Pierwsze badanie ginekologiczne w ciąży, czy iść z narzeczonym?

To musiało być niezwykle przezycie dla syna ;)

Hymm u mnie nie było możliwości żeby wziąć dziecko. Nawet jak się umawiałam na przykład na prenatalne to podkreślała pani z rejestracji zawsze że może mi towarzyszyć jedna osoba dorosła. Ale jak tak sobie myślę to musi być fantastyczne przeżycie dla dziecka No i kurczę łatwiej może zrozumieć skąd się te dzieci biorą jak to jest że to dziecko jest w brzuchu. Bo tak to możemy tłumaczyć ale jest tam dzidziuś no ale jak pójdzie i zobaczy to jest troszeczkę inaczej

No naprawdę przeżycie dla dziecka tez muszę zapytać swojego ginekologa czy mogłabym zabrać córkę żeby zobaczyła  

Polecam jeśli tylko jest taka możliwość. Syn czasem wspomina - czy pamiętam jak to było jak mała była w brzuszku i jak była taką małą fasolką. Znacznie łatwiej wtedy dziecku zaakceptować fakt pojawienia się rodzeństwa. 

jest tak ze jezeli czegos nie sprobujemy to mozemy zalowac :)

Ja nawet nie wpadłam na taki pomyślą żeby zabrać córeczkę na badanie i teraz tak sobie myślę że to byłoby naprawdę dla niej przeżycie i radość bo ona jest taka pamiętliwa i emocjonalna 

Moja córka lat 14 teraz mały pół roczku za każdym razem gdy szłam na USG szła ze mną była w stanie nawet z lekcji zrezygnować byle tylko iść i zobaczyć małego. 

Karoliga :) ale weszła w role starszej siostry na maxa :D

Ja jeszcze nigdy nie widziałam żadnego dziecka na poczekalni do ginekologa ale gdyby spytać się to może pozwoliliby ;)

Ja miałam bardzo fajna panią doktor i z pewnością nie miała by nic przeciwko aby córka była że mną na badaniu 

Mój lekarz na USG pytał się jej no i co widzisz dziewczynkę czy chłopczyka a ona do niego nic nie widzę jakąś ruszającą się plamę więc jej tłumaczył co i jak. A prawie 15 letnia dziewczyna to już nie takie dziecko ale chciała widzieć każde USG więc ja zabierałam myślę że już wtedy tworzyła się więź między nimi. Zawsze mu może wypomnieć że już w brzuchu cię widziałam hahahah

Karoliga 15-latka to już dużo wie i rozumie, ale to jest super przeżycie i będzie to kiedyś miło wspominać, że mogła obserwować bobasa już w brzuchu. 

Na pierwsze USG chodziłam zawsze sama. Mąż był na prenatalnych. W sumie to chyba od Ciebie zależy czy bd czuła się komfortowo w takiej sytuacji. 

Mój mąż był tylko ze mną na prenatalnych jak bylam z córką 

fajna sprawa jak maz moze byc :)

 

Za każdym razem (o ile było to możliwe) chodziłam na USG z mężem. Nie było to dla nas dziwne czy krępujące.  Gdy USG wykonywano w 6 miesiącu ciąży (przez brzuch) zabrałam na nie syna. Był szczęśliwy , że może zobaczyć dzidziusia i usłyszeć jego bicie serca. 

Ja prowadząc ciążę na NFZ nie mogłam wchodzić do gabinetu z partnerem. Byliśmy jednak razem na wszystkich prywatnych wizytach.

Ja chodziłam sama, tak wolałam. Do domu dostawałam zawsze pendrive ze zdjęciami, filmikami i biciem serduszka. Wszystko to, co sama widziałam podczas badania.

I nas ginekolog wzywał męża jak było konkretnie robione badanie USG a na inne go wypraszał z gabinetu. Jednak ja wzięłam męża na pierwsze padanie prenatalne w tedy mógł wszy dokładnie zobaczyć i usłyszeć.

Ja też na prenatalne brałam. Do lekarza u którego prowadziłam na NFZ chodziłam sama