Kochane, już ponad tydzień jest z nami nasz mały, śliczny Cudek Choć sądziłam, że tym razem będzie inaczej- bo jestem starsza, mądrzejsza, a to drugie dziecko - to świat i tak stanął na głowie
Malutki wciąż ssie pierś, a jak nie ssie akurat, to śpi na moich kolanach, rękach, brzuszku po jedzeniu i wszystkie próby odkładania go do łóżeczka są bezcelowe. Smoczek owszem lubi, ale na max 10 minut, a potem potrzebuje mamy, cycusia, czasami taty. Oczywiście babcie już krzyczą: “Bo się tak przyzwyczai!!!”.
Pytanie czy to coś złego? Jakie jest Wasze podejście? Ja na początku troszkę się spięłam, ale teraz cieszę się tym czasem wspólnym i wychodzę z założenia, że jeśli teraz ta bliskość jest mojemu synkowi potrzebna, to dam mu jej jak najwięcej, a o to co będzie potem będę się martwić potem, jeśli faktycznie zrodzi się jakiś kłopot
Kochana dobrze robisz! Ja za 3 tygodnie powitam na świecie swojego synka i będę robiła tak samo Bliskość, czułość i przytulanie dla takiego maleństwa jest najważniejsze. Nie rozumiem tego podejścia, głównie starszych kobiet, “nie bierz na ręce bo się przyzwyczai”, to jak mam reagować na płacz dziecka? Serce by mi pękło. Jakiś czas temu rozmawiałam o tym ze swoją mamą i wspomniałam jej, że będę nosiła na rękach jak najwięcej, a ona nie chcąc mnie zdenerwować nic nie odpowiedziała tylko zrobiła zdziwioną minę. A wiem, że sama nosiła, kołysała, bujała mnie i brata, bo inaczej płakaliśmy, ale jak to stwierdziła “przyzwyczaiła nas do tego”. Przecież maleństwo jest przyzwyczajone do bliskości mamy przez 9 miesięcy, więc po porodzie byłoby wręcz szokiem nie okazywanie mu czułości i bliskości.
Już niedługo i mój świat wywróci się do góry nogami
Mama_Ola ja jeszcze czekam na Maleństwo i sobie obiecuję wiele, ale uważam, że będzie tak jak u Ciebie i jak ją zobaczę to wszystkie postanowienia nie będą miały znaczenia i będę robiła tak żebyMałej było najlepiej
Córeczkę karmiłam w rożku i przekładałam z nim do łóżeczka abo na łóżko. Dużo mi to pomagało bo się wtedy nie budziła.
Córeczkę jako noworodek bardzo często nosiłam na rękach. Nie mogłabym sobie pozwolić na to aby dziecko mi płakało a ja nie reagowałam. O NIE! takie coś nawet przez myśl by mi nie przeleciało. Obecnie córeczka jest taki przytulasek, lubi jak się ją na ręce zabierze, ale nie że cały czas muszę ją nosić. Zwłaszcza, że już raczkuje i chodzi przy meblach to ją to bardziej interesuje. Na rękach bardziej wieczorami chce być i jak jest zmęczona albo ma problem z zaśnięciem to owszem chce na ręce. Ona lubi być przytulana ja kocham ją przytulać to co to za problem? Ja go nie widzę Rozpieścić dziecko można kolejną zabawką ale nie miłością i okazywaniem uczuć
Moja córka smoczka nie chciała - za każdym razem wypluwała. Obecnie (10m-cy) smoczek działa na nią w podróży samochodem - jak gdzieś w dłuższą trasę trzeba jechać to zasypia mi z smoczkiem! - tak jest od 7 miesiąca. Pierwszy raz wzięła mi smoczek w podróży nad morzem i całe szczęście, że go w razie W zabrałam Na co dzień go nie chce! Na co dzień traktuje go jedynie w formie gryzaka - obgryza gumowe boki
- ale ssać nie chce.
My też daliśmy się skusić rodzicielstwu bliskości i nie żałuję:) synek ma prawie 5 miesięcy skończone i dalej dużo się przytulamy. On uwielbia spać na mnie od urodzenia, a ja mu na to pozwalam. Ma ogromną potrzebe bycia blisko, mój mąż pracuje czasem na nocne zmiany więc nawet śpimy razem w łóżku. Chociaż na rekach dużo go nie noszę ze względu na problemy z plecami. Nie uznaje tej “tresury” dzieci, przyjdzie czas że Maluch nauczy się samodzielności. Bliskość mamy jest taką samą potrzebą dziecka jak sen czy jedzenie. A Twój głos i rytm serca to jest to, co dziecko zna najlepiej i czuje się najbezpieczniej przy Tobie.
