Rosnące ceny

Ewe pewnie że tak ale zostaje to w rodzinie, nawet jak bedziesz spłacać do końca życia to wiesz ze to twoje, wynajmujac mieszkanie też często sie słyszy ze coś nawali coś poprawiają coś dokupują;( znajoma wynajmowała to szafki kupowała a za jakiś czas sie wyprowadzało to już meble zostały bo nie miała gdzie ich zabrac;( 

nigdy nie wiadomo co lepsze a co gorsze 

tez za czasów studiów wynajmując mieszkanie musiałam kupic zarówno pościel, naczynia, a nawet pralkę i lodówkę, zasłony, stolik, lampę xD tansze mieszkanie ale niestety dość gołe. Przy wyprowadzce część rzeczy sprzedałam, a część zabrałam ze sobą. 

Ja mam porównanie mieszkanie we własnym mieszkaniu i wynajmowanym. I o wiele niższe są opały we własnym mieszkaniu

Ja się o mieszkaniu nie wypowiem, bo nigdy nie miałam. Mieszkamy w domu rodziców i chcemy budować swój. Mieliśmy ruszać w marcu ale jest jak jest i stoimy dalej. Nie wiem czy ruszymy w tym roku ale szczerze mówiąc przez całą tę wojnę to nawet bym się obawiała. Także na razie czekamy.

Co do patentów na oszczędzanie to nie mam ale próbuję jakoś tam te wydatki ogarniać i dużo o tym słucham już od jakiegoś czasu. Bardzo polecam Beatę "moje na wierzchu" - ma zarówno instagram jak i fb i kanał na youtube i swojego bloga, gdzie można znaleźć dużo darmowej wiedzy. W prosty sposób tłumaczy jak przyjrzeć się swoim wydatkom i dochodom, od czego zacząć, jak to powoli ogarniać. Do mnie bardzo przemawia.

ZołzaMala.my jesteśmy innego zdania. Budujemy się bo ceny rosną i będzie wszystko coraz droższe. Więc nie ma na co czekać

Ja bym się wstrzymała parę miesięcy znajomi tak ruszyli i teraz ani zdolności kredytowej a ceny w górę. W dodatku będzie wojna boję się że zostane beż domu a z hipoteka. Chwilę bym się wytrzymała np do przyszłego roku

tez wydaje mi się że ceny będą rosły szybciej niż zarobki i czekanie może nic nie dac... a co do wojny ... czy będzie czy nie bedzie, jakoś zyć trzeba, w strachu i oczekiwaniu - z życia niestety nie skorzystamy. 

Na pewno jednak najważniejsze jest mierzenie sił na zamiary. Jeśli mamy możliwości, dobry plan i zaplecze, a do tego ogrom chęci i sił, to wszystko się uda

moja siostra też kupiła mieszkanie rok temu i rata wzrosła jej o 400 zł już, a zapowiadają następne podwyżki. Tyle, że jak miała wynajmować i komuś płacić, to płaci za swoje, bo wynajem też na pewno poszedł w górę. My z kolei mamy SSZ z elektryką hydrauliką tynkami i rozłożoną podłogówkę w trakcie, bo czekamy na styropian którego niestety nie chcą sprzedawać, bo braki na stanach. Zdążyliśmy akurat przed takim wielkim boom z tymi cenami. ale teraz wiadomo, że wykończenie też do tanich nie należy. Pewnie sprzęty, meble będziemy brać na raty 0% zeby nie płacić odsetek i może się jakoś uda. 

No jest ciężko z tymi podwyżkami, MałaZołza z chęcią spojrzę na moje na wierzchu i zobaczę co tam ciekawego podpowiada;P

Co do zdolności kredytowej to teraz faktycznie ciężko dostać kredyt. Ja Wam powiem,że miałam zdolność i to większa niż potrzebowałam. Złożyłam dokumenty do banku i Zara był słodki inflacji, tu wojna była, no i się okazało ,że już brak zdolności. Inne bank nam zaproponował ,ale 1/3 mniej . Banki nie chcą teraz dawać kredytów niestety i jest go bardzo ciężko dostać ,a już nie mówię,że raty skaczą jak szalone 

ja teraz to nawet bym się bała brać kredyt 

MamaEm - życzę powodzenia, sami niedawno to przerabialiśmy i było cięzko, ale wszystko poszło po naszej myśli, teraz pracujemy nad wcześniejsza spłata kredytu, żeby ograniczyć ryzyko ciągłego wzrostu raty, choć czasy są mało sprzyjajace, to wierze że jak się bardzo o coś walczy to w koncu się uda :)

Ewe No nie dziękuję żeby nie zapeszyć i żeby się udało 😊 ale lekko nie jest niestety. 

