9 miesiąc ciąży a wizyty u lekarza i USG

Przeciwciała miałam robione, tylko grupę krwi nie:)

A widzisz ja nie wiedziałam nawet ze można same przeciwciała zrobić. :slight_smile:

ja podobnie grupę krwi okazałam z poprzedniej ciąży wygrzebałam sobie wynik w dokumentach a właśnie dostałam zlecenie na przeciwciała więc mam aktualny wynik na przeciwciała zgodnie z zaleceniem lekarza
a jak dziewczyny robicie test glukozy bo u mnie inaczej zlecił lekarz na NFZ a lekarz prywatnie każe mi robic inaczej wg najnowszych dokładnych zaleceń …

Ja miałam wizyty co 3 tygodnie, a od 8 miesiąca co 2, w samej końcówce już co tydzień i wtedy tez chodziłam na KTG ze względu na starzejące się łożysko w wyniku cukrzycy ciążowej. To też zależy czy chodzisz do lekarza prywatnie czy na NFZ?

Anna34 mi lekarz zalecil robic test glukozy na czczo, po godzinie i pp dwoch godzinach wg zaleceń właśnie tak powinno sie sprawdzać poziom glukozy… również po godzinie

Na USG w dziewiątym miesiącu zalapalam sie tylko jedno i zaraz urodziłam szybko… ciekawe jsk będzie z kolejnym porodem

Anna ja test glukozy w jednej i drugiej ciąży miałam na czczo u wynik był pobierany przed wypiciem i 2 godziny po wypiciu glukozy. Istnieje możliwość że ginekolog zalecił jeszcze po godzinie. Ale moja uważa że po 2 w zupełności wystarczy.
Jeśli masz zalecenie jedno żeby zrobić 3 punktowy (przed, po godzinie i po dwóch) a drugi lekarz kazał 2 punktowy (przed i po dwóch godzinach) to zrób ten 3 punktowy i będziesz miała i dla jednego i dla drugiego lekarza.
Aha i ważne jest, żeby pielęgniarka zrobiła najpierw wynik krwi z użyciem glukometra żeby wiedzieć czy nie masz nawet na czczo podwyższonego cukru. Jeśli wynik będzie duży to wtedy nie powinno się już robić krzywej bo i tak widać że jest cukrzyca.

Anna ja podobnie robiłam test glukozy jak dziewczyny wyżej napisały. Na początku krew pobrano na czczo, następnie po godzinie i kolejny po dwóch. Możesz tak zrobić jak Kasia Ci poradziła zrób test glukozy, gdzie trzy razy pobierana jest krew w odstępach jednej godziny.

tak dokładnie bo gdy po dwóch godzinach nie wychodzi cukrzyca ale po godzinie może wyjśc i to juz jest wskazówka dla lekarza i to już wychwyca cukrzycę

Ja miałam cukrzycę ciążową i test glukozy 3 punktowy, cukier mierzony przed, po godzinie od wypicia i po dwóch. Niewielkie przekroczenie po dwóch godzinach spowodowało, że musiałam niestety przejść na dietę i kłuć się po każdym posiłku :frowning:

U mnie od 8 miesiąca wizyty co tydzień. Zawszę usg i ktg. Dodam że wszystko na NFZ

U mnie też od 8 co tydzień a potem nawet co 3 dni ale tylko na KTG. Te na NFZ chodziłam

U mnie wizyty też co tydzień były jakoś w połowie 3 trymestru tak częściej były. I też na NFZ usg też było tyle że zdjęcia nie dostawalo się na tych nieplaniwanych usg

Ja prawie przez całą ciążę miałam wizyty co tydzień ze względu na to że dzidziuś był chory, dodatkowo raz na 1,5 miesiąca wizyty ust u kardiologa prenatalnego.

Darulka to ciężko miałaś. A kiedy dowiedziałaś się że nosisz chore dziecko? A teraz wszystko się normuje ta choroba jest uleczalna?

