Pracujące mamy

Oj… jak ja się tego boję…
Paraliżuje mnie strach, kiedy pomyślę o tym, co będzie kiedy wybije ta godzina…
Chyba odczuwam lęk separacyjny :smiley:
Jesteśmy razem dopiero 5 miesięcy i wiem, że jeszcze kilka miesięcy przed nami… ale już teraz ta myśl spędza mi sen z powiek…
Co zrobię? Nie wiem…
Przed porodem zarzekałam się, że chcę wrócić szybko do pracy… dla własnego komfortu i zdrowia psychicznego… ale teraz wiem, że nic już nie jest takie samo i nic teraz nie jest takie proste…
I jak patrzę na Nią, jak teraz słodko śpi… nie wiem, jak Ją zostawię po “urlopie” ;-(

W naszym przypadku żłobek odpada… nie jestem w stanie się przemóc, wiedząc jak wygląda rzeczywistość w żłobkach państwowych. Może Babcia nam pomoże. A może wychowawczy wygra z moim ego :wink:

U mnie pojawiła się jeszcze jedna opcja. Kiedy kończy mi się urlop rodzicielski ponownie zaszłam w ciążę. W ten sposób rozwiązała się u mnie sprawa z kim zostawić maluszka. Niestety od pierwszego dnia musiałam być na zwolnieniu lekarskim Ale dzięki temu mogą się opiekować starszą córkę tak naprawdę przez prawie 3 lata. Później oczywiście oboje poszli do przedszkola. Jeśli macie jakieś fajne przedszkole bądź żłobek w okolicy to uważam że jest to najlepsza forma opieki dla dziecka

Niebawem przede mną również taka decyzja. Zdecydowałam sie zostawić córeczkę z babcią, jednak tez mam wiele obaw tw. emocjonalnych. Trudno mi zostawić dziecko z którym byłam 24 na dobę. ;/

Mamaniniki, jak zostawiasz z kimś znanym to łatwiej. Wiele kobiet musi oddać dziecko do żłobka, albo pod opiekę obcej niani. U Ciebie przynajmniej będzie spokój odnośnie bezpieczeństwa dziecka.

Ja z pracy zrezygnowalam bo dlugi czas lezalam z jasiem w szpitalu, a nie mialam tyle urlopu. Na macierzynskim mialam byc pol roku. Teraz jak jas ma dobre rokowania zamierzam wrocic do pracy. Drzwi do poprzedniej pracy mam otwarte. Z poczatku mam mozliwosc pracowania w domu. 

Mamaninki doskonale Cię rozumiem też nie wyobrażałam sobie zostawienia dziecka z rodziną czy oddania do żłobka zwłaszcza że było ze mną cały czas 24h na dobę . Ale im szybciej tym lepiej . Ja miałam wrócić do pracy niestety wszystko potoczyło się inaczej i jestem na wychowawczym i zdaje sobie sprawę że później będzie mi jeszcze gorzej jak będzie z dzieckiem siedzieć tyle czasu w domu . Poza tym potrzeba wyjścia do ludzi jest duża 

U mnie bedzie mama siedziec z dziecmi albo babcia od strony taty. Jak wszystko sie ulozy i bedzie dobrze to dzieci wlasnie beda z babciami i tyle. W koncu kazdy z nas przyzwyczai sie do nowej sytuacji. 

JustynamamaJasia a czym się zajmujesz jeśli to praca z domu?

 

ja nie wiem jeszcze czy wrócę do pracy czy wezmę wychowawczy. W sumie może dobrym rozwiązaniem byłaby praca zdalna.

Zajmowalam sie duzymi projektami, wyjedzalam za granice na konferencje. Z poczatku bede pracowac w domu, a dzieci beda z moja mama albo babcia potem stopniowo coraz czesciej zaczne wychodzic do biura. Ale pracowalam ogolnie w roznych zawodach. 

A te projekty to jaka branża?

Znajomosc jakich języków wymagana?

Mam ten sam dylemat,czy wracać do pracy po macierzyńskim, czy nie. Mogę sobie pozwolić na rok wychowawczego z tylko jeszcze nie wiem, czy uciągniemy to finansowo z rozpoczętą budową.

Czy tylko mi się wydaje że macierzyński jest za krótki tak na prawdę to pierwsze 2 lata są ważne . Wydaje mi się że dzieci są jeszcze małe żeby oddać do żłobka itd . Mimo wszystko i tak jest lepiej bo kiedyś macierzyński trwał 3 miesiące bodajże . Ja 29 lutego zaczynam wychowawczy . 

Tezmam takie poczucie, że roczne dziecko nadal potrzebuje mamy. Jednak realia sprawiają, że ten powrót do pracy u mnie również jest konieczny. Dziecko zostaje wówczas z moją mamą . Staram się już w tej chwili zostawiać Ninkę na dłużej i jak się okazuje daje sobie radę. Mimo, że karmię piersią to już sporo potrafi bez mleka wytrzymać. Niestety w nocy nadal często się budzi.

Oj macierzyński jest za krótki. A skoro jest taki krótki, to każde dziecko powinno mieć szansę dostać się do żłobka, a nie jak ja bym chciała wysłać to z 1,5-2 tysiące muszę za to zapłacić minimum. Bo nie każdy ma szansę oddać babci pod opiekę. U mnie rodzice nadal są aktywni zawodowo. To nie te czasy, że babcia zawsze była w domu. Teraz się długo pracuje.

Kiedys bylo jeszcze inaczej i ludzie sobie radzili. Fakt jest za krotki bo nie kazdy moze liczyc na pomoc rodzicow czy dziadkow. Ja tez bym nie chciala oddawac dziecka w obce rece. 

U mnie moja zmiana trwa 12 godzin, czasem dzień, czasem nocka, więc w miesiącu średnio 12 razy jestem w pracy. Mam ten komfort, że moja mama zajmuje się synkiem, jak idę np.w niedzielę, to wtedy mąż cały czas z nim jest, w tygodniu trochę mama, a po pracy mąż.

 

Mi osobiście powrót do pracy dobrze zrobił. Kontakt z ludźmi. Na szczęście w mojej pracy, to czasami kilka dni w domu jestem, albo np. mam nockę, to jak jestem w pracy, to synek śpi, więc nie tracę kontaktu z synkiem, mam bardzo dużo czasu dla nas. Nie wyobrażam sobie, jakbym go miała codziennie zostawiać na te 8 godzin w pracy, plus dojazdy :/ 

Ja na ta chwile nie wracam jeszcze po maciezynskim ide na bezpłatny :-( wychowawczy jesli chodzi o prace to ja pracuje w biurze nieruchonosci i mam platne tylko od prowizji jak zarobie to mam a jak nie to nie wiec na pewno bede szukala czegos innego bo to nie praca dla mnie w danej sytuacji zwlaszcza ze klienci potrafia sie umawiac różnymi godzinami wieczornymii albo w weekendy a gdy jestem sama z maluchami to nie jestem sobie w stanie na to pozwolic . 

Oliwia, tylko w Twijej pracy możesz pewnie się umówić tak jak pasuje mężowi i nie pracować na pełen etat, skoro tylko od prowizji. Może to nie jest g łupie rozwiązanie jednak. Bo jak masz etat to nie ma, że przełożysz godzinę przyjścia, czy wyjdziesz wcześniej.

Ja juz bym chciala wrocic do pracy. Czlowiek wsrod ludzi calkowicie inaczej funkcjonuje. 

Ja też jestem coraz blizej decyzji że wezmę jednak wychowawczy, przynajmniej na jakiś czas.