Trudny poród - doświadczenie

U mnie również nie było tak jak myślałam, że będzie.

Pamiętam to jak wczoraj był czwartek wieczór, byłam w 30 tygodniu ciąży. Wstawałam z kanapy i szłam do toalety bo chciałam jeszcze przed spaniem iść z psem na spacer. W toalecie patrze jakieś plamy… szybko SMS do mojej ginekolog. Miała akurat dyżur w szpitalu i kazała przyjechać.
Wyszłam z domu wzięłam tylko dokumenty ze soba nawet nie dałam buziaka mojej psinie.
W szpitalu okazało się, że skróciła się szyjka macicy gwałtownie z 4 cm na 2 cm (w ciagu tygodnia) decyzja: zostajesz podajemy sterydy.
Byłam święcie przekonana, że to będzie tylko kilka dni… okazało się kilka tygodni…
Było mi naprawdę ciężko psychicznie bo w planach mieliśmy szykowanie pokoju, ubranek itp. Wszystko musiał ogarnąć mój partner i jego rodzice. Tęskniłam za domem i moim psem (jestem mega psiara)
Jednak podczas pobytu w szpitalu leżałam z innymi mamami bliźniaków więc czas nam leciał szybko. Dodatkowo co chwile partner przywoził mi kolejne książki do czytania i jednego dnia kazał mi wyjść na parking, a w aucie czekała moja kochana Meggie.
11 września padła decyzja, że CC odbędzie się 18 września.
Mówię super będzie moja pani dr, Maciej miał już zaklepane wolne…
15 września rano dzień jak codzień w szpitalu, ok 11 zjadłam sobie Grześka i mówię a zdrzemnę się…
Po 12 poszłam do toalety, a tam co? Krew!!!
Ide szybko do położnej, nie wiem jak ale nagle znazłam się w gabinecie zabiegowym był już tam lekarz i inne położne. Badanie usg itp. Lekarz mówi do mnie spokojnie z dziećmi ok, podłączamy ktg i monitorujemy…
Koniec badania ktg przychodzi lekarz pyta się jak się czuje, mówię że ok. On z położna na siebie wielkie oczy i znowu pyta na pewno?nic panią nie boli? A ja że nie.
On ma Pani bardzo wysokie skurcze robimy CC.
I dalej poszło wszystko tak szybko, że nie wiedzieć kiedy znalazłam się na stole, cieszyłam się że Maciej zdążył przyjechać i dać mi buziaka, i że zdążyła jego szwagierka przyjechać.
CC całą operacje patrzyłam na szwagierkę która była w drugiej sali i czekała za dziećmi, robi tam specjalizacje więc mogła być przy mnie i to było super widzieć ja niedaleko. Lekarz wyjmuje dzieci pokazuje mi je na moment i mówi, że jadą one dalej.
Przewożą mnie na sale pooperacyjna przychodzi Maciej, mówi że widział ich, że wszystko ok i siedzi przy mnie.
Po jakiejś godzinie apratura przy mnie wydaje dziwne sygnały położna mówi, że mam wysokie ciśnienie i pyta jak się czuje, a ja jak to ja że OK. Ciśnienie z 140 co pół godziny mi rosło aż osiągnęło 190! A ja dalej czuje się ok. Wezwany zostaje lekarz, robią badanie krwi, podają leki a ciśnienie utrzymuje się na poziomie 170.
Dopiero rano na 2 dzień pozwolono mi pojechać zobaczyć dzieci…
Kończąc bo chyba za bardzo się rozpisałam, wiem że inne mamy miały gorsze porody, u mnie wszystko dobrze się skończyło.
Na salę z dziećmi później trafiłam do koleżanki która wcześniej ze mną leżała. Byłyśmy we 2 z 4 dzieci i to był super czas, obie się wspierałyśmy i mówiłyśmy sobie byle przetrwać.
Jak wróciłam do domu przytuliłam swojego psa, poszłam się wykąpać i co zrobiłam?
Wypłakałam się i powiedziałam wszystko Maciejowi co mnie bolało czego się bałam itp. I to było to!! Puściły mi wszystkie emocje, wyżaliłam się jemu i już wiedziała, że to co złe już za mną teraz zaczyna się piękna przygoda!:heart:

1 polubienie

Mimo, że trudna to piękna historia :slight_smile: no niestety, życie toczy się czasem trochę inaczej niż myślimy :stuck_out_tongue: ja pamiętam ja w pierwszej ciąży chciałam kupić mężowi prezent na Mikołajki i wybrałam się sama do sklepu :stuck_out_tongue: a potem zrobiło mi się jasno przed oczami i już słyszałam jak jedzie karetka :slight_smile: ale też wszystko się dobrze skończyło :slight_smile:

1 polubienie

O tak co każda kobieta to inna historia , każda ma za sobą różne przeżycia, ale takie właśnie historie czynią nas silniejszymi . Kobiety to jednak mają wielką siłę.

1 polubienie

Super że opisujecie swoje historie , jak widzimy nie zawsze jest tak jak sobie to wymarzymy

1 polubienie

To by dzieci na świecie nie było . Ludność by wymarła :rofl::rofl:

2 polubienia

Hajsu :crazy_face: coś w tym jest. Jakoś sobie tego nie wyobrażam

Oj tak, albo na 1 by się kończyło xd

1 polubienie

Haha dokładnie świat by się skończył , żadne pieniądze by ich nie przekonały do rodzenia dzieci :rofl: albo max 1 i po jednym porodzie odrazu wazektomia :rofl:

Taaaa dopiero by trzeba było wprowadzać programy 10 000+ :face_with_peeking_eye::joy:

Te porody tylko nas umacniają, wraz z porodem rodzi się silna, niezniszczalna i niezastąpiona kobieta- mama :heart:

2 polubienia

Hahah to na pewno :face_with_hand_over_mouth::face_with_peeking_eye:

1 polubienie

Oj tak nie wiemy ile możemy znieść dopóki nie zostaniemy mamami xd kto normalny nie śpi tyle nocy :smiley: i mimo zmęczenia nadal ma siłę, bo dziecko nas potrzebuje :heart:

1 polubienie

I dziecko motywuje do działania i ładuje nasze akumulatory :sweat_smile:

1 polubienie

Dokładnie i najpiękniejsze uśmiechy o 3 w nocy :smiley:

I te pobudki w nocy nim zaśniesz…… i te oczka patrzące na Ciebie jak karmisz no i te Przytulaski w ciągu dnia :upside_down_face::wink:

I ten widok kiedy dziecko jest wtulone w Ciebie, śpi spokojnie wiedząc, że jest bezpieczne a Ty jesteś jego całym Światem.

No są to piękne chwile macierzyństwa ale też trudne :wink: w życiu bym nie pomyślała że to takie ciężkie gdybym nie została mamą

Tooo na pewno , jeny nie chciały byście widzieć mojego męża jak coś mu jest nie tak, jak tak na niego patrze to nie wiem czy karetkę wzywać czy księdza :rofl::rofl::rofl:

2 polubienia

Ale to chyba wszyscy faceci tak mają. Moj jak ma katar lub stan podgorączkowy to normalnie kładzie się i leży bo on umiera :grin:

Oj tak dla tych maluszków jesteśmy w stanie przetrwać wszystko, nawet noce nie przesypiać. A jak się tak słodko uśmiecha to kruszy wszelką irytację :heart_eyes: ten uśmiech to lek na wszystko :smile::heart:
@Mama.kacperka hahha to mój tata taki jest …on jak mu coś dolega to on umiera… już z łóżka nie wstaję i każdy w domu musi wiedzieć co mu jest🙈