Rozmrażanie pokarmu z różnych dni

MamaRóżaMiki oj nie fajnie. Syn starszy niczego do nosa nie pchał na szczęście, więc nas ominęło o czym piszesz ale prawda, że trzeba na wszystko zwracać uwagę.

Dziś syn się bawił kawałkiem wstążeczki, bo teściowie przyjechali z prezentem mikołajkowym zawiązanym właśnie wstążką i już czarne myśli miałam. Ledwo odłożył i się odwrócił to ją zwinęłam do kosza. 

no u nas taki etap od powiedzmy 13 miesięcy do 15m. potrafiłabyc to kawałek wydłubanej piłeczki , kawałeczek jabłka wyjęty z buzi. A wszystkie czynności z prędkością swiatła wykonane. potem kombinowanie próby wyciągnięcia z nosa. i z reguły z płaczem wraz z glutami przechodziło. ale może tylko u nas takie problemy były rodzinne, bo my z mężem tak samo w dzieciństwie więc chyba jakieś dziedziczne zachowanie

synek kuzyna w uchu miał ziarno pieprzu. niewiadomo ile to tam tkwiło jednak trafili do szpitala, miejscowy pędem przekierował do specjalistycznego w Łodzi i tam dopiero kwiatki wychodziły. na szczęście zdążyli bo podobno było nieciekawie.

Dobrze że piszecie o tym wkładaniu rzeczy do nosa bo trzeba na wszystko uważać. Dzieci mają takie pomysły. 

ZołzaMała też bym już miała czarne myśli widząc wstążeczkę. To chyba już teraz taka nasza rola że przewidujemy najgorsze. 

Mazia właśnie się zastanawiamy czy to nie zęby ale nie czujemy nic bardzo twardego. Chociaż z drugiej strony pewnie to trochę trwa zanim dziecku ząbki wyjdą. 

Kiedyś miałam w planach ze jak będę miała z moją szwagierką dzieci... mamy pracę zmianową i będziemy sobie dzieci pilnować na wzajem. Tak teraz mając juz to dziecko stwierdzam ze dzieci są tak nie oblicznalne, że nie chcialabym pilnować tak na codzien swojego roczniaka dwulatka plus cudze. Współczuje też Paniom w złobkach

MamaRóżaMiki prawda, to też duża odpowiedzialność opiekować się czyimś dzieckiem. Ja to w ogóle tego nie lubię, nie mam podejścia do dzieci i nie potrafię tak zabawiać np dzieci w rodzinie. Choć jeszcze tymi od siostry się zajmowałam jak przyjeżdżała (bo mieszka na drugim końcu Polski) ale w rodzinie męża nie. 

Madzia no czasem te zęby idą i idą, nie widać nie czuć a dziecko marudne.

Oj to prawda swoje to swoje a jak ma sie do opieki jeszcze cudze to ciezkie wyzwanie ;)

A kiedy daj Boże jak coś się faktycznie stanie. Ostatnio moja córka głupie paluszki przytrzasnęla sobie pod opieką cioci to ta ciocia takie wyrzuty że hej

Odpowiedzialność, stres i jeśli się coś stanie wyrzuty sumienia. Ja często zostawałam z trójką dzieciaków mojej siostry i na szczęście nic poważnego się przy mnie nie stało. . wiadomo, że mogłyby być jakieś pretensje z drugiej strony, szczególnie drugiej połówki. nieszczęściem np było to, że pierwsze dziecko siostry złapało kubek gorącej herbaty i chciało się napić, niestety wylało ją sobie na rękę i czas spędzony w szpitalu ... a "szczęście" o ile tak można napisać w tym nieszczęściu jest takie, że siostra była w domu i to ona tą herbatę zostawiła.. bo gdybym to była ja albo babcia, czy dziadek to nie dość, że ja bym rozpaczała, to jeszcze nie wiem jaka byłaby reakcja drugiej strony.

Agata AR ale zostaly slady pooparzeniu? czy nie był to takie wrzątek?

Czasami to tak jest ze samemu cos sie postawi jak u was z tym kubkiem chwila nieuwagi... oczy trzeba mieć dookola głowy a jak ma sie czyjś dziecko pod opieką to chyba jeszcze gorzej 

wrzątek, na szczęście poleciał tak, że poparzył tylko troszkę ucha, jednak troszkę szyi, bark i ręka poparzone. ślad pozostał na ręku, jednak przy wzrastaniu jest coraz mniej widoczny, jednak ściąganie opatrunków w szpitalu, kłucie, i sam ból jaki maluch przeszedł był nie do opisania. jak o tym soie przypomnę chce mi się po prostu płakać. w końcu maluch miał wtedy tylko 2 latka. 

oj to musiało boleć zwłaszcza ze w tych miejscach skóra jest bardzo delikatna jesczze te zabiegi w szpitalu na pewno nic przyjemnego ;(

AgataAR ale i tak dobrze że nie ma prawie sladu mam dobrą kolezanke co poparzyła brzuch obojczyk szyje reke wrzatkiem i niestety całe zycie w stydzie... upał lato my nad wodę ona nie rozebrała się nie poszła... do dzisiaj upał a ona zawsze długi rekaw dobrze ze teraz moda taka ze mozna to jakoś ukryć ale jako młode dziewczyny dzieci nie było to mozliwe do konca bardzo jej wspolczułam

są tragedie niestety.. mam znajomą, na którą wylał się wrzątek mleka.. i też niestety źle to wyglądało. dobrze jedynie, że twarz nienaruszona...

Wracając do mrożenia pokarmu, co robicie jak zostanie Wam sporo zamrożonego pokarmu? 

można wykorzystać chociażby do kąpieli malucha słyszałam ze dobrze wpływa na skóre

Ja też nie należę do osób które mają cierpliwość do dzieci. W żłobku i przedszkolu nie mogłabym pracować. Nie podjęłabym się pilnowania czyjegoś dziecka, bo tak jak piszecie za duża odpowiedzialność. Ja jeszcze tak się wszystkim przejmuje i wszystko przeżywam że gdyby się coś stało to miałabym wyrzuty sumienia. 

AgataAR o matko... Biedny maluch no ale wiadomo że nikt tego specjalnie nie zrobił i był to tylko wypadek. Jednak wyrzuty sumienia zostają. 

MamaRóżaMiki mój wujek też się poparzył jak był mały i do dziś ma brzydkie ślady na całej ręce. Przyzwyczaił się już do tego ale jak był młodszy to właśnie było mu wstyd. 

Rozz_anett2 tak jak pisze Anita można dodac do kąpieli. Albo sukcesywnie rozmrażać i podawać dziecku co jakiś czas żeby to wykorzystac i zeby się nie zmarnowało. 

A ja jakoś nie boję się zostać z czyimś dzieckiem, wiadomo to odpowiedzialność, ale wtedy trzeba zająć się tylko nim i tyle

mleko zostawiałam  był momet ze cały zamrazalnik oprócz jednej małej górnej szuflady to było moje mleko. planowałam żę bede je podawać przy odstawianiu od piersi. Okazało się to zbędne i własnie zmarnowało się. Kąpiel odpada :)