Ostatnio mnie tu mniej ale już staram się Was nadrobić.
Silver na początku każdy się dziwił i mówił jak to? Wina na chrzcinach nie będzie? Przecież wino to słaby alkohol a poza tym kto to widział takie rzeczy? Był to prawie grzech
ale to może z dwie uroczystości były komentowane. Ale ja to generalnie mam gdzieś co kto myśli. To moja decyzja moje dzieci i ja decyduje czy podam alkohol czy nie.
Pati ja rozumiem ze oni pracują i jak mój maz np.robi mosry to robi w zimir na mrozie czy w lecie na upalach i tez jak wrócą z pracy oda sobie gotowac czy cos zrobić do jedzenia , kapac i spac ale mimo to maja czas zeby sie wieczorem wicyszyc i przespia cala noc maja wolne weekendy i jak przyjadą to oni maja wolne a ja wcale nie odpoczywam, nie powien znajdzie sie czasem taki czas ze siade z kawa czy jak jestem na spacerze to siade na lawce ale zawsze to jest takie siedzenie z pełna glowa myslami, jak sie obudzi to moze będzie chcial cycka, albo zeby kupku czasem nie zrobil,zeby tylko nie plakal, a w domu jak synek zasnie to nie wiem czy muc okna, czy cos ugotować , czy umyc podłogi na spokojnie, i w tedy jest tyle do zrobienia ze nie wiadomo od czego zaczac i tak zleci ze juz sie budzk to ten czas tak leci ze w trfy nakarmić jednego i drugiego synka, chwile zabawić znow cos robie to zaraz mlodszy synek chce juz chce spac po 2-3godz i znow cos robie…zreszta kazda mama wie jak jest…i mężowie powiedzą ze oni maja a my to co? A potem i tak my mamy nie mamy nic…a maz zarabia on wybudował dom , on to i tamto. Oststnio tak mnie wierzyła siostra meza jak zaczelaorzy mnie mówić ze on moze sie napic bo pracuje ciężko, ze dom buduje itd…podmresle ze ona nie ma dzieci… A nie patrzy ze 500+czy rodzinne meza za granicą to rez jakby mojr bonja siedzę z tymi dziećmi…ale Ci co nie maja dzieci to co oni moga powiedzieć o siedzeniu z dziećmi…zrobilo mi sie w tedy przykro ze maz jest super bo zarabia a ja nikim bo sobie siedzę w domku z dziećmi…
Ewcia strasznie Ci współczuję takiego podejścia męża i jego rodziny. U nas nikt nie pije tak żeby się upić. odkąd mamy synka to mąż popłynął 3 razy więc nie jakoś często i za każdym razem bardzo żałował.
U mnie w domu też raczej rodzice mieli podejscie żeby spróbować z nimi w kontrolowanych warunkach domowych. Ale wiadomo jako nastolatek to fajnie się wyrwać ze znajomymi i wypić to piwo.
dziewczyny, zgadzam się z Wami, że alkohol nie powinien być na co dzień, dzieci nie powinny go zbyt często widzieć, ale w naszej tradycji jednak jest na wielu różnych imprezach i nie widzę sensu karać innych gości i nie częstować nim ich na imprezach. Każdy wypije tyle na ile ma ochotę, nasi gości zwykle znają umiar i jeśli mają ochotę na lampkę wina do obiadu to czułabym się nie w porządku zabraniając tego. Z drugiej strony jeśli będziemy ograniczać alkohol przez kilka lat, dziecko go zobaczy dopiero jako np nastolatek to będzie mu “dziwny” i być może będzie go chciał spróbować często za naszymi plecami i przesadzając z jego ilością
Mamo_Gratki mam podobne podejście jak Ty. Na imprezy zapraszamy dorosłych, odpowiedzialnych ludzi, są to nasi wujkowie, ciotki, rodzice oraz kuzyni i kuzynki w podobnym wielu do naszego wraz z dziećmi. Nie ma wśród nich takich którzy upijają się do nieprzytomności czy do tego stopnia żeby nie móc wyjść z lokalu o własnych siłach. Starsze osoby wypiją właśnie po lampce wina do obiadu lub po kieliszku „na dwie nogi”. Na imprezach typu chrzciny, roczek czy Komunia kobiety raczej nie piją z prostej przyczyny: bo zajmują się dziećmi, a po imprezie są kierowcami (ktoś przecież musi ;))
Mężczyźni z racji tego że zapracowani i widują się rzadziej z rodziną chętniej ale zawsze z kulturą coś wypiją.
