Oj niestety tak to działa że nie zawsze rodzice ogarniaj wszystko choć ja bym pilnowala ile się da bo dziecko najważniejsze . U nas na szczęście okazało się że wszystko jest ok A ta tachykardia co wyszła na ktg u synka to jednak nic poważnego i że w ciąży tak było ponieważ był owiniety pepowina ale po porodzie było ok wszystko więc kamień z serca.
Moja siostra musiała chodzić do kardiologa bo córeczka miała szmery w sercu ale minęło same naszczescie. I jeszcze chodziła na USG bo cos tam z nerka niby nie wporzadku ale też wyszło że jednak wszystko ok
U mnie na koniec ciąży było że obwód brzucha jest za mały ale po porodzie się okazało że jest ok i po prostu długi jest też
Czasem właśnie tak jest że coś źle zmierza źle zobaczą a potem mama w panice. A potem okazuje się że wszystko jest wporzadku
Tak aneczka to prawda, nawet kilka moich koleżanek było tak " nastraszonych"
Darulka moja ciąża była cała w stresie nie raz się stresowałam płakałam cały czas z różnych powodów a to coś z ciąża a to nie było lodów i każdy mi mówił co Ty taka nerwowa płaczesz zobaczysz dziecko takie będzie ale okazało się inaczej syn się urodził grzeczny nie płakał w ogóle do tej pory tak ma i jest grzecznym chłopczykiem .
Mam nadzieję że tak zostanie hehehe .
Pamiętam jak mi mierzyli brzuch . Leżałam na sali i przyszła kobieta ze studentami czy się zgadzamy na to żeby pokazać no to pomyślałam że czemu nie niech się uczą . Mierzyli nam macicę na takim starym sprzęcie ręcznym i było ok ale później sprawdzali jak jest ułożone dziecko a że z boku koleżanką miała mały brzuch to dosłownie prawie wszyscy macali mi brzuch aż później mnie coś bolało wiadomo że oni nie doświadczeni itd i powiedziałam że już nie chce a babka do mnie powiedziała że przecież dziecku krzywdy nie zrobią . Mimo wszystko drugi raz bym się nie zgodziła tym bardziej że chodzili na patologii ciąży a tam się nie leży i nie czeka na poród tylko się jest z jakiegoś konkretnego powodu
U mnie jak przychodzili studenci to tylko taki rozmawiali nie dotykali
To u nas było z wyczuciem nie że kilkanaście razy macano tylko raczej było pokazywane co i jak i każdy próbował ale nie na jednej pacjentce ![]()
Ja właśnie leżę w uniwersyteckim. Dzisiaj studenta pierwszy raz mi nadała brzuch. Raczej robią to delikatnie i to jescze bardzo. Wszyscy mili i się pytają czy wyrażam zgodę na ich obecność. Gdzieś nauczyć się muszą.
Pati to dobrze że ten stres nie wpłynął na dziecko.
Jak ja leżałam to też było pełno studentów. Na ginekologia to tylko patrzyli, stali daleko z boku, byli speszeni i zawstydzeni. Na innych oddziałach już było inaczej byli na każdym obchodzie i po obchodzie przychodzili i pytali czy mogą zadać parę pytań. Wszyscy byli mili i uprzejmi.
Rena dokładnie muszą się nauczyć w praktyce i u mnie też wszyscy aż nadto delikatni ![]()
Tak to prawda na kimś muszą się nauczyć. Ale zawsze jest pytanie czy wyrażamy zgodę na przeprowadzenie rozmowy itp przez studentów. I jedni się godzą inni nie. Ze mną leżała kobieta która nie zgodziła się żeby studentka zrobiła jej zastrzyk przeciwbólowy
To prawda że muszą się na kimś nauczyć, uważam że powinno się pozwalać studentom, przecież i tak są pod nadzorem i zawsze jest obok doświadczony lekarz więc chyba w porę by zareagował gdyby coś źle robili.
Studenci nieraz są delikatniejsi niż lekarze zastrzyk nieraz jak podają to mierzą dokładnie w które miejsce żeby nie bolało A już lekarze czy położne rutynowo robią i aż tak się nie skupiają na tym by trafić dokładnie w to odpowiednie miejsce by jak najmniej bolało pacjenta.
Zastrzyk studentka mi też robiła i była sama w sobie też delikatna i przestraszona, Tylko coś źle trafiła i troszkę mocniej zabolało. Ale ja aż taka wrażliwa nie jestem i nie miałam pretensji. A takie stare, doświadczone to właśnie nie raz tak szybko, byle zrobić. Może i mają praktykę,ale cała otoczka obok jest czasami o wiele gorsza.
Zgadzam się ale jak ktoś ma uraz do zastrzyków bo ciągle były źle robione i mocno bolało to trudno dla takiej osoby się przemoc. Po za tym starych przezwycięża
Ostatnio byłam na pobieraniu krwi i młoda dziewczyna była ,ale wiecie co miała taki gadżet jakby światełko którym przyswiecila żeby idealnie trafić w żyłę. Pierwszy raz nic nie poczułam żadnego ukłucia ,jak zawsze mam siniaka od pobierania krwi tak wtedy nic. Co do USG mam robione na każdej wizycie i w drugiej ciąży również miałam na każdej wizycie aż do porodu
Kaczmarkowa jeszcze się z czymś takim nie spotkałam na pobraniu krwi.
Też się nie spotkałam z takim urządzeniem ![]()
Dziewczyny nie mówię że studenci to zło , tylko ta jedną nie miła sytuacja która mnie spotkała i owszem byli delikatni ale przeważnie mężczyźni a jak z kolei 20 osoba maca brzuch jak dziecko jest ułożone i naciska to ma prawo boleć . Zgodziłam się bo stwierdziłam że nauczyć się musza itd tylko powinni to robić po kilka osób a nie cała grupa na jednej pacjentce . Na poporodowej sali były młode studentki i były dla mnie zbawieniem bardzo miłe sumaryczne i delikatne . Zastrzyk mi robiły z przeciwciałami to nawet nie czułam . Są różne sytuacje jedni są bardziej delikatni a drudzy nie .
Też miałam sytuację że młoda położna zakładała mi wenflon i byłam pokłóta wszędzie jak szłam na cesarkę to nie mieli mi się gdzie wbić ręce miałam jak durszlak dosłownie .
Kaczmarkowa super sprzęt na pewno pomoże młodym nie doświadczonym pielęgniarkom ![]()