Mama_Ola… tul, noś, pieść, całuj i ciesz się tym (paradoksalnie krótkim) czasem, jaki jest Wam dany! To czas magiczny… i tylko od Was zależy, jak go wykorzystacie.
Potrzeba miłości, czułości, ciepła, bliskości jest tak samo ważna jak potrzeba snu i jedzenia (o tym już raz pisałam TUTAJ: https://canpolbabies.com/pl/forum/?f=10&t=108&p=3) i nie można “rozpieścić” Dziecka czułością i bliskością
Twój największy Skarb był przez Ciebie kołysany i utulany przez 9 miesięcy, kiedy to nieustannie słyszał Twój głos i bicie Twojego serca… Jego potrzeba bliskości jest taka sama jak przed porodem… a w nowym, nieznanym Mu świecie nawet większa… chce czuć Twój zapach, wtulać się w znane mu ciało… w to co daje mu poczucie bezpieczeństwa i jest mu takie bliskie Ale i to szybko minie. Twój mały Cud nadal będzie Cię potrzebował i pragnął Twojego ciepła, ale będziesz miała odrobinę więcej czasu dla siebie. Najważniejsze to przetrwać te pierwsze tygodnie.
Wiem, że czasami jest Ci ciężko… wiem, że pomimo ogromu miłości (i oksytocyny) czasami WSZYSTKIE odczuwamy smutek lub frustrację… to tak naturalne, że my też mamy swoje potrzeby psychiczne i fizjologiczne… Ważne żebyśmy pozwalały sobie na odrobinę zdrowego egoizmu
Mama_Ola, zdecydowanie popieram Twoje podejście do rodzicielstwa, jak i Dziewczyn, które pisały komentarze w tym wątku. Każde dziecko potrzebuje bliskości. Nie zapominajmy, że przez 9 miesięcy mama była całym światem takiego malucha i cały czas miał ją blisko siebie. To, że dziecko płacze wcale nie musi oznaczać, że jest głodne lub jest mu niewygodnie, czasami po prostu potrzebuje bliskości i przytulenia, a niestety często zapomina się o tym.
Mama_Ola gratuluję “posiadania” maleństwa już na tym świecie:) Myślę, że nawet dyby to było Twoje 5 dziecko, tak samo byś je ciągle przytulała, całowała, głaskała, tuliła… Takiego cudeńka nie można spokojnie położyć niech sobie samo leży. Poza tym maleństwo tyle czasu było z Tobą w brzuchu, było mu ciepło, ciasto, czuła Twój ruch, Twoje bicie serca, teraz po porodzie może tego dalej potrzebować, żeby odnaleźć się w nowym świecie. Także pieść ile się da! Bo tak jak pisze BabaYaga, ten moment niestety bardzo szybko zleci.
Bardzo Wam dziękuję za komentarze w tym wątku i wsparcie. Przyznam, że oczywiście sama miałam takie podejście i jeszcze dwa tygodnie temu w ogóle bym się nie zastanawiała nad zadaniem takiego pytania, ale ten czas po porodzie i szpitalu troszkę mnie “rozstroił”. W szpitalu okazało się, że wprowadzono jakiś zakaz odwiedzin (mimo że wcześniej go nie było) i mąż mógł mnie odwiedzać tylko przez godzinkę każdego dnia. Potem łamaliśmy ten zakaz w porozumieniu z koleżanką z pokoju - jej to nie przeszkadzało, a mi również nie przeszkadzało, gdy jej mąż odwiedzał ją o innej porze i zostawał dlużej. Mimo wszystko nie było to komfortowe, szczególnie pierwszego dnia. Wiecie cała ta adrenalina, radość i ogromne szczęście, a nie ma najbliższych osób, aby je z nimi podzielić. Już nie mówię o tym, że przecież mąż także chciał poznać synka, a nie mógł, bo cały pierwszy dzień spędziliśmy w sali pooperacyjnej, gdzie w ogóle obowiązywał zakaz odwiedzin. Czas w szpitalu nie był więc łatwy - szpitale generalnie są przygnębiające i myślę, że trochę przez to wypadłam ze swoich “trybów” i dlatego te wszystkie komentarze babć wzbudziły moje wahania. Plus oczywiście to, na co zwróciła uwagę BabaYaga - trzeba przywyknąć do tego, że Twoje ręce i kolana okupuje Maluszek, czyli, że nic nie możesz zrobić innego poza tuleniem go. W moim przypadku trudne bylo to, że po powrocie do domu chciałam też okazać miłość i zainteresowanie starszemu synkowi, który bardzo się stęsknił za mną (ja oczywiście za nim dwa razy bardziej).
