Zbuntowany dwulatek

Przypadek twojej koleżanki przypomina trochę moją sytuację. Tak już dziś rozmawiałam o tym z mężem i powiedział że postara się zastosować do moich wskazówek. On twierdzi że jemu jest po prostu bardzo przykro patrzeć jak ona tak płacze… No a komu nie jest? Mam nadzieję że wspólnymi siłami damy radę przezwyciężyć humorki Julki. Na szczęście w naszym przypadku nie dochodzi do rękoczynów względem innych dzieci. A wręcz przeciwnie w stosunku do nich jest bardzo opiekuńcza, wrażliwa, miła. Wszystkie zabawki by oddała drugiemu dziecku i cały czas by prowadzała za rączkę.
Mam nadzieję że dzięki połączeniu sił uda nam się znów mieć pogodną córeczkę a nie wiecznie obrażoną :slight_smile:

Mój słodki syneczek z dnia na dzień zmienił się w chodzącą bombę zapalną. Dosłownie wszystko mogło go zdenerwować. To był trudny czas (teraz jesteśmy w fazie buntu trzylatka:) Jak sobie radziliśmy? przede wszystkim dużo z nim rozmawiałam, starałam się nazywać emocje, które nim targają, starałam się też dowiedzieć, co wywołało u niego złość itp. Przy każdej histerii byłam przy nim, pytałam czy chce się przytulić czy pobyć sam i jak tylko najdzie go ochota na przytulenie, to jestem obok. Długo trwało zanim doszliśmy do perfekcji w opanowywaniu złości. A i zawsze w trakcie napadu złości zabierałam go do miejsca, w którym odseparowywałam go od bodźców, do jakiegoś spokojnego miejsca.
Żeby zapobiec histeriom, starałam się przewidywać, co może wywołać burzę. Proponowałam mu wybranie, np. sztućcy, którymi będzie jadł, serka z lodówki, płatków, koszulki itp. Kiedy denerwował się, że nie o to mu chodziło, zawsze mówiłam, ale to Ty wybrałeś i dosyć szybko się wtedy uspokajał. Wychodząc na plac zabaw czy do sklepu zawsze się z nim umawiałam, że jak mama powie, że wracamy to wracamy i czekałam, aż wyraźnie kiwnie głową, że rozumie. Kiedy próbował się buntować mówiłam mu, że przecież się umawialiśmy i histeria była oponowywana, choć oczywiście czasem był płacz i popchlipywanie. Długo nam zajęło zanim “dotarliśmy się” i wypracowaliśmy sobie pewien system porozumienia się. Kosztowało mnie to duuuuużo cierpliwości

Niedługo teże będziemy przechodzić takie zachowania,aż się boję jak to zniósł. Narazić jak coś wymusza mój synek to staram si odwrobić jego uwagę. Bądź czymś go zająć jakądź zabawą.

Moj synke mial taki bunt.ze czasem to juz wychodziłam z siebie , czasem płakałam z bezsilnosci … U nas bylo dyzo dużo takich chwil buntów…jak na cos sie nie zgodzilam to tal potrafil piszczec tak głośno ze czasem jak dostał w tylek to bylo jeszcze gorzej, jak zaczelam tlumaczyc to sie przedrzeznial, jak dalam go do sypialni bo mna juz szarpalo bo stwierdziłam z może taka kara i ze sie uspokoi a on tak walil w drzwi az tak mi bylo głupio bo ja mieszkam w bloku…byla tragedia…raz jak chciałam nauczyc go zeby sam chodził po schodach bo mueszkamy mieszkamyw bloku a ja mam osteoporoze i chciałam zeby sam.sie nauczył zebym go nie musiala nosic na rekach, to raz tak sie buntowal ze mam go wziasc a ja chciałam byc konsekwentna i powiedziałam ze nue niechodz oskarku sam.i zaczelam spokojnie a ten stanal i na cala klatkę zaczla krzyczeć na cale gardlo…taki wstyd…myslalam ze zwariuje ze wyjdę z siebie i taki.bunt synek miak jako 2latrk i 3…teraz synek ma 3,5latka i juz tak sie nie buntuje moze czasem i trochę ale juz nie tak jak keidys i juz bardziej słucha…ja poprostu zaczelam mniej krzyczeć bardziej duzo tlumaczyc ze jak tak rob ze jest mi bardzo przykro , ze to tak jakbys tu ppoprosiłmamusie o to zeby cos podala albi dala a ja Xie nie wysłuchała non stop mu tlumaczylam rozmawialam i teraz bardzo duzo synek rozumie…i jak ja zrobię cos zlego to przepraszalam i synek robi tak samo…także juz jest dobrze cale szczęście;-) na szczęście bunty mijaja;-)

