Czy dajecie coś lekarzowi prowadzącemu lub położnej w ramach podziękowań czy raczej sądzicie, że to przesada?
Ja swojej położnej kupiłam filiżankę z napisem: Trzeba mieć wielkie serce by być położną. Naprawdę zarówno przy poprzedniej jak i tej ciąży moglam zawsze na nią liczyć czy w ciąży czy teraz przy noworodku.
Swojemu lekarzowi z kolei zamówiłam kubek z napisem.
W sumie tu i tu chodziłam na NFZ i naprawdę byłam zaopiekowana baardzo
jeśli chodzi o lekarza w poprzedniej ciąży chodziłam prywatnie i niestety, ale mam słabe zdanie, ale symbolicznie dałam merci.
To chyba wszystko zależy od opieki, którą się uzyska.
Ja mojej lekarce jestem bardzo wdzięczna i będę chciała podziękować. Ale myślę o czymś symbolicznym - wino, kawa, czekoladki. I wręczę to dopiero na wizycie kontrolnej, raczej nie w szpitalu.
Co do innych upominków to osobiście mam mieszane uczucia - może to zostać źle odebrane przez personel. Ale myślę, że każda z nas przez te 9 miesięcy poznała personel i wyczuła na co może sobie pozwolić ![]()
Nie daje nic mojej lekarce prowadzącej, mimo, że jest miła i jest dobrym specjalistą
wystarczy, że place za każdą wizyte 360 zł ![]()
To też trochę pytanie w stylu - czy zostawiacie napiwki kelnerowi
to ja jestem tym skąpcem który tego nie robi bo mi nikt jak z korpo wychodzę nie wrzuca dyszki do kieszeni ![]()
Gdy uslyszalam , ze nie bede miala dzieci bylam mloda , nie wiem czy w tamtym czasie uderzylo to we mnie az tak bardzo , jednak gdy z czasem zaczela we mnie dojrzewac moja sytuacja bylam zrozpaczona i zalamana .
Pragnęłam maluszka calym sercem , ponad wszytsko inne pragnelam kogos pokochac matczyna miloscia .Podjelam walke i trafilam do cudownej pani doktor .
Pod koniec ciazy kupilam dla niej i dla jej cudownej asystentki butelki alkoholu w ksztalcie misia .
Jest to alkohol z berlina (mojego miejsca pracy)
Moja polozna ze szkoly rodzenia rowniez otrzymala od nas prezent , poniewaz dzieki niej czulam sie bardzo przygotowana na porod i wsyztskie wskazowki ,ktore nam dawala naprawde mi sie przydaly (pozniej byla rowniez moja polozna srodowiskowa)
Kazdy lekarz , pielegniarka , polozna w szpitalu wraz z paniami wydajacymi posilki rowniez otrzynaly od nas drobne upominki (tylko Ci sympatyczni/pomocni)
To nie bylo na sile czy wymuszone , jednak bylam kazdemu z wymienionych osob niesamowicie wdzieczna za wszytsko co dla nas zrobili , ze chcialam im podarowac chociaz “cos” od siebie
Wszytskie podarunki wreczalismy po wypisie ze szpitala (wyjątek lekarka prowadzaca , ktora po prostu przyjmuje w innym miescie , daleko od mojego miejsca zamieszkania)
Nie wręczałam ani mojemu lekarzowi ani położnej żadnego prezentu.
Miałam dobre doświadczenia, byłam zaopiekowana, ale nie czułam że powinnam jesczcze jakoś dodatkowo się odwdzięczyć za ich pracę ![]()
To jest bardzo indywidualna sprawa. Zależy jak ukladala się współpraca i czy ktoś czuje taką potrzebę. Ja nie myślałam jescze jak to będzie w moim przypadku ale wiem, że moja znajoma po porodzie przekazała położnym w szpitalu tort na podziękowanie ![]()
Lekarza miałam w porządku, ale chodziłam prywatnie i niemało płaciłam więc nie czułam powinności żeby jeszcze mu coś sprezentować. Położną środowiskową miałam taką że w sumie mogłoby jej nie być, porady miała z dupy i nieaktualną wiedzę, a dodatkowo w trakcie mojego połogu miała 3 tygodniowy urlop więc byla u mnie tylko na 3 wizytach patronażowych - tu również nie czułam ze chciałabym jakoś ją nagrodzić, podziękować ![]()
Za to jak wychodziłam z oddziału po porodzie synka kupiliśmy z mężem w cukierni dwa pudła ciasta i zostawiłam jedno w dyżurce położnych, a drugie u pielęgniarek neonatologicznych. Naprawdę czułam się na oddziale zaopiekowana i wdzięczna za to jak miłe to były kobietki ![]()
Dokładnie ja tak samo nie czuję jakiegoś musu, ale po prostu z potrzeby serca.