Jeśli zas chodzi o urodziny dzieci, to robimy w domu, alkohol jest obecny, ale każdy pije z umiarem i tradycyjnie za zdrowie solenizanta.
Kiedyś koleżanka z pracy opowiadała nam historie jak to pewnej dziewczynce rodzice zabraniali jesc niezdrowych przekąsek i pić coli. Fakt sprawa nie dotyczy tutaj alkoholu, ale zabranianie czegoś może mieć podobny efekt. I przy okazji urodzin koleżanki z grupy z przedszkola zamiast bawić się z dziećmi siedziała przy stole i nie umiała się najeść i napić tej coli, dziecko zachowało się jak zerwane z łańcucha. Dzieci się bawiły bo znały smak przekąsek a dla niej to była nowość, której rodzice nie pozwalali kosztować wiec korzystała pod ich nieobecność. Przykre to musi być bardzo dla takiego maluszka.
Mama Gratki ja nie uważam, że nie podając alkoholu na imprezie dziecka karzę swoich gości. To ja organizuje imprezę i to są moje zasady. Na imprezie dziecka to dziecko jest najważniejsze i jak dla mnie alkohol można zaproponować gościom na urodzinach męża, swoich ale nie na dziecka. Uważam, też że możesz mieć swoje zdanie i swoje zasady (fajnie,że mamy odmienne zdanie bo inaczej świat byłby nudny :))
To nie jest też tak, że jest to zabroniony owoc i dzieci nie będą widzieć alkoholu. Po prostu są dla mnie uroczystości, które mogą odbyć się bez alkoholu. Jeśli chodzi o próbowanie alkoholu to ja na prawdę mam sporo czasu żeby pomyśleć jak będzie wyglądała ta chwila. ![]()
Pewnie Kasiu, ale jeśli alkohol nie jest złym demonem, a traktujemy go jak sok, kto ma ochotę napije się dla smaku to dlaczego akurat go mamy wykluczyć z uroczystości? Mogę uznać, że soki zawierają dużo cukru, są niezdrowe i mogę z nich zrezygnować w czasie przyjęcia? Albo truskawki, które kogą uczulać. Jeśli nie było u nas alkoholowych incydentów to nie wyobrażam sobie dlaczego miałabym nie poczęstować naszych gości lampką wina. Rozumiem, że rozdzielasz urodziny męża i dziecka, ale alkoholem częstuje gości, a nie solenizanta
Mama gratki ja mam odmienne zdanie u nas na przyjęciu dzieci każdy ma soczek czy napój jeśli już Ale nie alkohol.
Mama Gratki owszem możesz z tych produktów zrezygnować bo to Ty jesteś organizatorem i Ty decydujesz co chcesz podać swoim gościom.
Mama nie rozumiem o co pytasz. Urodziny męża i dziecka są osobnymi uroczystościami. Jeśli solenizantem jest dziecko na imprezie nie częstuje gości alkoholem ale jeśli solenizantem jest mąż to owszem alkohol jest. Po prostu moje zdanie jest takie i jego nie zmienię jeśli moje dziecko świętuje urodziny i sam nie pije alkoholu to jego goście też nie muszą. Wkońcu to jest jego impreza i jego dzień. Ale szanuję Ciebie i Twoje zdanie> Każda z nas chce dla swojego dziecka jak najlepiej i postępuje tak żeby tak się działo.
Oczywiście Kasiu, najważniejsze jest uszanowanie zdania rodziców dziecka i solenizanta. Moja koleżanka również zrezygnowała z alkoholu na przyjęciu dziecka jednak spotkała się z wieloma nieprzychylnymi opiniami gości - jeśli taka jest wola rodziców - organizatorów - uważam, że trzeba się z nią pogodzić i już, a komentarze sobie darować. Warto trż uprzedzić gości wcześniej bo niektórzy mogą czuć się nieprzyjemnie zaskoczeni i zszokowani
Tez mi sie wydaje ze to tylko moja sprawa co podam a czego nie na organizowanym przeze mnie wydarzeniu… u nas nawet na weselu wodki bylo ledwie kilka butelek bo my jestesmy niepijacy i nasi goscie tez raczej. Nikt sie nie skarzyl.
