Problem z zachowaniem dziecka

Hmm ciezko stwierdzić z nad wynika jego lęk 

Napewno nic na siłę bo sie chłopiec zrazi . Natomiast dla Ciebie jako mamy już prawie 7 letniego chłopca napewno staje się to jak piszesz męczące na dłuższą metę.  Może spróbuj z nim na spokojnie porozmawiać wytłumaczyć o której dokładnie to zywieziesz jak bedzie przebiegac impreza ile czasu tam spędzi i określcie razem konkretna godzinę o której ktoś go odbierze tak aby był spokojniejszy moze na sam początek nie koniecznie musi isc na te urodziny od samego początku do końca moze niech pojedzie na godzinkę czy 2 tak aby stopniowo sie oswajal a z czasem sam uzna ze jest fajnie i mama nie jest do wszytskiego potrzebna 

Witajcie, może ktoś z Was będzie umiał mi coś podpowiedzieć, a może jest w grupie jakiś psycholog dziecięcy?

Problem dotyczy mojego 7-mio letniego zaraz syna. Konkretnie nigdzie nie chce zostać bez mamy lub taty. Boi się że po niego nie przyjdziemy, chociaż nie wiem skąd takie myślenie. Sam zostaje tylko w przedszkolu i u dziadków którzy mieszkają obok. Już u drugich dziadków którzy mieszkają 10 km dalej nie zostanie sam, mimo że często u nich jesteśmy. U koleżanki 3 domy dalej nie zostanie, chyba że ja będę z nim. Teraz przyniósł z przedszkola zaproszenie na urodziny ulubionego kolegi. Do tej pory urodziny zawsze były na sali zabaw (oczywiście ktoś musiał z nim być), teraz urodziny mają być u chłopca w domu. Syn jak się dowiedział, że w domu i jak mu powiedziałam, że nie wiem czy będę mogła z nim zostać (przecież się nie wprosze do kogoś do mieszkania bo syn musi mnie widzieć) to oczywiście stwierdził że w takim razie nie idzie. Jak go przekonać i pomóc mu pokonać ten lęk? Nie chodzi tylko o te urodziny, ale ogólnie już jestem tym zmęczona, a to już duży chłopak, od września 1 klasa. I nie chodzi o to że jest silnie związany ze mną, może to być też tata, babcia czy dziadek, ale żeby ktoś z nim byl...

Dokładnie skąd wynika takie zachowanie. Może daliście mu odczuć coś takiego że się boi albo powiedzieliście coś przez przypadek w stylu że zostanie tam sam albo że go gdzieś zostawicie bo jest nie grzeczny i się przez to boi. Czy były takie sytuacje? 

Dziwna sytuacja, bo 7-latek to już spore dziecko i raczej dzieci w tym wieku to już się cieszą, jak "pozbędą" się opieki. Myślę, że z czegoś ten strach wynika. Może kiedyś za późno go odebraliście z przedszkola? Może ktoś coś mówił o byciu samym? Nie koniecznie Wy, a może babcia straszyła, że jak będzie niegrzeczny to coś.

Na pewno nie zmuszaj, tylko staraj sie spokojnie mu tłumaczyć. Spróbuj wydobyć, przyczynę. Takie dziecko już powinno powiedzieć dlaczego sie boi, skoro wie, że zawsze ktoś przyjdzie po niego.

Widać że panicznie boi się samotności raczej taki lęk separacyjny wynika z czegoś.  Coś musi być przyczyną albo został kiedyś za długo sam i przez to ma takie obawy albo po prostu ktoś go straszy. Może koledzy w przedszkolu ? Spróbuj z nim porozmawiać na spokojnie dlaczego się boi samotności. Z Czegoś to wynika. Spodziewam się ze dzieciaki w przedszkolu też mają różne pomysły.  Mojego też kiedyś straszyli jeden nawet o kasę prosił i wyludzał. Zorientowałam się ze coś jest nie tak że synek pyta o drobniaki czy może koledze zanieść i wtedy się przyznal

Leki mają swoje źródło, trzeba by poszukać. Może obejrzał jakaś bajkę, ktos cos powiedział. Sprawa do odkrycia bo ciezko coś doradzic be znalezienie przyczyny . Nie wiem czy znajdziesz dużo informacji tutaj na forum. Może rzeczywiśćie dobrze byłoby udać się z dzieckiem do psychologa? 

https://stalowemiasto.pl/artykuly/artykuly.php?mode=pokaz&id=49665

 

W obecnych czasach jest mozliwosc skorzystania z takiej pomocy rowniez internetowo online. 

Wiadomo najlepiej skonsultować to ze specjalistą ale może jakiś gadżet by Wam pomógł przetrwać rozstanie?

Obserwuję na instagramie Kreatywne Macierzyństwo. Prowadząca ten kanał kiedyś mówiła jak pokonała z córkami lęki przy adaptacji do przedszkola co prawda ale może i tu się sprawdzi. Raz mówiła o tym, że córki biorą ze sobą bransoletkę, która ma przypominać o mamie bo tak się umówiły. W innej sytuacji sprawdziło się zabranie zdjęcia rodzica. Niedawno jej mąż musiał wyjechać na weekend i dziewczyny to bardzo przeżywały, więc zrobili sobie wspólne zdjęcie i dziewczyny zaglądały na nie gdy nie czuły się pewnie lub były smutne (choć zostawały wtedy we własnym domu z mamą). Ale może coś takiego typu sprawdziłoby się u Was? Może warto usiąść i porozmawiać z synem jak on myśli co by mu mogło pomóc przetrwać i spróbować tego typu rozwiązań. 