Generalnie jestem zdania, że warto dodatkowo motywować takie osoby, które są po prostu aniołami w naszej drodze do macierzyństwa ![]()
W sumie my po ostatnim porodzie też symbolicznie zostawiliśmy torcik na oddziale
z kolei z położna, z którą rodziłam pierwszy poród mam kontakt do tej pory i nominowałam ją do wszystkich nagród do jakich mogłam
naprawdę to był kolejny anioł na mojej drodze i dzięki niej poród wspominam jako coś wspaniałego ![]()
![]()
![]()
Jak odpisujesz możesz zawsze odpisać w jednej wiadomości oznaczając „@„
żeby nie robić spamu ![]()
Przy 1szym porodzie kupiliśmy 2 duże merci dla położnych i lekarzy
przy 2giej juz nie
Dla lekarza prowadzącego nic nie kupowałam.
Ja tez nic nie daje, placimy tyle za prywatne wizyty, że lohoho. Klinika tez mi nic nie daje ja uroze dziecko
wiec mysle ze wizyta- opłata to uczciwe wynagrodzenie ![]()
Ja miałam ginekologa w pakiecie lux med i wyszłam z założenia że on wystarczająco dużo zarabia (ma jeszcze prywatną praktykę), za to bardzo chciałam dać coś położnej, bo przyjeżdżała do nas na wizyty patronażowe chociaż nie musiała, bo mieszkamy 10 km poza jej rejonem i zawsze poświęcała nam tyle czasu ile trzeba i nie pospieszała nas a NFZ za takie wizyty płaci 40 zł :o ale nic nie kupiliśmy bo jak przyjechała do nas ostatni raz to nie wiedzieliśmy że to ostatni.
Ja tez nic nie kupowałam swojemu lekarzowi, chodziłam prywatnie wiec nie mało dostawał za swoja prace ![]()
![]()
Ogólnie mimo że sama dostaję dużo rzeczy z racji podziękowania. Uważam że dodatkowe podziękowania sa zbędne. I sama też nikomu nic nie daje. Mimo super zainteresowania mną przez położne na oddziale uważam że jest to ich praca. Czy ktoś daje pani z biedronki czekoladę jeżeli jest miła na kasie ? Nie wiem dlaczego się tak utarło że lekarze, pielęgniarki itp mają coś dostawać. To ich praca dostają za to wynagrodzenie i myślę że to wystarczy
Ja lekarzowi prowadzącemu nic nie dawałam, i jak będę na ostatniej wizycie po połogu to również nie mam zamiaru mu nic dać, bo dość sporo zostawiłam u niego kasy…
Zostawiłam 4 małe opakowania merci jak wychodziłam ze szpitala, bo byłam tam długo i naprawdę te wszystkie położne, pielęgniarki były pomocne, opiekowały się moim synkiem i mną najlepiej jak potrafiły. I czułam że powinnam coś takiego zrobić.
No też właśnie różnica czy prywatnie czy NFZ. No ja w pierwszej ciąży tyle kasy wywaliłam na lekarza, że masakra, a miał wywalone na mnie. Teraz na NFZ i nawet jak dzwoniłam po porodzie to pytali się czy ze mną wszystko dobrze i z dzieckiem. Jak miałam złe wyniki to od razu skierowanie dostałam do specjalisty, a u prywatnego musiałam zapłacić za wizytę, bo przecież za darmo ciężko…
Przy Synku nic nie dawalam. Ani ginekologowi ani położnej.
Ale np. W szpitalu widzialam że po porodzie sn dziewczyny dawaly upominki położnym ktore byly przy porodach sn. Czy lekarzom też - nie wiem.
Ja nie dawałam przy żadnym z 4 porodów, oczywiście padły słowa podziękowania i wdzięczności ale jak dla mnie to jest ich praca za którą dostają wynagrodzenia. Oczywiście ten temat to już kwestia indywidualna i każda kobietka robi jak uważa ![]()
Nom dokładnie różne podejście można mieć
a i tak niektórzy pracują jak za karę.