I musze przyznac ze smieszne wydaje mi sie uprzedzanie gosci o braku alkoholu na imprezie… to nie jest jakas sprawa zdrowotna, alergia na brak alko, zeby o tym informowac… przeciez urodzinowego menu tez chyba gosciom nie wysylacie? A moze ktos bedzie nieprzyjemnie zaskoczony brakiem salatki gyros ![]()
A juz nieprzychylne opinie gosci z powodu braku alko to dla mnie gruba przesada i musze powiedziec ze nastepnym razem powaznie bym sie zastanowila czy takiego krytykanta w ogole zapraszac.
Mam podobne zdanie do Michuni to nasza sprawa co będzie na przyjęciu menu też jest przez nas A jak ktoś ma alergie itd to powinien po prostu ominąć dany produkt I tyle bo jakby brać pod uwagę alergie wszystkich gości to ciężko by było… ja jak idę na przyjęcie to nie wymagam od organizatorki przyjęcia by zrobiła tort koniecznie bez mleka kakao cytrusów i innych bo jestem uczulona dla mnie to przegięcie jeśli ktoś tak robi . Ja się czułam np urazona postawa kuzynki jak robiłam roczek synka bo powiedziała mi że tort ma być bez jajek bo jej synek jest uczulony… osobiście nigdy nie byłabym w stanie tak komuś powiedzieć i dyrygowac pi prostu zapytalabym się czy w tym torcie jest i wymieniam składniki jeśli jest coś co uczula to pomijam tort i Tyle… to samo z alkoholem wg mnie nie jest on wgl potrzebny by się dobrze bawić więc nie rozumiem uprzedzac że nie będzie bez sensu bo co jak nie będzie to dany gość nie przyjdzie czy coś? Jeśli tak to znaczy że przychodzi żeby sobie za darmo pić alkohol A to chyba nie o to chodzi.
Aiisa poruszyłaś temat alergii i tak się zastanawiam co zrobiłybyście w sytuacji kiedy zapraszacie na urodziny czy jakąkolwiek inna uroczystość rodzinna osobę, która uczulona jest np na laktozę, jajka i wiecie że w związku z tym nie może jeść wielu potraw? Czy zostawiacie ją o herbatce czy jednak dbacie o to żeby mogła się czymś poczęstować ze stołu?
I czy to jest Ok że jeśli ja nie piję alko to i moi goście nie muszą? Ja np nie jem słodyczy czy w takim razie gościom też tortu nie podawać? To takie moje luźne przemyślenia ![]()
Temat alkoholu to studnia bez dna tak na prawdę.
Megg w dużej mierze to też zależy od tego czy Twoi goście są przyzwyczajeni do imprez bez alkoholu. Oczywiście że jeśli Ty nie pijesz to inni mogą
pytanie tylko jak oni podchodzą do tematu picia przy dzieciach.
Ja uważam że oczywiście upijanie się przy dzieciach do nieprzytomności i rzyganie po kątach to już grubą przesada. Ale w kulturalny sposób napić się piwa czy innego trunku, podkreślam KULTURALNIE na pewno nie jest jakaś patologią. Choć jak wspominalam to sama nie pije… Ale nikomu też nie zabronie.
Co innego oczywiście jak to jest impreza typowo dla dzieci. Można wtedy zrobić dwie imprezy, jedną dla dzieci a drugą dla rodziny i znajomych
wtedy pierwsza impreza bez alkoholu a druga już z alkoholem
Megg rozumiem ale wg mnie to trochę przesadzone jasne że skoro wiem to zrobię też przekąski które człowiek z alergia spokojnie może zjeść A Jelsi chodzi o słodycze to wiadomo że na przyjęciu zwykle są obecne A to że my ich nie jemy to nie znaczy że nie podajemy ich ale alkohol to już co innego rozumiem przyjęcie dorosłego niech sobie będzie alkohol jak kto chce Ale dziecięce to moim zdaniem nie jest miejsce na alkohol. No i co do tortu moim zdaniem taki ma być jaki odpowiada nam A nie pod wszystkich gości bo np tort bez mleka jajek i laktozy ciężko zrobić… I wg mnie osoba która jest uczulona po prostu omija dane desery które będą jej szkodzić A nie że nagle każdy na głowę wchodzi bo ja mam alergie na to A ja na to i tort musi być taki i taki. To nasze przyjęcie i to my decydujemy co będzie oczywiście warto pamiętać by przekąski były też takie które zje każdy nawet z alergia ale tort przecież nie zrobi się pod wszystkich dlatego ja zawsze robię pod nas A jak ktoś nie może czegoś to po prostu nie je i tyle przecież nie obrazę się za to załóżmy zje sobie ciasto czy inny smakołyk który może.
