Powrót do pracy po narodzinach dziecka

Ooo to jeszcze dużo odpoczynku przed tobą :rofl:

1 polubienie

Szczerze to mnie osobiście jest przykro że w naszym kraju jest taki kult pełnego etatu i wręcz znalezienie pracy na 3/4 etatu jest wręcz niemożliwe.

Z całego serca podziwiam matki wychowujące samotnie dzieci.

Też się zgadzam że jak dzieci są małe powinno być skrócenie czasu pracy dla matek, ale przecież inni by zjedli bo już jest za dużo przywilejów. Bo nikt nie patrzy na wszystko inne tylko na korzyści, albo słynne, bo kiedyś tego nie było i ludzie dawali radę.

Akurat patrząc na nas (ok może nie jesteśmy najlepszym przykładem, ale myślę że całkiem statystycznym). Pracujemy w firmach gdzie mogą być różne zmiany i jest nacisk że nie możesz mieć jednej stałej zmiany czyli przynajmniej raz w miesiącu cały tydzień musi być inna godzina.

Tym bardziej, że coraz więcej firm oczekuje dyspozycyjności i zmianowości i tu są schody zwłaszcza, jak nie masz żadnego wsparcia i jesteś zależy od placówek.

Więc nasz przykład:

W mojej pracy są zmiany 6-14,7-15,8-16,9-17,11-19, 14-22, 16-24

U mojego męża 8-16,12-20

Placówka otwarta normalnie 6:30-17 w wakacje 7-16:30

Szczerze te 8 godzin w pracy jest naprawdę ciężko by ze wszystkim się wyrobić. Też poniekąd nie wyobrażam sobie pracy od 6 chociaż może to by było jakieś rozwiązanie, aby mieć minimalną przestrzeń życiową. Tylko o której wstawać, aby wszystko ogarnąć nawet pracując z domu

Oooo nie wiedziałam że pracowałaś w aptece , to jak coś można ciebie pytać :smile:

2 polubienia

@MamaMalychStopek oj tak, ale ten czas tak szybko ucieka że pewnie strzeli jak 5 minut :hear_no_evil: @AnetteSo ale masz tych zmian :face_with_hand_over_mouth: i to co tydzień inna? Czy na jakiej zasadzie ?

1 polubienie

Oj gdzie ja nie pracowałam haha

Wiesz już nie chodzi o to czy ten którzy czas pracy dostała by mama czy tata dziecka. Chodzi o to że to życie szybko mija, dzieci rosną i nim się obejrzysz a już ma duże dziecko które pamięta żłobki, przedszkola i szkołę.

Ja właśnie walczyłam z mężem o to żeby młody był jak najkrócej w żłobki. Żeby jak najwięcej czasu spędzał z nami. Tu nawet nie chodzi o to by pracować na pół etatu czy 3/4 etatu ale powiem wam że ja pracuję godzinę krócej i to już naprawdę dużo daje.

Bo przecie nie sztuka jest narobić dzieci i je poupychać po żłobkach czy przedszkolach tylko was je by. Je wychować, spędzać z nimi czas i pomóc im się dobrze rozwijać.

2 polubienia

Fajnie że masz taką możliwość coś krócej pracować i wgl że pracujesz z domu to też dużo zaoszczędza czasu który można inaczej spożytkować

Dokładnie! Ja mam to szczęście że pracuję krócej :heart: średnio 6 h dziennie i uważam to za przeogromny luxus :heart:

1 polubienie

Pokazałam jakie są możliwości zmianowe w mojej pracy.
Ja akurat mam tak że jeden tydzień 8:00 16:00 kolejny tydzień staram się mieć 9:17:00 czasami 11:00 19:00 ale nie przepadam za tą zmianą.

U mnie parę osób walczy o te zmiany wieczorne bo pracując po 21:00 masz dodatkową kasę ale szczerze Ja nie jestem typem aby dobrze funkcjonować w nocy

1 polubienie

Ja podziwiam zawsze osoby które pracują na zmiany nocne , przecież ja to do życia bym nie była po takich nockach

Zmiany ogólnie są trudne do ogarnięcia przy dziecku bo wypada się z rutyny. Ja mam na szczęście 8-15.30 ale raz na dwa miesiące trafia mi się zmiana 13-21 i ciężko jest bo z rana mało co się zrobi a jak człowiek wraca do domu to dziecko już śpi.

