Rodzicielstwo a alkohol

I ja się zgodzę, że informowanie o braku alkoholu jest przesada. Jak dla mnie to nie alkohol jest najważniejszy i ja tez nie oczekuje właśnie konkretnego dania na imprezie organizowanej przez kogoś.

Jeśli chodzi o imprezę na która przychodzi alergik to jeśli wierni tym to owszem będę się starała przygotować coś co ta osoba będzie mogła zjeść. Oczywiście nie będzie całego menu pod ta osobę ale na pewno będzie miała co jeść.

Myśle ze w temacie alkoholu każda bedzie miała inne zdanie ale każda z nas tez organizuje swoją imprezę i ma swoje zdanie.

Kasia_S odnośnie alkoholu zgodzę się z Tobą, każda z nas będzie miała inne zdanie. Natomiast wracając do gości z alergiami to wydaje mi się, że zapraszając kogoś na uroczystość musimy liczyć się z jego alergiami. Uważam że niegrzecznie byłoby kogoś zaprosić i nie zapewnić mu posiłku, który go nie uczuli.

Megg jesli wiem ze ktos ma alergie mam to na uwadze na pewno bedzie w menu cos co spokojnie bedsie mogla zjesc ale nie robie caleho menu pod ta osobę albo osoby. A Jelsi chodzi o jubilata tzn nasze dziecko które ma alergie to bym osobnego menu nie robiła specjalnie dla dziecka bo ja bym się źle czuła że np wszyscy biorą że stołu A dziecko jubilat nie może bo alergie są łatwiej by mi było wszystko zrobić tak by każdy mógł zjeść łącznie z jubilatem

No to dla mnie to jest dziwne, bo jak moje dziecko nie je slodyczy i laktozy to bym raczej wcale nie podawala rzeczy ktorych jubilat jesc nie moze. Zrobilabym raczej cale menu pod dziecko po prostu.
A jesli wiem ze jakis gosc ma ograniczenia tego typu to staralabym sie pewnie jedno czy dwa dania specjalnie pod niego zrobic, jasne; ale to jednak moim zdaniem podpada pod zupelnie inna kategorie niz alkohol. :smiley:

Michuni ja też raczej nie zrobiłbym 2 menu bo wiadomo dziecko czuloby się gorzej że" czegoś nie może " zjeść bo uczulone jest A inni się objadaja no i na uwadze tak jak i Michuni bym miała żeby każdy znalazł coś co zje

MichuNi dieta i alkohol to oczywiście inna kategoria, ale jakoś tak płynnie przeszłyśmy z jednego tematu na drugi :smiley:

A jak podeszłybyście do tematu małego alergika w przedszkolu? czy nie powinno się podawać wszystkim dzieciom potraw - alergenów, których nie może jeść jeden maluszek z grupy? czy przygotować jednak inne menu dla dziecka?
czy nie będzie mu przykro że inne dzieci jedzą inny posiłek?

Megg, o widzisz… ciekawe pytanie. Jesli to by bylo mozliwe to jak najbardziej fajnie by bylo, zeby wszystkie dzieci jadly to samo. Ale w takich duzych skupiskach to na pewno nie jest latwe zadanie i wtedy… coz, pozostaje chyba jednak “indywidualne” menu…
Ja np. w domu gotuje bez pszenicy, od jakiegos czasu nie jemy tez prawie drobiu (troche sie przestraszylam kwestii hormonow. dluga historia), ale wiem, ze w przedszkolu corka je to, co wszyscy (ona na szczescie nie ma alergii, wiec nie ma koniecznosci, zeby jadla inaczej) i nie powiem, troche mnie to gryzie. Mam wrazenie ze te posilki nie sa najlepszej jakosci - ale tez nie chce robic z niej “dziwolaga” i sprawiac jej przykrosci tym, ze bedzie jadla co innego niz reszta dzieci. ( No i oczywiscie dochodzi tu moje lenistwo, bo te indywidualne obiady to juz musialabym raczej przygotowywac sama)

Ale gdyby to bylo do zrobienia, ze w grupie np. jest jedno tylko dziecko ktore nie toleruje jednego skladnika, to pewnie gdybym miala na to jakikolwiek wplyw to optowalabym za tym, zeby i inne dzieci go nie spozywaly. Moga przeciez nadrobic te pszenice, mleko czy co tam jeszcze, posilkami w domu :wink:

Megg no tak ciekawe tylko ciężko byłoby pod wszystkich zrobić tym bardziej że dzieci coraz więcej ma alergie roznego rodzaju.

moim zdaniem alergia bierze się z tego że po prostu rodzice ograniczają dziecku wszystko aby zdrowo się odżywiało, i tak dalej ale moim zdaniem dziecko powinno się uodparniać na wszystko i wiadomo wszystko też choćby w małych ilościach. 