Dla mnie impreza dziecka to nie miejsce dla alkoholu co innego inne i z kulturą wiadomo bo nie chodzi o to by być tak napitym by zasnąć komuś na kanapie i rzygać obok…
Aiisa wiadomo, że jeżeli na przyjęciu jest kilka osób z różnymi alergiami to tego wspomnianego tortu nie da się przygotować tak aby wszystkim odpowiadał, bo są osoby uczulone na jajka, laktozę, gluten, orzechy, czekoladę, gdyby się tacy goście trafili na przyjęciu to pozamiatane.
Natomiast jeżeli cały czas mówimy tylko i wyłącznie o kulturalnych imprezach i takim samym zachowaniu na nim to nie rozumiem dlaczego mamy traktować inaczej tort i alkohol. Sam tort może go też zawierać. Czy alkohol obecny na urodzinach dziecka to zło? a słodycze? niektórzy rodzice nie podają dziecku cukru w pierwszych latach życia, dlaczego w takim razie dziecko nie może widzieć że goście piją wino (choć taki kilkuletni Maluch nie wie nawet że to alko), a może patrzeć że goście jedzą tort? kiedy samemu solenizantowi nie wolno?
nie przemawia do mnie podejście typu: ja jestem nie pijąca to alkoholu nie będzie, idąc tym tokiem diabetyk nie zamówi na swoje przyjęcie ciast, bo sam nie może ich jeść, a wegerianin nie zamówi potraw mięsnych.
Jeżeli każdy patrzyłby tylko na siebie to do niczego dobrego by to nie doprowadziło.
Nie chcę żebyście pomyślały, że tak bronię alkoholu, bo tak bardzo go lubię, wręcz przeciwnie, nie przepadam za nim. Sporadycznie wypiję lampkę wina wieczorem jak mam ochotę (oczywiście nie w ciąży).
Pisząc to mam na myśli tylko kulturalne imprezy, gdzie goście się nie upijają do nieprzytomności.
Szczerze mowiac jakbym szla na impreze do wegetarianina to byloby dla mnie oczywiste zeby sie tam nie spodziewac miesnych potraw… Wy jestescie innego zdania?
Temat trudny, dlatego go poruszylam i chcialam poznac Wasze zdanie ![]()
Michuni dokładnie ale wiadomo idzie się do dzieci dzieci alkoholu nie mogą więc w zasadzie nie ma co się spodziewać tam alkoholu
Tak samo jak wiemy że idziemy do alergika na przyjęcie wiemy że nie może mleka to nie ma co się spodziewać bitej śmietany na torcie czy koktajli mlecznych.
Aiisa w ubiegłym miesiącu byliśmy na urodzinach dziecka, które nie je słodyczy i jest uczulone na laktozę. Był tort, ciasta, sałatki z majonezem itp. Dziecko miało odrębne menu, bez alergenów.
Uważam, że to zdrowe podejście rodziców - organizatorów imprezy.
Megg zdrowe na pewno podejście tylko zauważ że rodzice robią dla gości menu osobne A dla swojego dziecka osobne to rozumiem ale jeśli dziecko nie ma alergii to robisz menu normalne masz załóżmy 30 gości z czego każdy zacznie mówić ci jakie ma alergie i czego nie może itd I nagle robisz 30 osobnych menu ? Rozumiem jak dziecko ma specyficzne menu bo takie musi mieć to robisz dwa normalne dla gości A dla dziecka osobne bo coz trzeba twoje dziecko dbasz itd ale żeby tak robić dla każdego gościa z osobna to chyba już idzie zajechac się o to mi chodziło nie w tą stronę co opisujesz A w drugą.