Ale powoli wszystko wraca do normy Uczymy się Maluszka, a on uczy się nas
Potrafię już tak zorganizować dzień, aby po powrocie Mikołaja ze szkoły poświęcić mu sporo uwagi i czasu (np. odrabiamy razem lekcje, gdy ja karmię Alka) i tak podziałać, aby chłopcy mogli “pobawić” się razem czy poprzytulać. Zobaczymy jak będzie dalej - szczególnie, gdy mąż wróci do pracy i zostaniemy z Maleństwem sami
A Maluch rośnie jak na drożdżach - każdego dnia jest już nieco inny niż wczoraj, więc łapię te chwile zachłannie, bo wiem że miną jak z bicza strzelił. Już teraz prześladuje mnie myśl: Jak ja go zostawię po roku?
Jak to mówią każdy kij ma dwa końce tak jest i w tym przypadku. Moim zdaniem zdecydowanie warto jest przytulać nosić całować dziecko jeśli jest ono bardzo malutkie natomiast Czym robi się większe tym powinniśmy uczyć nasze maluszki coraz większej samodzielności bo inaczej dziecko z czasem Zacznie to wykorzystywać No i niestety nie będzie nam Zbyt łatwo. Wydaje mi się że każda mama zna swoje dziecko idzie co będzie dla niego najlepszy Czy można takie dziecko odłożyć czy też to dziecko potrzebuje bardzo dużo czułości i uważam że każda z nas powinno wychowywać swoje dziecko tak jak uważa nie zważając na głosy babci Teściowej Czy różnych znajomych
Nie zawsze da się odkładać dziecko przecież niektóre dzieci są bardziej wymagające i nie da się ich zostawić niech sobie płaczą czasem się po prostu nie da odłożyć dziecka gdyż dziecko się domaga i juz w miarę możliwości na pewno fajnie przyzwyczajać maluszka do tego że sam sobie leży czy się bawi ale nic na siłę
Mama_Ola… Hafija właśnie opublikowała post o poruszonym przez Ciebie problemie: Nosić czy nie nosić? Nosić! Przytulać! Kangurować! Bo… to zdrowe Redirecting...
Poza tym, jeśli karmisz piersią ta bliskość jest zbawienna dla Twojej laktacji Bo kontakt skóra do skóry, bo ciepło i zapach Twojego Dziecka pobudzają produkcję pokarmu
My się tulimy 7. miesiąc i… DOBRZE NAM Z TYM Dzisiaj moje Szczęście spało na mnie w pozycji “na glonojada”…
2 godziny “wyrwane z życiorysu”… telefon mi się rozładował, pęcherz mi pękał, spać mi się nie chciało, ale nie miałam sumienia Jej odłożyć, bo wiedziałam, że po minucie otworzyłaby przerażone oczy z pytaniem “gdzie jest moja mama?!”
A tak naprawdę, takie sytuacje zdarzają się nam sporadycznie - Córka pomimo tej ogromnej bliskości woli spać sama i jest bardzo “niezależna” i “dorosła”, ale przy okazji skoków rozwojowych i ząbkowania jestem dla Niej taką “bezpieczną przystanią” - zatem, nie można Dziecka rozpieścić bliskością
Różne są podejścia. U mnie było tak na temat spania z nami w lozku. Kobiecie karmiącej łatwiej kiedy dziecko spi z nami w lozku bo wyciegniemy cyca i spokoj ale faktycznie dziecko szybko się do wszystkiego przyzwyczaja. Może na poszatku wszystko jest fajne spuer ale z czasem przestaje być tak jak powinno bo dziecko zaczyna nami “rządzić” nie da się tak łatwo go przestawić. My po 2 miesiącach przenieślismy córkę do łóżeczka i cieszę się zetak szybko bo teraz jest bardziej kumata więcej się uczy i mógłby być kłopot. Potem z takim zasypianiem na rekach czyccos też może być problem jak bedzie się chciało gdzieś ruszyć albo coś zrobić to dziecko będzie musiało być na rekach. Ja też jestem za czułościa bliskoscia ale nie do zwariowania i trzeba dać dziecku pobyć samemu żeby nie było potem takim “mamim cyckiem” ani żeby nie było rozpieszczone bo potem na głowę wejdzie moja poczuła raz drugi jak to jest jak się nosi na rekach i sie już domaga swojego a my nie pozwalamy nosiv właśnie żeby się nie uczyła za bardzo. Już potrafi przekrecac się na brzuszek zaraz będzie siadać to musi umieć też zająć się sobą bo dziecko rosnie i jest coraz cięższe a ręce i kręgosłup boli tak że szok. Także unikamy tego a poprzytulamy się przy odbijaniu po jedzeniu
Ważne jest wypracowanie swoich własnych zwyczajów i rytuałów. Tak, żeby dziecko wiedziało kiedy jest czas na kąpiel, jedzenie, przytulanie, sen i zabawę, kiedy jest dzień i noc. Jeśli od początku (w miarę możliwości oczywiście) poukładamy sobie to wszystko, nie będzie później problemu z 'przestawieniem' dziecka.