Darulka współczuję u mnie wizyty od początku co 3 tygodnie ale po 2 wizytach już co 2 tygodnie bo się okazało że są problemy i co chwilę wychodziło coś nie tak z ciąża A to ciśnienie za niskie A to szybka się skracala trochę A potem wracała do długości i była długa i wiecznie miałam twardy brzuch okazało się że mały był częściowo w kanale od początku i że większy jest że łożysko mam przodujace ale na szczęście powedrowalo wyżej później wyszli ze mam tylozgiecie macicy A w ciąży powinno się to wyprostować A u mnie tak nie było i tak niby ok A nie ok i stad częstsze wizyty dla obserwacji ale wszystko było ok z dzieckiem na szczęście i 2 wizyty w szpitalu na koniec w mikołajki groziła mi trzecią w szpitalu wizyta ale na szczęście okazało się że nie trzeba i że moja szyjka Się chowa po prostu A nie skraca się I generalnie na koniec hak poszłam na ktg okazało się że już do porodu muszę być w szpitalu bo wyszło że synek ma tachykardie A ja bradykardie ale okazało się że jednak jest ok A ja mam dziwny ten puls ale po porodzie okazało się że mały ma wszystko ok i że nie wiadomo czemu na ktg były takie zaburzenia :slight_smile:

Asia widzę że podobnie miałyśmy, ciągły stres w ciąży. No jajgorsze co może być dla dziecka, gdy mama przechodzi przez to wszystko. Wiecie ja zastanawiam się czy ten mój stres nie miał wpływu na moją córkę po urodzeniu, że była taka niespokojna, płaczliwa i nie mogła spać. Na pewno cała ta sytuacja wpłynęła na mnie i na moje zachowanie. Obawy o dziecko podczas całej ciąży, opieka w szpitalu, w domu podawanie tych wszystkich leków i pilnowanie żeby nic nie przeoczyć, żeby było wszystko dobrze, sprawiło że byłam trochę nadopiekuńcza, bardzo na nią uważałam wyprzedzałam zdarzenia, na dużo rzeczy nie pozwalałam jak uczyła się bo bałam się, że zrobi sobie krzywdę. Nie potrafię tego opisać, ale może wiecie o co mi chodzi.

Aneczka dowiedziałam się w 12 tc że jest coś nie tak, potem miałam amniopunkcję i już na 100% wiedziałam, że urodzi się chora albo nie przeżyje porodu. Po każdej kontroli u ginekologa dowiadywałam się czegoś nowego: problem z serduszkiem, nerkami, stopami. Tak naprawdę to będzie chora do końca swojego życia bo ma wadę genetyczną, ale nie dziedziczną. Naszym ( moim i narzeczonego) zadaniem jest pilnowanie wszystkich wizyt u specjalistów bo w chwili obecnej jest “chorą ale zdrową” dziewczynką. To nasza zasługa ponieważ wszystkiego dopilnowaliśmy, ponieważ niestety zdarza się tak iż dzieci są zaniedbane i ich choroba postępuje zamiast się cofać. To nie tylko moje przemyślenia, ale tak nam powiedzieli lekarze na naszych spotkaniach.

Darulka niedokonca się z tobą zgadzam. Niektórych chorób nie da się wyleczyć można tylko przez odpowiednie zajecia i wizyty u specjalistów spowolnić proces postepowania choroby. Ale ona i tak będzie postępować do przodu w zależności jak dziecko reaguję na leki.

Tak tak Justyna o to mi chodziło, może źle się wyraziłam. Jak lezałysmy w szpitalu na nerki to był chłopczyk który ciągle wracał tylko dlatego że nie dostawał w domu leków systematycznie A czasami w ogóle, rodzice zapomniali robić badania moczu, nie dbali o to żeby nie złapał infekcji. Pielęgniarki powiew,iały że do tej pory mogłoby być z nim.o wiele lepiej…A przez zaniedbanie spowolnili proces zdrowienia

Szkoda dziecka :frowning: bo sama pamiętam swoje dzieciństwo. Mama ciągle po lekarzach mnie prowadzała aż w końcu ja zapytałam czemu tylko mnie ciaga po lekarzach a siostry nie. Ale wtedy tego nie rozumiałam że robi to dla mojego dobra