Może to przejściowe problemy, trzeba mu wytłumaczyć że jest już dużym chłopcem 

Ja uważam że musi być w tym jakas przyczyna, może coś kiedyś usłyszał i sobie coś w główce poprzekręcał bo niedosłyszał dobrze, może naogladal się czegoś, albo ktoś coś mu powiedział w żartach. Trochę to dziwne bo 7lat to już duzy chlopiec i bez problemu powinien zostać sam u dziadków czy u jakiejś cioci czy urodzinkach kolegów. Napewno nie można zmuszać do tego zeby sam zostawał. Ja zaczęłabym od dziadków, coś musiałoby być fajnego u nich co mocno by go zainteresowało i chciałby się tym bawić czy robic, a Wy rodzice mówicie ze juz nie macie czasu i musicie jechać, ale jak chce to może zostać a wy za godzinkę po niego przyjedziecie, może tak sie uda..

Chyba poradziła bym się specjalisty co można w takiej sytuacji zrobić

Myślę podobnie do dziewczyn że warto porozmawiać na spokojnie z synkiem. Jednak ma 7 lat to już dosyć sporo więc nie powinien się tak bać bez powodu. Coś musiało go do tego skłonić 

Czasem się też nie da od tak porozmawiać też 

To prawda. Jeśli ciężko coś z dziecka wydobyć i jest skryty to jednak myślę że  psychologa trzeba się poradzić 

Z psychologiem można porozmawiać ale nie gwarantuje to sukcesu.Moj syn tez taki był wszędzie z kimś,psycholog niewiele.pomogl.ja po prostu zaczęłam " nie popuszczac" I zawsze tłumaczyć że już jest duży,zaradny i da radę sam i wierzę w niego.dlugo nam to zajęło ale teraz jest bardziej pewny siebie. 

Od psychologa po testach,analizach i innych sprawdzianach dowiedziałam się że syn nie radzi sobie z emocjami poza tym wszystko super-a właśnie z takim problemem poszłam wiec niczego nowego się nie dowiedziałam.

Może jest jakaś przyczyna?

Jesteś może w ciąży albo syn ma młodsze rodzeństwo? Może ktoś go nastraszył, że rodzice go zostawią bo młodsze rodzeństwo np jest grzeczne? Dostrzegłam u wielu osób, że np chcąc coś wymóc na dziecku mówią "bo cię zostawiamy w sklepie jak będzie obchodził" itp co jest dużym błędem.

Może w przedszkolu jakieś dziecko coś mu na opowiadało?

Patrzy na bajki? Może też coś tam zobaczyl?

Moim zdaniem nie jest to jakieś jego widzimisię ale ma ku temu jakieś powody.

Może warto szczerze porozumienia a 7 latek to już dość duży chłopak. Jak raz nie będzie chciał mówić to spróbować kolejne podejście itp. Wybrać jakiś dobry czas a nie tak nagle przechodzić do sedna. Albo spróbować zadawać różne pytania nawiązujące do tematu i może w końcu coś powie.

Moja córka czasami też jak w przedszkolu ktoś coś jej zrobił np ciągnął za warkocze, coś powiedział, zabrał zabawkę itp to była w domu marudna, miałam swoje himery i wtedy widziałam, że coś było w przedszkolu co ją zdenerwowało a nigdy nie chciała od razu powiedzieć to zawsze tak podchodziłam do tematu, że w końcu się dowiedziałam co się stało.

Dobrze jest w takiej sytuacji zrobić diagnozę w poradni psychologiczno-pedagogicznej, wówczas otrzymuje diagnozę psychologiczno-pedagogiczną wraz z zaleceniami.

Lepiej to skonsultować tak jak mówi mamaninki1

Warto skorzystać z pomocy wykwalifikowanej osoby i zapisać syna na TUS. Mój syn miał przez jakiś czas taki problem , najpierw chodził na TUS w pojedynkę.  Gdy poznał panią prowadzącą zajęcia , przekonał się do niej i zaufał.  Wtedy przeszliśmy na zajęcia grupowe. Na nich dzieci uczą się współpracy z innymi dziećmi.  Pani prowadząca zajęcia pokazuje dzieciom , że mogą sobie wzajemnie zaufać. Uczy ich wzajemnej relacji. Ważne oczywiście żeby osoba prowadząca zajęcia była dobrze wykwalifikowana. 
Wiele też zależy od powodu , który spowodował takie zachowanie.  Może coś się zmieniło , miał jakieś przykre doświadczenie. Dziecko w tym wieku raczej samo z siebie nie zmieni tak bardzo swojego zachowania. Na spokojnie szukałabym powodu tego zachowania. Nie naciskając , ale pokazując dziecku , że jestem obok i zawsze mu pomogę. No i nie zmuszałabym dziecka do relacji z innymi bo to może pogłębić problem 

Myślę, że nie zaszkodzi udać się do psychologa z dzieckiem. Może pomoże dowiedzieć się w czym tkwi problem i jak pomóc dziecku. O TUS nigdy dotąd nie słyszałam, ale poczytałam o tym i to bardzo ciekawy trening.

Na samym początku bym dużo rozmawiała i tłumaczyła .a przede wszystkim dociekała dlaczego tak się boi?? Co się takiego stało?? A jeśli to nie pomoże to zawsze można skorzystać z porady psychologa dziecięcego..żeby się dowiedzieć w czym tkwi problem