Poród naturalny po cesarskim cieciu

Tak.mam tego świadomość. Ale na mnie balonik i oksytocyna (razy 3) nie zadzialaly w ogole. Nic a nic. Ani rozwarcia ani skurczów.

Dokładnie, spotkałam się z taką samą historią: koleżanka miała wszystkie możliwe sposoby wywołania porodu zastosowane i nic. Nic nie szło do przodu, a lekarze mimo to, po tygodniu prób nadal upierali się przy naturalnym

Ja na szczęście w 1 ciaży trafiłam po tygodniu na lekarzą, który po bardzo dlugim USG poinformowal mnie, że Synek ma na pewno ponad 4kg i wg niego wód plodowych jest juz mało i w ogole patrżac na moje opuchniete cialo nie widzi porodu sn. Potem.poszedl na konsultacje z ordynatorem i razem przyszli poinformować że jednak raczej cc bedzie najlepszym wyjsciem. Ale tez kazali decydowac. Mogalm jescze miec zalozona tasiemkę i koljna probę z oksy. Ale raczej sugerowali juz ze to bez sensu.
Ale jednak tydzień musial lezeć…

Z jednej strony też inaczej może to na ciebie zadziałać w drugiej ciąży, bo każda ciąża jest inna

Ostatnio byłam na patologii ciąży i rozmawiałam z tymi wszystkimi dziewczynami, które mają wywoływane porody na każdy sposób - po tygodniu one po proatu były wykończone ale psychicznie. :sleepy:

Tak mam świadomość, że przy kazdej ciąży moze być inaczej.

Ojj po tym tygodniu psychicznie bylam wykonczona. Zmęczona tym.wszystkim. Do tego mega wystraszona.

Ja w pierwszej ciąży też nie miałam skurczy ani rozwarcia, a teraz kilka dni przed terminem już mi się szyjką zaczęła otwierać

@Kalusia161 jestem myślami z Tobą,bo również jestem po CC, nieplanowanym,u mnie również było brak postępu porodu,długi pobyt na patologii, wywoływanie porodu, balonik, oksytocyna, masaże szyjki,no cuda wyprawiali, ale przy 3 oksytocynie skurcze się pojawiły, jednak rozwarcie max 4cm i wzięli mnie na CC. Teraz, mijają 4 latach jestem w drugiej ciąży,31tydzien, dzidzia nareszcie ustawiona główką i dostałam zielone światło do porodu SN :muscle:t2: powiem ci szczerze że ja swoje obawy i problemy z tym związane przerobiłam, przetrawilam psychicznie i jestem przygotowana do takiego porodu… ćwiczę na piłce regularnie,aby wszystkie mięśnie były pobudzane i rozciągane, że starszakiem dużo chodzimy,spacerujemy,ja też mam sporo schodów w domu więc się nie oszczędzam ruchowo :wink:zatrudniam doule do porodu, aby aktywnie wspomagała mi w porodzie czy rozpocznie się sam,czy po indukcji, zależy mi aby mieć pomoc,bo nie zawsze na położną z oddziału można liczyć. A mąż zostaje z dzieckiem w domu,abym była pewna, że będzie się czuł bezpiecznie. Oczywiście czekam do ostatniego momentu zanim pojawię się w szpitalu,do końca 40tygodnia będę jeździła na KTG i dopóki na USG nie stwierdzą że dziecko ma ponad 4kg to staram się ustawiać myśli tylko i wyłącznie do porodu naturalnego. Jest ciężko,a będzie jeszcze ciężej, ale wszystko siedzi nam w głowach…ja akurat boję się kolejnej cesarki, choć pierwszą ciężko nie przeszłam, ale to jest już jednak operacja,boję się zrostów, przepukliny, endometriozy, którą i tak już zaczęłam leczyć,a nasze ciało wie co ma robić,nie należy go jednak pospieszać, tylko działać zgodnie z jego rytmem…termin porodu to nie jest stricte określona data na konkretny dzień porodu, jeśli będziemy o siebie dbały to i ciało zadba aby poród był zgodny z naszymi oczekiwaniami :+1:t2:

1 polubienie

Też to samo miałam najgorsza była ta niewiedza nie sam ból . I strach też aby dziecku się nic nie stało aby się nie zadusiło w trakcie tego wszystkiego się obawiałam bo cc już znałam , tyle że drugi poród ostatecznie też zakończył się cc trochę mi ulżyło bo wiedziałam już jak to wygląda