Plan poporodowy - przygotowania do połogu

O tak, naszykowane przekąski. Całkowicie o tym zapomniałam, a to był must have nocnych karmień. Nie sądziłam że będzie dopadał mnie taki głód

1 polubienie

Dużo mówi się o planie porodu, a mało o połogu, a to właśnie on bywa największym wyzwaniem. Warto się do niego przygotować, ale bez presji i perfekcjonizmu. Najważniejsze to zadbać o siebie tuż po porodzie. Warto przygotować sobie wygodne miejsce do odpoczynku, luźne ubrania, podstawowe rzeczy higieniczne i proste jedzenie. Ciało po porodzie będzie się regenerować, więc odpoczynek to nie luksus, tylko potrzeba. Dobrze wcześniej pomyśleć o pomocy na przykład kto zrobi zakupy, ugotuje obiad, zajmie się starszym dzieckiem. Nie trzeba się jej bać przyjmować. Połóg to też emocje. Huśtawka nastrojów, płacz i zmęczenie są normalne. Nie można porównywać się do innych i wymagać od siebie zbyt wiele. Dom nie musi być idealny, a My nie musimy wszystkiego ogarniać same. Ten czas jest po to, żeby dojść do siebie i poznać swoje dziecko. Reszta naprawdę może poczekać.

Przygotowanie do połogu jest to bardzo istotna część macierzyństwa i bardzo dobrze, że obecnie coraz więcej się o nim mówi i przyszła mama jest bardziej świadoma tego co może ją czekać, a co ważne może spróbować się do niego przygotować.

Bo oczywiście na pewno przyda się ogarnięcie mieszkania, przygotowanie i zamrożenie zapasu obiadów, ale na pewno ważniejsze jest przygotowanie psychiczne :blush: przydatnym elementem na pewno może być przeczytanie jakiegoś wartościowego poradnika o połogu, czy porozmawianie z położna bądź z inną kobietą - mamą (ale taką zaufaną, żeby pominąć dezinformację czy straszenie) - żeby zapoznać się z tym co może nas czekać pod względem emocjonalnym czy fizycznym, bo wiadomo że wraz z Maluszkiem rodzi się też świeżo upieczona mama, czyli zupełnie nowa istota :face_holding_back_tears:

I najistotniejsze według mnie to przygotowanie męża/partnera, aby on był również świadomym tego co nas czeka i mógł stanowić realne wsparcie, pełne zrozumienia :smiling_face_with_three_hearts:

Zgadzamy się z Tobą, zdecydowanie te sprawy warto przemyśleć wcześniej :smiling_face_with_three_hearts: :sparkling_heart:

1 polubienie

Zdecydowanie posiłki na zapas są bardzo przydatne :heart:

1 polubienie

Wsparcie dla młodych mam jest bardzo ważne! Super, że mama i partner byli zaangażowani :heart_eyes: :heart:

1 polubienie

Dokładnie też uważam, że tatuś powinien być przygotowany co go czeka :slight_smile:

1 polubienie

Super, że postąpiłaś zgodnie ze swoimi potrzebami :smiling_face_with_three_hearts: :sparkling_heart:

1 polubienie

Ja przygotowuje mojego męża :face_holding_back_tears: ostatnio doszłam do wniosku że to on musi być na połóg przygotowany bardziej niż ja bo nie mogę być jego menadżerką i mówić zrób to proszę weź tamto i załatw tamto tylko musi samodzielnie radzić sobie ze mną i rzeczami :face_with_peeking_eye: ogarnąć pieska - ma info co trzeba robić więc mam nadzieję że będzie git :crossed_fingers:t2:

1 polubienie

Ooo tak , zdecydowanie masz rację :grin: facet musi wiedzieć co i jak od razu :rofl:

1 polubienie

I tutaj super , że o tym pomyślałaś . Bo często wymaga się czegoś od mężczyzn a oni serio nie potrafią pomóc bo nie wiedzą jak. Nie zawsze jest to olewanie przez nich tematu a właśnie taka niewiedza . Ja jak powiem swojemu mężowi dokładną instrukcję to ją zrealizuje :wink: sam się raczej nie domyśli .

