Ja miałam przez 5 tygodni 2x zajęcia czyli łącznie 10 spotkań. Każde zajęcia to była godzina lub dwie wykładów i po nich godzina ćwiczeń na sali gimnastycznej. Bardzo polecam, cieszę się że poszłam. Miałam grupę gdzie było nas 12 ciężarnych, większość przychodziła z partnerami. Mój mąż był ze mną na wszystkich zajęciach ![]()
O super! Ja czekam z niecierpliwością na telefon z mojej szkoły rodzenia 🩷
Na początku była dosyć spora, później osoby się wykruszały do końca wytrwało z 10 par. Chodziłam na darmową szkołę rodzenia u nas w mieście. Po porodzie ta Pani ze szkoły rodzenia była moją położną w domu.
A jakie dostawaliście gratisy ?
Szkoła rodzenia trochę poukładała mi w głowie i pozwoliła poćwiczyć “obsługę noworodka”, ale zauważyłam, że dużo rzeczy jest po prostu nieaktualizowanych w ich notatkach. Fajnie, jesli oprócz położnej POZ jest też położna z doświadczeniem szpitalnym. Dużo wspieram się też poradnikami internetowymi, oczywiście z głową, bo można trafić na różne kwaitki i rozbieżne informacje.
z niebieskiego pudełka głównie, maść na odparzenia, proszki i tabletki na laktację, pampersa, jakieś balsamy i dużo ulotek
Tak, byłam i nie żałuję. Moim zdaniem naprawdę warto skorzystać z takiej szkoły rodzenia
Byłam za darmo ( dla mieszkanek powiatu) mąż nie musiał być ale chciał więc był na każdych zajęciach. Z większości byłam zadowolona szczególnie z uro fizjo super zajęcia mimo że lekarz nie dał zgody mi na ćwiczenia mogłam zostać i pokazała mi ćwiczenia inne które mogę wykonywać
Ale fajnie! Szkoda , że u mnie takich nie było , a może były tylko nawet o tym nie wiedziałam . Bo na moich to więcej gadania było niż pokazywania
Uczęszczanie do szkoły rodzenia chyba było moim ulubionym zajęciem, mimo że przez ciążę miałam problemy z zapamiętywaniem to się nauczyłam dużo. I nawet było trochę zabawnie przy tym, inni rodzice coś powiedzieli lub zrobili śmiesznego ale nie było żadnej krytyki