Hej,
Czy Wasi partnerzy pomagają Wam przy dzieciach? Czy jak już pomogą to też godzinami marudzą jacy to zmęczeni, a dzieci niegrzeczne?
Mój mąż dużo stara mi się pomagać, ale czasem mam wrażenie, że ja nie mam prawa się rozsypać czy rozchorować?
U mnie nie ma problemu mąż z pomaganiem przy dzieciach , nawet nie muszę nic mówić bierze synka i karmi przewija nosi na rękach. Ale to powiem ci zależy od mężczyzny. Moja mama mówiła że tato nigdy jej nie pomagał a jak moja siostra miała kolki to brał poduszkę I szedł do swojej mamy na dół spać i mówił jej tak " wy się drzyjcie a ja idę spać na dół…" mega przykre ale
Moja mama nie miała wsparcia przy dzieciach
Mój mąż nie pomaga tylko zajmuje się tak samo jak i ja, bo to nasze wspólne dziecko ![]()
Po pracy męża raczej po równo zajmujemy się synkiem, staramy się żeby każdy miał trochę czasu dla siebie. Ostatnie 2 tygodnie mąż miał wolne więc po równo zajmowaliśmy sie synkiem. W jeden dzień miałam wychodne i nie było mnie kilka godzin i nie wyobrażam sobie że mąż mógłby co chwilę wypytywać o której wrócę. Tzn wspomniałam o której wrócę bo miałam zrobić jeszcze zakupy na kolację.
Ale musieliśmy wypracować taki system, mąż musiał też zrozumieć że jak on pracuje to ja cały czas się zajmuje synkiem i nie mam chwili dla siebie, bo jak synek miał drzemkę to albo byłam z nim na spacerze albo robiłam obiad. Synek do 15 bardzo mało śpi, więc w tym czasie ciągle sie nim zajmuje. Na początku maz mówił ze inni sie tyle nie zajmują dzieckiem co on itd, ale po moich uwagach że to nasze wspólne dziecko i argumentach że po jego pracy też potrzebuje chwili dla siebie, żeby umyć głowę czy wziąć prysznic. Staramy się żeby każde miało czas na realizację swoich pasji i chwilę odpoczynku dla siebie
Mój mąż bardzo dużo robi w domu i przy dzieciach. Czasami to aż mi głupio że on pracuje i jeszcze tyle dodatkowej pracy robi. Nie raz jest bardziej ogarnięty ode mnie, i dwójką się zajmie i obiad zrobi. Coś tam potem gada że dużo robi ale ja mówię że ja wtedy też nie siedzę ![]()
Ja nie moge absolutnie narzekac . Moj maz chetnie pomaga przy corce , wiadomo , ze czasem musze sie "upomniec " , za to duzo pomaga w domu . W kuchni to on jest kurzarzem przewodnim , ja nie lubie gotowac i on robi to zdecydowanie lepiej .
Czasem mam tez wrazenie , ze on ma lepsze pomysly na zabawy z mala niz ja ![]()
Chociaz jak wezmie mała , zebym sobie odpoczela to slysze to memiczne "chodz zobaczymy co mama robi " albo "mysza ona chyba jest glodna " ![]()
Nawet nie muszę upominać się o pomoc, jest to całkowicie naturalne, że mąż zajmuje się synem. Jedynie po porodzie pierwszego syna ustaliliśmy, że to ja wstaje w nocy, bo on wcześnie zaczyna pracę, a ja w ciągu dnia jednak jakąś tą drzemkę sobie zrobię, ale po pracy, czy w dni wolne praktycznie całkowicie przejmuje syna. Jedyne co jest w 100% na mojej głowie to gotowanie, bo jeśli chcemy zjeść coś jadalnego to innej opcji nie ma ![]()
![]()
Mój mąż od początku robi przy Synku tyle.ile może
. Bawi się, przewija, chodzi ma spacery, jeździ do lekarzy. Po prostu się zajmuje Nim. Do tego jak tylko trzeba jezdzi na zakupy. Robi w domu remonty. Sprząta od 3 lat raz w tygodniu generelanie łazienki:) Jak akurat nic w domu remontowego nie ma - normalnie sprząta ze mną resztę. Zostaje z Malym jak wychodze. Odstawia do zlobka jak ma na 2 zmianę.
Oboje jesteśmy rodzicami. Nie wyobrazam sobie, że mialby marudzić, że musi zajać.sie wlasnym Synem itp.
Mam wrażenie, że wiele par przez to przechodzi i czasem tacie się wydaje, że skoro on pracuje a mama siedzi na macierzyńskim z dzieckiem to ona nie pracuje ![]()
Gadaliście o tym? Jak on to widzi?![]()
Taak czesto tak jest , ze tata pracuje i jest zmeczony a mama caly dzien siedzi tylko w domu i robi przyjemne rzeczy . Ja tez uswiadomialam mojego meza , ze ja tez “pracuje” tylko , ze ja nie mam dni wolnych , urlopu czy chorobowego a moja zmiana nie konczy sie po 8 godzinach
Mój mąż jak tylko wraca z pracy odrazu bierze malucha , każda wolną chwilę odrazu z małym spędza nawet bierze go do wanny i siedzi z nim sobie i się bawią we wodzie
Ten temat wraca jak bumerang xd generalnie nie jest źle, bo naprawdę dużo pomaga, ale to marudzenie naprawdę jest przykre. Niby dzisiaj już przeszło:D
Tzn wiesz co ojcec dziecka nie pomagana a wychowuje tak samo jak mama , pomóż to może obcy czlowiek . To nie dodatek do wnetrza a zywe stworzenie którym oboje rodziców jesli ma maja sie zajmować. Mama mkze byc tak samo zmęczona jak tata. A to że szanowny tatuś mowi ze zmęczony to trzeba powiedzieć mu że zmęczony nie był jak się kochaliście ![]()
Ojej bardzo nie lubię tego określenia „ pomaga przy dzieciach „
Mój mi nie pomaga , mój mąż jest tak samo ojcem jak ja matka , każdy ma swoje obowiązki ale dzieci są nasze wspólne więc oboje się nimi zajmujemy na równi
Mam tak samo… pomoc, to może mi moja mama, a nie ojciec dziecka.
Jak mąż pracował, to ja troszkę więcej przy dziecku robiłam, ale jak wrócił z pracy, zjadł obiad i się ogarnął, to i ja miałam czas na odpoczynek.
Teraz ja pracuję, a mąż jest w domu i jest tak samo. Mąż troszkę więcej robi, ale jak wrócę z pracy, zjem i się tak ogarnę, to mąż ma czas dla siebie. Nie wyobrażam sobie, że dziecko jest tylko na mojej głowie, a mąż może mi pomóc i jeszcze narzekać, czy coś marudzić. Owszem, oboje ponarzekamy, jacy to jesteśmy zmęczeni, ale wiedzieliśmy jakie z dzieckiem się wiążą obowiązki
Nie lubię określenia że mąż pomaga przy dzieciach, strasznie mnie to irytuje jak np teściowa albo babcia mojego męża wręcz go podziwiają i niemal mówią że trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno taki cudowny mąż
a prawda jest taka że gdybym go nie zrypała kilka razy to by pewnie nic nie robił. Od samego początku uświadamiam go że zostaliśmy rodzicami w tym samym momencie i ja też muszę się wszystkiego nauczyć tak jak on i nie może być tak że on nie umie zmienić pampersa, nakarmić czy uspokoić dziecka, a unikając zajmowania się nim tylko pogorszy sprawę. Aktualnie mamy bobaska 5 miesięcznego i dzięki temu że go „goniłam” do wszystkiego nie ma problemu żebym wyszła na kilka godzin z domu. Jedyne co jeszcze chciałabym wypracować to żeby sam z siebie zaczął się interesować np rozwojem dziecka, rozszerzaniem diety itp bo jak narazie wychodzi z założenia ze ja o wszystkim czytam i polega na mojej wiedzy ![]()
Mam wrażenie że w tych czasach ojcowie są bardziej zaangażowani w opiekę i pielęgnacji dziecka. Mój mąż przebierał pierwsze pieluchy naszych dzieci kiedy byłam po porodzie. Robi chyba wszystko oprócz karmienia piersią i obcinania paznokci
kąpiel niemowląt to znowu tylko jego działka, ja dopiero kąpałam córkę kiedy poszedł na drugą zmianę do pracy
oczywiście takie “ogarnianie” rozwoju i instagramowe porady są po mojej stronie, ale nie uważam że mąż jest ignorantem w tej kwestii bo sam po porodzie bliźniaków zaczął czytać o problemie synka. Uzupełniamy się w wielu kwestiach, nawet uważam że mąż jest bardziej przezorny (typ który się wraca do domu sprawdzić zamek) , sprawdza co chwilę dzieci czy oddychają. Duża część obowiązków przy starszej córce spadła na niego teraz przy niemowlakach bo mimo wszystko mnie bardziej potrzebują ![]()
@ironiczniepateyczna np sytuacja z dzis , popił w noc sylwestrą drinków a miałam ja pić likier, a dzis polegiwał ale sie zajmował dziećmi, nie było tak że poszedl do sypialni i w tyłku bo on na kacu . Rano się obudziły wiec ja od razu możliwam żeby się budził.
Była godz 12.30 i dziewczyny obie zasnęły a ja z nimi leżałam i on z nami , za chwilę zaczął sie zbierać do mamy na obiadek - wstały dziewczyny o 14.30 zadzwoniłam i przyniósł dla nas też obiad i był w 10 minut od zadzwonienia - tyle ze mamy blisko do dziadków.
Wiesz nie daj sobie wmówić że tata dzieci ma pomagać - tez nie znosze tego slowa dla ojca dzieci , podobnie jak @Mamusia22 .
A juz wgl każdy kto pieje bo ojciec sie udziela to oczami przewracam i szybko prostuję pojecie ![]()
Dobrze, że Twój mąż się stara, bo to naprawdę ma ogromne znaczenie. Każdy jest tylko człowiekiem, każdy bywa zmęczony, ma gorsze dni i czasem coś mu się uleje, nawet jeśli intencje są dobre. Najważniejsze, że jest chęć, zaangażowanie i bycie razem w tym całym codziennym chaosie.
Dokładnie masz rację ![]()
@Mamaprzygod nie wiem co te paznokcie mają w sobie… ale mąż jak ognia.tego unika. Nie tykal kikuta po porodzie i nie robi nic przy paznokciach. Resztę ogarnia super ![]()