No właśnie raptem 2h mniej a daje więcej czasu ma na dziecko i dom.:house:

1 polubienie

Właśnie praca na zmiany też ma swoje plusy, mój mąż pracuje miano i ma tydzień od 7 do 15 a kolejny od 15 do 23 i mi mega to odpowiada bo rano często mogę gdzieś wyskoczyć coś załatwić :heart: ale nie będę ukrywać że sama nie chciałabym pracować na zmiany bo ta druga byłaby dla mnie wykańczająca :flushed: @MamaMalychStopek dokładnie przy dzieciach te 2 h zapasowe to jest naprawdę dużo czasu :heart:

1 polubienie

To ja nienawidzę jak mój mąż ma 12-20 on dosłownie nie robi rano nic, potem jedzie do biura więc o 11 wychodzi wraca o 21. Pożytku żadnego i tylko człowieka drażni bo cały dzień tym bardziej wszystko na mojej głowie

Ja podziwiam mamy pracujące w sklepie spożywczym :face_with_peeking_eye: miałam okazję pracować tam 2 msc i pracowały ze mną mamy które miały malutkie dzieci i takie co chodzą do przedszkola , zmiana poranna jeszcze była ok bo do 14.30 ale druga od 13.30- do nawet północy, specjalnie się zostawało dłużej bo nadgodziny tam były płacone , i czas z tym dzieckiem jak miał wyglądać rano idzie do szkoły to nie spędzisz z nim czasu ona idzie do pracy wraca dziecko śpi i tak wkoło, nowe osoby miały przekichane bo się wtedy cały czas pracowało na popołudniowych zmianach przed 2 msc żeby się wdrożyć :confused:

Wrocilam do pracy gdy corka miala rok i dwa miesiace. Martwilam sie o karmienie piersia ( wtedy karmilysmy sie rano, po poludniu i na noc). Martwilam sie tez o to ze moze za mna plakac jak pojade do pracy. Umowilam sie z pracodawca na prace zdalna i wychodzilo okolo 3 dni w miesiącu na miesjcu.
Po powrocie do pracy okazalo sie ze nie ma co snuć w glowie zlych scenariuszy. Corka szybko zrezygnowala z karmiania po poludniu, nawet jak bylam 2 domu to po prostu juz nie chciala. Rano jak zdarzylo mi sie jej nie dostawic przez wyjazd do pracy to bylo to bez roznicy. Maz mowil ze zawolala mama a on mowil ze jest w pracy i tyle. Zero placzu i smutkow.
W ciagu dnia corka zajmowala sie niania. Gdy nie bylo mnie w domu rowniez córka nie rozpaczala z tego powodu. Po powrocie widzialam ze tesknila ale bardzo dobrze to zniosla.
Odnosnie opieki niani oczywiście snułam scenariusze czy na pewno robi to na co sie umawiamy… ciezko bylo tak pddac corke obcej osobie ale na szczescie znaly sie juz wcześniej z placu zabaw wiec jakos tez widzialam jak zajmuje sie innym dzieckiem.
Podsumowujac nie ma co przejmowac sie na zapas. Moja corka zawsze mnie zaskakuje a ja juz staram sie nie martwic na zapas.

1 polubienie

ja się strasznie boje powrotu do pracy, mimo ze mam do tego czasu jeszcze prawie rok… do pracy w jedna stronę mam godzinę i pracuje 9-17 to oznacza ze od 8 do 18 byłabym rozdzielona z mała… myślę o zmianie pracy na cos bliżej, ale pewnie będzie wiązało się to z regresem finansowym

A bliżej nie masz żadnej pracy na podobnym stanowisku?

Z jednej strony nie obawiam się się powrotu do pracy bo mam dobrą atmosferę, zespół i blisko do domu. Jednak myślę o tym żeby te ciepłe kapcie zamienić na coś bardziej ambitnego… godziny pracy też nie są rewelacyjne jest to praca na dwie zmiany. Ale nie mam też całego etatu , pracowałam na 3/4 z możliwością nadgodzin. Wrócę do pracy jak bliźniaki będą miały półtora roku i nie wiem czy tyle godzin to będzie w sam raz czy jeszcze za dużo. Nie będziemy dawać dzieci do żłobka, babcie chcą się zajmować wnukami. Zobaczymy jak będzie za ten niecały rok, jakie będą dzieci :smiling_face:
W ogóle wydaje mi się że teraz mamy gorzej :see_no_evil: jak wrócę pamięcią do czasów szkoły to wiele mam nie pracowalo, Moja dobre kilka lat była w domu ze mną i rodzeństwem. Teściowa też nie pracowała dopiero jak odchowała dzieci. Tylko co wtedy robili ojcowie pracowali na 2 etaty i mamy były w domu z dziećmi same non stop. Teraz wracają do pracy i po pracy mają dzieci cały czas to już nie wiem co jest lepsze :sweat_smile: Ja bym się nie zamieniła żeby zostać w domu na stałe a mąż wracał tylko żeby spać , oszalałabym

Cieszymy się, że obawy się nie sprawdziły :smiling_face_with_three_hearts: :heart: