U nas relacje po urodzenii na poczatku byly jak przed bardzo.dobre a potem jak juz synek mial ok. 2latka byky częstsze klotnie , np. Zeby nakarmil synka to ze on chce odpoczac…a ja to co? Nie chce? Czasem ja inaczej cos chciałam maz inaczej to klotnia i tak jest ciagle…wokszosci naszych klotni to bo ja mam imne zdanie maz inne na temat np. Wychowania. Maz jest za tym.zeby czasem dac w dupe a ja nie…i czasem.sie o to klocimy niestety.
U nas troche sie zmienilo ale bardziej na lepsze co prawda maz w tyg jestw pracy jedynie na wekeendy zjezdza ale stara sie pomagac ile moze a i kontakt z dziecmj ma bardzi dobry ![]()
Relacje były super. Do czasu aż wróciłam do pracy. Brak czasu i zmęczenie odegrało główną rolę. Sama nie byłam bez winy, wiecznie znerwicowana, wybuchałam bez powodu. Do tego stresująca praca. Miałam wrażenie, że nie daję rady w pracy (ciągłe zwolnienia, bo córa chorowała) a i w domu, bo nie mam na nic czasu.
U nas też najgorzej było w okresie gdy wróciłam do pracy nieprzespane noce ząbkowanie zmęczenie i stres wychodziły zaczęło się wzajemne zrzucanie kto co zrobił a kto czego nie … Kto w nocy częściej wstaje a kto nie wstaje ale przebrnęliśmy
wyrobiliśmy sobie systematykę oraz podział obowiązków i się unormowało ![]()
Choć jak synek miał z pół roczku to też był mały kryzys miałam wrażenie że jestem z nim ciągle sama i ciągle nim się zajmuje że na nic nie mam czasu, że jestem niewyspana zmęczenie senność monotonia potrzebowałam wsparcia ale otwarcie pogadałam z mężem trochę przez łzy trochę w złości i też wypracowaliśmy pewne kompromisy
Anna34 u nas bylo podobnie…rowniez bylo wyliczanie sobie kto co ile zrobił…ale czasem z braku snu, czasu dla siebie przesadzalam bo maz pracowałal a ja jeszcze kazalam.mu żeby pomagal.mi przy dziecku ale z drogiej strony on tez chcial dziecko wiec jako ojciec tez moze troche zajac sie synkiem…ale punziej tez sie unormowalo i maz trochę pomagał a puzniej juz z wiekiem synek nie mual takie kolek,czy przestały wyrzynac sie ząbki Także bardziej się wysypialam i było znacznie lepiej i mniej nerwow naszczescie;-) bo nerwy tez robią swoje;-)
To, że pracował to nie znaczy, że nie jest ojcem. Ty w domu też pracowałaś. Zresztą to chyba przyjemność. Przynajmniej mój mąż chętnie wracał z pracy i zajmował się córą, w końcu cały dzień jej nie widział ![]()
Mój mąż też nie ma problemów w zajmowaniu się dzieckiem po pracy. Wiadomo, że czasami ma gorszy dzień i służba była ciężka ale zazwyczaj nie ma najmniejszego problemu.
Uwielbiam jak słyszę jak mężczyzna mówi, że był w pracy. No był ale i my w domu nie leżymy i nie odpoczywamy tylko zajmujemy się dzieckiem, ogarniamy mieszkanie, gotujemy obiad, pierzemy i wiele innych.
Mój Syn uwielbia jak mąż wraca z pracy bo bardzo za nim tęskni jednak przez większość dnia i ta radość w jego oczach.
tylko gdy dwie strony są zmęczone, drażliwe to już zaczyna się przepychanka. kto bardziej zmęczony
chyba w każdym małżeństwie są takie kryzysy bo nie wierzę w małżeństwa idealne - jak mąż wraca po 12 godzinach pracy czy po nieprzespanej nocce to wiadomo że zmęczony - ale jak się spędza dzień i noc z dzieckiem to czasami też chce się mieć chwilę tylko dla siebie wiadomo- dlatego ważna jest rozmowa i kompromis aby dojść do porozumienia i do wspólnych rozwiązań żeby przezwyciężyć złe emocje i nerwy jak dwie osoby chcą i im zależy to na pewno znajdzie się rozwiązanie gorzej jest jak jedna strona się stara a druga to wykorzystuje na maksa bo wtedy to bywa ciężko… my doszliśmy do porozumienia i do równego podziału obowiązków synek zresztą już jest duży i już nie ptorzebuje takiej uwagi co noworodek ale niedługo drugie na świecie i nowe wyzwania ![]()
Zgadzam sie Anna z tobą w 100-% rozmowa i kompromis to podstawa
Dla mnie najgorsze jest to, że ja bardzo potrzebuję przytulania a mąż zauważa głównie córeczkę, jak przychodzi z pracy to przytula i całuje ją a o mnie zapomina. A kiedy się upomnę to mówi, że on ma mniejsze potrzeby przytulania i jak już wyściska małą to już mu się wyrabia norma. Kiedyś miał tylko mnie a teraz musi się rozdzielać na 2 osoby i jeszcze się nie przyzwyczaił ![]()
I nas po narodzinach dzieci relacje z mężem bardzo sie zmieniły.Mniej sie juz przytulamy i sprawy intymne również rzadko.Teraz wszystko tylko dzieci i dzieci.Nieraz sie słyszy ze po narodzinach dzieci z malzenstwo sie bardziej do siebie zblizaja a u nas odwrotnie.
Zawsze warto starać się i dbać o związek tak, bardzo wiele zależy od nas samych. Mieliśmy bardzo wiele trudnych momentów, ale na szczęście udawało nam się je przetrwać. Teraz córka ładnie chodzi spać i wieczory zawsze mamy dla siebie. W tygodniu praca to wiadomo, ale w weekendy nawet kosztem wyspania się to wolimy posiedzieć razem, zjeść coś dobrego i obejrzeć film ![]()
Relacje między partnerami są bardzo ważne. Jedno o drugiego musi dbać i zabiegać. Okazywać uczucia być razem. U mnie ciążę nie zmieniły relacji moich z partnerem i na odwrót. Wręcz nasze relacje się polepszyly. Okres po porodzie jst trudny dla obu partnerów gdy dziecko potrzebuje uwagi 24 na 24 godziny. Ale ze wszystkim można sobie poradzić jak się tylko chcę. Takie trudne i ciężkie sytuację pokazują ile jesteśmy warci dla drugiego człowieka ile dla niego znaczymy. Nie każdy jest taki. Nie każdy z partnerów po porodzie chcę być ze sobą dalej lub ucieka od obowiązków. Na szczęście u mnie dziećmi opiekujemy się na zmiame tak by każdy z nas miał czas dla siebie chociaż godzinke. To i tak jest dużo. Oprócz tego staramy się mieć czas dla siebie razem spędzamy czas jak dzieci pójdą spać lub całą rodziną sobie gdzieś jedziemy od czasu do czasu.
My z partnerem przed ciąża nie okazywaliśmy jakoś często sobie miłości , zmieniło się to jak zaszłam w ciąże , zrobił się czuły ja też zmieniłam podejście zaczęłam bardziej doceniać to co mam , bo wcześniej nie byłam bardzo wylewna uczuciowo. Teraz wiem że jak urodzę to pomimo tego że będzie ciężko na początku na pewno będę się starać , żebyśmy się kochali zawsze tak jak teraz. Wsparcie od partnera to bardzo ważne i zdałam sobie z tego sprawę ![]()
Moje relacje z mężem na począku były takie jak przed ciążą. Wiadomo seksu było mało, bo woleliśmy pospać niż robić cokolwiek innego, ale im później i dziecko pochłaniało całą moją energie to czułam, że coś jest inaczej… Do teraz jest w nas mniej czułości niż było, ale też nie czuję, aby było to coś złego.
Wszystko się zmienia jak się pojawia dziecko, nam się zdarza częściej kłócić, częściej puszczają nam nerwy na siebie, czułości też mniej sobie okazujemy. Ale nadal potrafimy rozmawiać o wszystkim i wygłupiać się, tylko po prosu kłopotów dnia codziennego jest więcej i pojawia się napięcie.
A u nas trochę się zmieniło i wg mnie na lepsze jak tylko maluch śpi to zajmujemy się sobą i pomimo że nie zawsze można kiedy się chce to wydaje mi się że jest lepiej nawet lepiej się rozumiemy niż kiedyś.
Wydaje mi się że my kobiety powinniśmy “zadbać” o męża/partnera po porodzie w brew pozorom na pewno czują się zagubieni zwłaszcza jak nie mieli wcześniej styczności z dziećmi w ogóle. Ja po porodzie chciałabym aby nasze relacje pozostały bez zmian. Pamiętajmy że nasi Panowie potrzebują w brew pozorom dużo czułości , chcą czuć się potrzebni , więc nie można się od nich odcinać zaraz po porodzie ![]()
Dziewczyny, nam brakuje czasu na podstawowe czynności, teraz dłuższa rozmowa to luksus. Tak się dzieje gdy chcemy zrobić wszystko na raz, a czasu coraz mniej. Oczywiście powinno się dbać o relacje, obejrzeć film, wybrać gdzieś razem, ale nam brakuje czasu. Mojea koleżanka z mężem filmy oglądali i w karty grali z nudów. Jak jest u Was?