Mazia domyślam się, że ciężko teraz dostać kredyt, a zdolność kredytowa maleje z dnia na dzień. 

Te rosnące ceny dobijają. Ja akurat mam takie szczęście że nie mam kredytu, ale jak opowiadają mi koleżanki jak im raty wzrosły to mi szczęka opada. Koleżanka wzięła duży kredyt hipoteczny na zakup domu i z raty 2600 płaci już 4000 zł. Ja bym się załamała. Teraz podpisali nową umowę na stałe oprocentowanie żeby już te raty nie wzrastały. 

Ja jestem w ogóle tym przerażona bo kończy mi się macierzyński i miałam zamiar iść na wychowawczy i dorabiać sobie na umowę zlecenie w innej firmie pracując zdalnie. Ale coraz bardziej zaczynam się bać że nam przy tych rosnących cenach kasy braknie. Z drugiej strony jak policzę opłaty za żłobek i paliwo do pracy (bo to też ceny kosmos) to już sama nie wiem co mi się opłaca bardziej. I mam taką zagwozdke. A z czego tu oszczędzać jak samo jedzenie tak poszło w górę a nie kupujemy jakiś produktów z górnej półki. No masakra jakaś. 

ciężkie czasy przed nami ale co zrobić 

Aneczka mąż sprawdzał wykresy i bodajże w 2008 też tak ceny rosły aż w końcu bańka pękła. Co prawda 2 lata to trwalo.

Znajomi właśnie zaczęli na hurra wszystko kupować póki ceny są jakie są bo może być drożej, czekają na pozwolenie i ruszają z budowa ogromnego domu bo mieli takie wymogi w gminie (% zabudowania działki) dla mnie nie pojęte. Chcieli mniejszy. Pytałam czy nie mogli działki na pół przedzielić to mówili że mogli ale wtedy by w tym roku nie ruszyli. No dziwie im się bardzo bo mają gdzie mieszkać, dom rodziców mają spory, wiadomo nie to co swoje ale jednak na przeczekanie całkiem ok. Więc ja w tym momencie bym nie zaczynała przy takich cenach wiedząc jakie były jeszcze miesiąc temu no i poniekąd na siłę bo na szybko projekt zmieniali aby miał więcej metrów mimo iż wcale tego nie chcieli. I widząc jaka jest sytuacja na świecie.

Jak ktoś już zaczął to co ma robić, trzeba skończyć jak najszybciej wiadomo. Ale nowego bym nie ruszała.

My też na szczęście kredytów nie mamy i nie chcemy brać.

prognozy niestety nie przewidują spadku cen, wojna i odcięcie się od pewnych surowców przyniesie kolejne wzrosty, do tego dochodzą susze które ograniczają podaż pewnych produktów żywnościowych. Ceny rosną w takim tempie, że znajomi ostatnio sprzedali uzywany wózek za cenę większą niż sami kupili nowy - bo w sklepach cena w ciągu roku skoczyla o 450 zl 

My tak musimy teraz robić aby nie brać kredytu bo to  by nas zjadło 

U nas na szczęście tylko 400zo podwyżki bo kredyt największe odsetki za nami powiem szczerze że chyba nikt się niw powinien łudzić se tak Niskie stopy jakie były takie będą dalej..  Ustalajac ratę kredytu na 1500 Kalkulowalam tak jak mogła by wzrosnac do 2500 tzn liczyłam się z tym i podchodzę tak że cieszę się że tyle czasu była i tak aż tak niska

Jedyne co nie spodziewalam się że wraz z rata kredytu będą aż tak straszne podwyżki na wszystko... Więc razem to wszystko daje nieciekawy obraz