Sporo czytałam na temat częstego przytulania noworodka i niemowlaka i dobrych rad “bo się przyzwyczai”. Nie ma nic złego w tuleniu dziecka, a nawet w tym pierwszym okresie życia jest to wskazane. Maleństwo przez 9 miesięcy jest z Tobą i nagle znajduje się w nieznanym otoczeniu, nic nie działa bardziej kojąco niż bliskość mamy i słuchanie bicia jej serca które tak dobrze zna. Oczywiście nie można wykluczać z przytulania Taty, a wręcz trzeba dbać żeby i Tata przytulał jak najwięcej. Dziecko czuje się bezpiecznie, jest spokojniejsze, ma poczucie bycia kochanym. Dzieci które w tym pierwszym okresie zaznają dużo bliskości rodziców rzadziej cierpią na autyzm i ADHD oraz lepiej się rozwijają w społeczeństwie (poczucie miłości i bliskości daje im pewność siebie i nie boją się świata). Przytulanie dziecka powoduje wydzielanie hormonu wzrostu i dzieci mało przytulane rosną wolniej. Ja swojego synka przytulam bardzo często. Jak płacze to nie widzę innej metody na uspokojenie go niż przytulenie. Dbam o to żeby usypiał też przytulony do mnie. Ale po uśnięciu odkładam go do jego łóżeczka. Mały nie śpi z nami w łóżku, raz na jakiś czas nad ranem weźmiemy go do siebie ale sporadycznie. Też noszenie cały czas przy sobie dziecka nie jest zbyt wygodne, bo jak cokolwiek zrobić. Trzeba dać mu poczucie bliskości, ale też dziecko musi mieć czas “dla siebie”, żeby samo poznawało świat.
Aniam poruszyłas ważna kwestie, mianowicie rolę taty. Oczywiście zgadzam się z tym, że tata również powinien jak najwiecej przytulać malucha. Mój mąż uwielbia dzieci i ciągle mi powtarza że już się nie może doczekać i że chce wszystko robić przy synku tak się cieszę, że ma takie podejście. Swoją chrzesnice jak byla niemowlakiem też dużo przytulal, bo to była taka mała przylepka i kleila się do mnie i męża więcej niż do swoich rodziców
Czułość i bliskość dla takich maluchów to podstawa, takie dzieciątko nie “zajmie się same sobą” bo jest po prostu za małe. Starszaki owszem mogą się czymś pobawić i zająć przez chwilę, natomiast noworodek już nie. Zresztą 3 pierwsze miesiące życia dziecka nie bez powodu nazywane są “4-tym trymestrem ciąży”
Też uważam, że każda z nas powinna wypracować swój system opieki nad dzieckiem bo kto inny lepiej zna dziecko jak nie jego mama. Przez pierwsze trzy miesiące nie wyobrażam sobie aby zostawić płaczące dziecko samo, zresztą później tak samo. Zawsze staram ustalić przyczynę płaczu i bardzo często przytulam dzieci.
Natomiast jeśli chodzi o spanie z maluszkiem to jestem przeciwna głównie ze względu na bezpieczeństwo.
Dziewczyny, nasz synek skończył już (rany, jak to szybko mija!!!) dwa tygodnie i już troszkę łatwiej mi go zrozumieć i odczytać jego potrzeby. Oczywiście nadal spędzamy razem większość dnia: na przytulaniu, ssaniu piersi, kangurowaniu i wycałowywaniu, ale udaje mi się go już także odłożyć do łóżeczka, gdzie czasami pośpi dłużej, a czasami krócej Bardzo pomaga szumiś. Przeczytałam też książkę “Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy”, która - podobnie jak wy - utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie da się bobaska rozpieścić przytulaniem, ani przyzwyczaić niepotrzebnie do bycia wciąż z mamą, bo on przecież był ze mną nieustannie od 9 miesięcy i jest jeszcze za malutki, aby uczyć go dyscypliny
Mama_Ola, niezmiernie cieszę się, że tak dobrze wszystko się układa. Wiadomo, początki są zawsze najtrudniejsze, ale już pomału coraz bardziej rozumiecie się nawzajem i wypracujecie sobie swój własny rytm. Instynkt macierzyński najlepiej podpowie Ci jak postępować z Maluszkiem, także przede wszystkim tym się kieruj.
Ola, również słyszałam bardzo pozytywne opinie o tej książce i zamierzam ją kupić
Skrzaty, również balabym się spać z dzieciątkiem żeby go w nocy nie przygniesc