1 polubienie

Zgadzam się z @Kasiunia1034. Na pewno trzeba sobie przygotować osobę do pomocy w połogu. Czy to ma być mąż, mama czy inna bliska osoba. U mnie akurat narzeczony, który akurat sporo potrafi zrobić w domu, więc mam nadzieję, że jakoś przetrwamy. Gorzej będzie jak już wróci do pracy. Mam co prawda mamę na emeryturze, ale to jest właśnie taka osoba, której trzeba wszystko tłumaczyć i pokazać krok po kroku a mnie to męczy bardziej niż gdybym miała coś zrobić sama :sweat_smile:

2 polubienia

Mój dostał listę którą robiłam na notatniku na „kiedy będę w szpitalu to” i pięknie wiedział wszystko co ma zrobić. No on też nie wie wszystkiego i jest przejęty całą nową sytuacją więc nauczyłam się nie czekać „aż się domyśli” bo nasze mózgi nie działają podobnie :rofl:

Ja mojemu też zawsze musiałam dawać instrukcje co i jak i gdzie należy zrobić. Ale jak wylądowałam w szpitalu to nagle bez żadnego mówienia piesek był wypuszczony, dziecko przeżyło i dom nie zarósł brudem chociaż mama im obiady przywoziła no ale kolację trzeba było dziecku zrobić i go umyć i położyć spać i pidżamy znaleźć i ciuszki na następny dzień. Powiem wam dał radę. Oczywiście niegdy mu tego nie powiedziałam że jestem pełna podziwu że to ogarnął :rofl::rofl: także ja myślę i piszę to po raz kolejny S oni to chyba udają takie niezdarny żeby nie musieli pewnych rzeczy robić a my się na to nabieramy i robimy często za nich :cry::sweat_smile:

1 polubienie

Mój miał kilka wtop bo pisałam żeby mi coś tam przywiózł , przywoził coś innego :wink: a bo nie wiedziałem , że o to chodzi

Moj byl z nami w szpitalu caly czas i pieskami opiekowali sie moi rodzice , ale jak mielismy wychodzic to sie zorientowalam ze madra ja spakowalam malej na wyjscie spodenki bez stopek , ale skarpetek juz nie . Wyslalam wiec lubego do sklepu to dzwonil 3 razy a ostatecznie i tak prosil pania z obslugi o pomoc . Ale to jesy hit , bo zajechal jeszvze do innego sklepu i wrocil do szpitala z mowi do mnie zebym zamknela oczy . Myslalam , ze wyskoczy z jakims bukietem czy cos a ten daje mi do rak taka lalke bobasa i dumny jak paw mowi , ze kupil malej zabawke :rofl::rofl::rofl: noworodkowi kupil zabawke bobasa :see_no_evil: nie mialam serca mu powiedziex , ze ona jest jeszcze za mala na takie bawki :rofl: i dusic w nim tej dumy . I tak zabawka bobasa towarzyszyła malej przez caly pobyt szpitalny , zabawka od tatusia :rofl::sweat_smile: ah Ci faceci :heart:

1 polubienie

Ja tak jak już temat wrócił, to zmieniłabym w swoim połogu gości. Jestem naprawdę mega towarzyska i wizyta np moich koleżanek mnie mega cieszyła, bo każda mi gratulowała ( jestem pierwsza „dzieciata” w naszym gronie) przyniosły mi kwiaty, krem itp, wiec byłam mega zadowolona, że pomyślały też o mnie, a nie tylko o dziecku.
Wizyta mojej mamy, czy siostry też nie była dla mnie problemem, ale jak odwiedzała nas rodzina męża, każdy ze swoimi dziećmi, ten wrzask, gwar… :sweat_smile::rofl:jak dla mnie, gdzie naprawdę kubie hałas, towarzystwo itp, to było A dużo, ale nie mogłam powiedzieć, że mają nie przyjeżdżać, bo mieszkaliśmy jeszcze wtedy u teściowej i oni przyjeżdżali niby pod pretekstem odwiedzania jej, ale zawsze i tak przyłazili też i do mnie :rofl:

1 polubienie

Ja się zawsze dziwię jak to jest, że jak zostawiam męża samego to on wszystko ogarnia :smiley: a tak to on nie zauważa np mokrego prania w pralce, nie wie że dziecko trzeba na drzemkę położyć :grinning:

Mój mąż też ogarnia ale wiecie ja mówię noworodek jedzie to trzeba by poduszki wyprać z kanapy bo piesek tam się kładzie to wypada czasem albo takie poerdoly na które on na prawdę by nie wpadł :woman_facepalming:t3::flushed:

No bo ja właśnie mówię że oni są bardzo cwani. A my myślimy że to takie biadactwa co trzeba im powiedzieć co mają robić. Oni dają radę lepiej niż nam się wydaję :rofl:

1 polubienie