Chyba kazde dziecko po swojemu przechodzi ten najgorszy dla nas moment buntu dwulatka i te zachowania, mij synek zachowywal.sie podobnie jak opisujesz tyle ze z tymi ubrankami ral nie robił tylko z jedzeniem, z popsrzataniem, bardzo duzo robil na przekór zeby zrobic mi na zlosc, jak suszylam włosy w łazience przedrzeznial sie i zamykal mi lazienke, w sklepie.jak raz wybrałam mu patyczek do loda gdzie kolejka za na nami to taka afera była ze to on chciał sibie wybrac to byla tragedia co wyprawial i pul godziny darcia sie…bylo wiele rakich buntów co czasem.juz nie mialam.sily ani krzyk, sni klaps nic nie pomagalo, na szczęście juz jak synek zaczal 3latka to zrobił sie grzeczniejszy i jaknmu duzo tlumacze to chyba rozumie bo jest grzeczny , sprzata za soba zabawki, jak cos zrobi zlego to przrprosi, jak mu na cis nie pozwole to czAsem powie mama nie dibra czy cos ale juz nie rzuca sie na mnie czy nie mowi"ku" a pare razy zdarzyło mu sie powiedzieć ale w koncu przestal wymawiac tego slowa. Takze na dzien dzisiejszy syek ma.3,5latka czasem dalej ma.zle zachowania ale wiecej moge go pochwalic

Z ogromną obawą czekałam na te magiczne 2 latka córeczki. Tyle naczytałam się na temat buntu i tego, jak sobie z nim radzić, że hoho. Ostatecznie uważam, że córa ma humory owszem, ale myślę, że z typowym buntem nie ma nic wspólnego. Owszem złości się, pokazuje swoje fochy, ale nie jest ani agresywna, ani nie płacze tupiąc nóżkami. Jasne, że robi mi czasem na złość i sprawdza moją cierpliwość, a przy tym to na ile może sobie pozwolić. Ale ważna jest też konsekwencja ze strony rodzica, by nie pozwolić dziecku na rządzenie.
Ewciaos, jeśli dziecko aż przeklinało, to niestety samo na to nie wpadło. Wielu z nas nie dostrzega problemu we własnym zachowaniu, a dzieci bardzo to kopiują. Warto przyjrzeć się naszym reakcjom.

Ja mam teraz bunt 4 latka w domu mały daje do wiwatu a jakie odzywki :slight_smile: dostosowane do sytuacji idealnie, nie przeklina odpowiada mądrze a wręcz przemądrzale :slight_smile: i w przedszkolu pani dziś się poskarżyła pierwszy raz :-/. Najważniejsze to właśnie konsekwencja … Bo słownictwo cóż dzieci uczą się nie tylko w domu w przedszkolu czy u innych dzieci z którymi przebywa również
Nasz synek waży słowa na szczęście ale czasem zaskakuje czymś nowym

U mnie córka teraz zaczęła się buntować. Zuza zawsze była grzeczna brata dobrze zaakceptowała. Teraz nie wiem co się z nią dzieje. Jasia dobrze traktuję krzywdy mu nie robi.

Justyna, może córka czuje się zazdrosna, odrzucona. Może potrzebuje więcej Twojej uwagi, wyjście tylko z rodzicami/rodzicem. Basen jest dobrym pomysłem bo tam córa może spożytkować nadmiar swojej energii. Polecam Ci również park trampolin, pajntball laserowy, widziałam tor przeszkód laserowy (świetne dla kilkulatków), a bezpłatnie plac zabaw :slight_smile:

Ja bym odradziła park trampolin, wiele specjalistów odradza ponieważ mają negatywny wpływ na stawy, szczególnie u tak małych dzieci. Fajnie pójść z dzieckiem do parku dla maluchów. My byliśmy z naszą córką, mogła tam się wspinać po schodkach- oczywiście wszystko zabezpieczone- basenik z mnóstwem piłeczek, samochodziki i inne atrakcje. Basen też polecę jak najbardziej jeśli lubi pływać. W okresie dwóch lat dziecko zaczyna po prostu mieć swoje zdanie, dużo już rozumie, nie na wszystko się zgadza. Sama przez to przechodzę:) Oczywiście trzeba być cierpliwym i konsekwentnym, nie pozwalać za dużo.

Silver, bardziej bym stawiała na kości, ponieważ skakanie na twardej powierzchni bardziej obciąża stawy. Na miękkim się odbijamy i stawy nie są tak obciążone jak np biegając albo skacząc w popularną kiedyś gumę. Dlatego lepiej biegać po piasku/trawie niż po betonie.
Poszukałem trochęna ten temat i faktycznie, skakanie jest niebezpieczne i kończy się wieloma kontuzjami, ale są one spowodowane np za małà średnicą trampoliny lub nie przestrzeganiem podstawowych zasad bezpieczeństwa. Uważam, ze z dzieciakami warto się wybrać bo jest to ruch i świetna zabawa - bawmy się, ale z głową.

Każda zabawa niesie za sobą pewne ryzyko. Niedawno trafiłam na artykuł na temat zanieczyszczeń i mnóstwa bakterii i zarazków w suchych basenach z piłkami.

U nas trwa to już prawie rok. Zaczęło się mniej więcej koło 19 miesiąca. Ciekawe jak długo jeszcze. Ciężko wytrzymać, wykancza całą rodzinę

Mój od urodzenia jest buntownikiem i czasami się zastanawiam, czy ja w ogóle ten "bunt dwulatka" u niego zaobserwuję. Charakterek to on ma, na szczęście już mu przeszło, bo na słowo "nie" lub "nie wolno" to uderzał głową o podłogę i to jak trafił w dywan, to posuwał się na panele albo kafelki i tam uderzał :/ Potrafił nawet tak na chodniku robić.

Qazz to masz chatlrakter w domu.

 

Moja zuzia tez ma charakter jak sie na cos upszecto koniec. Ale ona rozumie nie to nie czy nie wolno to nie dla ciebie i jest spokoj.