Pierwszą ciążę planowaliśmy z mężem 10 lat temu i od tego momentu całkowicie przestałam pić alkohol.  Jakoś nigdy nie potrzebowałam go do szczęścia , a planując dziecko to było dla mnie oczywiste, że go nie będę piła. Zaszłam w ciążę, urodziłam , przestałam karmić piersią i oczywiście były teksty : napij się , nie pijesz ? chociaż trochę.  I od tych 10 lat nie piję.  Jeżeli są jakieś imprezy , spotkania rodzinne to podstawą jest aby w towarzystwie była osoba niepijąca.  Niestety nigdy nie wiadomo czy coś się nie wydarzy. A potrzebna jest osoba , która zachowa zimną krew i po prostu zaopiekuje się dziećmi.  No i mówię o takim lekkim piciu , lampka wina , piwo (w niewęgierskich ilościach) a nie upijanie się.  Są imprezki dla dorosłych (bez dzieci) i tam można spędzić czas w taki sposób 

Ja nie pije wg jedynie ci to jem czekoladki z alkoholem. Mąż pije okazjonalnie. Nie lubię alkoholu. Mój ojciec był alkoholikiem. Nie wyobrażam sobie dziecku swojemu fundować takiego czegoś. 

Odkąd mam dzieci, nie upiłam się ani razu.

Kwestia upicia się czy napicia się.. ja za upijaniem nie byłam i nie jestem i już tutaj nawet nie chodzi o dzieci. Wszystko jest dla ludzi, ale w normalnych ilościach. Jeśli ktoś chce się napić lampki wina ok ale to nie znaczy że trzeba wypić dwie butelki itp

Ja lubię drinki z jakimiś wymyslanymi alkoholami ale piję jedynego czy dwa słabe jak jakąś znajoma np w sobotę wieczór przyjdzie ale jakoś alkohol do szczęścia mi nie potrzebny ostatni raz to chyba ze 3 lata temu się tak upilam że miałam kaca na drugi dzień. Co do dzieci to uważam że chowanie alkoholu i udawanie abstynentów przed dziećmi jest gorsze niż to że np mama czy tata się czasami z ciocią czy wujkiem napije drinka i nie jest przy tym pijana/ny niestety w naszym kraju alkohol jest wszędzie więc dziecka nie uchronimy przed nim wszystko jest dla ludzi ale z umiarem 

Wiadomo wszystko zależy od towarzystwa i jakich mamy gości. Czasami się zdarza, ale tłumaczymy że to jest dla dorosłych nie dla dzieci, nie da się dzieciaków całkowicie uchronić od patrzenia jak ktoś spożywa alkohol 

Znam rodzinę u której chowa się alkohol przed dziećmi. W sensie nawet jak do nich pojedziemy i chłopaki chcą coś wypić to jest szybko nalanie do jakiegoś drinka i chowanie do szafki. Kiedyś pojechałam z butelką wina to nie można było wypić go w kieliszkach tylko w szklankach żeby dzieci nie widziały dla mnie to chore i tak to dziecko zobaczy kiedyś że rodzice bądź ktoś inny pije 

W szklance pić to już w ogóle totalnie kosmos. Dziecko pije ze szklanek . Mogłoby się zdarzyć, że wyda mu się wino podobne do kompotu chociażby

Wszystko jest dla ludzi, ale przy dzieciach trzeba szczególnie uważać, żeby pić odpowiedzialnie. Zawsze jeden rodzic musi pozostać trzeźwy. A do tego nie chciałabym żeby dziecko patrzyło na pijane, zataczajace się osoby, także alkohol w obecności dziecka tylko w rozsądnych ilościach.

No tak dokładnie wszystko dla ludzi. Zawsze tak jest że jedno z nas nie pije jak jesteśmy z dzieckiem. Dla mnie alkohol na urodzinach dziecka nie jest niczym złym o ile jest pity z umiarem. 

Ja z alkoholu najbardziej lubię te 0% ;) 

i czasem właśnie kupuje sobie te zerówki, w takie bardzo upalne dni. 
Któregoś razu stoję z synem w sklepie a on: mamoooo zobacz piwo dla ciebieeeee !!!!!  Ty lubisz pić , kup sobie. 
Akurat tam było normalne alkoholowe piwo. 
O matko trochę a raczej bardzo byłam zmieszana. Ten to zawsze coś wypali.