tygodniu ma wolne i jeszcze dzwoni do mnie żebym mu pomogła to mnie normalnie targa od środka :face_with_spiral_eyes::face_with_spiral_eyes:

1 polubienie

Tez tak nam jak maz potrzebuje mojej pomocy :joy::joy: tez mna targa :sweat_smile:
Chociaz on to nawet jak trawe idzie kosic to pytq sie czy idziemy z nim na ogrod :joy: jakby sie bal , ze go porwą samego :sweat_smile:

Hahahaha chyba wszystkie mamy tych samych chłopów :rofl::rofl:
Ja ogarniam całą chatę sama i nawet nic nie powiem a on jak coś posprząta to się zachowuje jakby maraton przebiegł :rofl::rofl:
I oczywiście trzeba mu powiedzieć że coś trzeba zrobić, jakby nie widział, że z kosza na pranie się wysypuje albo że w zlewie pełno garów :rofl::rofl:
Ale mam dzisiaj dzień marudzenia :exploding_head: Jak dobrze, że ja trafiłam na to forum haha.
O! Albo nagle mi mówi - dobra odpocznij, zdrzemnij się. Ja sobie myślę ale super, pójdę spać. I nagle siada koło mnie i odpala jakieś głupoty w telefonie i UJ. Mam po relaksie :rofl: i zdziwiony, że przecież miałam spać i o co mi chodzi :rofl:
Tak się nakręciłam, że aż idę posprzątać bo zanim on to zrobi to nas noc zastanie :rofl:

1 polubienie

Ja sie zawsze smialam jak maz bral mala zebym sobie odpoczela , no i mija 10 minut , przynladam glowe do poduszki i slysze zza drzwi "chodz zobaczymy co mama robi :sweat_smile: " albo wchodza i mowi " mysza ona chyba jest głodna " hahaha kocham to :joy::joy:

1 polubienie

To widzę że faktycznie wszystkie chłopy działają podobnie…. Dobrze że mojemu się uspokoiło i nie jedzi już myć w sobotę auta… a dziś hit bo mnie zawołał że trzeba synkowi zmienić pampersa bo zrobił kupe … :joy::rofl::rofl::joy::joy:

Też racje. Jak pojdziendo sklepu czy zabawki posprząta to kurczę taki chodzi jak paw bo on coś zrobił o trzeba go pochwalić :face_with_peeking_eye: