Pati ja wiem o czym Ty mówisz, każdy ma prawo mieć obawy bo się wcześniej zraził. Przeciez wszyscy mamy takie sytuacje ale nie koniecznie w szpitalu, ogolnie jak się do czegoś zrazimy to później nam trudniej. To normalne ![]()
Pati wiadomo nie twierdzę że tak myślisz wiem że nie ale mówię że zwykle choć też nie zawsze bo nie wszystkich da się włożyć tak zwanie do jednego worka w że nie że zwykle studenci są delikatni no ale są też odstępstwa od reguły no i fakt powinno być tak że po kilka na pacjentke A nie cała grupa nagle jadą jeden po drugim to jest fakt mało miłe na pewno.
U mnie tak nie było że jak chmara studentów wchodzi to każdy dotyka. Były wybrane osoby i tyle. I tak samo pytali czy nie boli czy już nie mam dość itp
U nas było tak że były grupy studentów tzn tak do 6 osób przy lekarzach każdy miał grupkę A każdy lekarz odpowiadał za inne sale i jak pacjentka się zgodziła A to to studenci badali ale wlansie ta grupka tylko co była pod lekarzem który prowadził w szpitalu pacjentke ![]()
U mnie na badaniu obkurczania macicy raz były studentki. Tylko 4 dziewczyny akurat i jak bylysmy we 2 w sali to i tak mnie i koleżankę badała tylko 1 dziewczyna, w kolejnej sali pewnie 2 kolejne miały szanse.
Świecidełka przy zastrzykach to nie widziałam, ale muszę zapytać koleżankę analityka. Pracuje w prywatnym labolatorium to tam same szychy to powinni mieć taki super sprzęt. Jak ma on sens. Chyba, że bawią się z nim tylko niedoświadczone osoby.
W ostatnim miesiącu ciąży miałam robione USG + jeszcze badanie KTG i byłam dwa razy na wizycie. Przecież badanie USG jest bardzo istotne, żeby zobaczyć chociażby, jak dziecko ułożyło się do porodu. Dodam, że ciążę prowadziłam na NFZ. Na ten moment jestem w drugiej ciąży, obecnie 29 tydzień i również mam robione USG co wizytę i tak też będzie już na ostatkach ciąży.
U mnie akurat studentów nie bylo jak urodziłam. Bo okres świąteczny akurat wypadł hehe
U mnie na ginekologi było po dwóch studentów, którzy chodzili razem z obchodem. Gdy już leżałam z córką to przy każdym obchodzie było właśnie 5 lub 6 studentów i dopiero jak lekarze wyszli to mogli zadawać pytania.
Ja miałam doczynienia ze studentami ale oni się pojawiali zaraz po przyjęciu na oddział a nie na obchodzie.
Ewentualnie jak leżałam z córeczką to przychodzili ważyć, mleczko przynosili, podgrzewali mleczko, pilnowali, zabierali na badania. Jak coś potrzebowałam zawsze byli chętni do pomocy.
Rena na pewno wynalazek taki jest bo odkryto światełko które na skórze jak się podswietli to widać żyły czytałam o tym bo u nas wlansie nad tym też pracowano i było że jest to możliwe zresztą tetaz pracują by móc badać krew bez wkluwania się w zyle i podobno takie sprzęty już powstają za granicą ale ciekawe czy to wgl wejdzie na rynek bo miał być prototyp jakiś czas temu no i pewnie polska na końcu ogarnie takie metody jak zwykle jeśli WGL wejdzie to w życie
Może i wejdzie w życie ale nie wiadomo za ile lat czy my dożyjemy tego hehe
Już o tym poczytałam.
Kopiuje
Bezdotykowy wizualizator żył trafił na oddział pediatryczny Kociewskiego Centrum Zdrowia w Starogardzie Gdańskim. Dzięki urządzeniu, które przekazała Fundacja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, znacznie łatwiej będzie m.in. pobierać krew małym dzieciom.
Większość dzieci boi się m.in. pobierania krwi. Często jest to utrudnione, ich naczynia maja niewielką średnicę, albo są źle widoczne. Dzięki urządzeniu podarowanemu przez WOŚP, łatwiej będzie pobrać krew do badań.
JAK DZIAŁA SKANER?
Skaner żył to bezpieczne, przenośne i podręczne urządzenie do iluminacji naczyniowej. Emituje światło podczerwone oraz widzialne i niewidzialne promieniowanie laserowe. Jest ono wykorzystywane do lokalizacji naczyń krwionośnych.
Podświetla ich pozycje bezpośrednio na skórze. Wizualizacja żył jest możliwa dzięki wchłanianiu promieniowania podczerwonego przez hemoglobinę.
Dzięki temu innowacyjnemu urządzeniu pielęgniarki pobierające krew nie będą już musiały szukać żył po omacku. Tym samym oszczędzą pacjentom bólu ponownego wkłucia. Mamy nadzieję, że tego typu urządzenia już niedługo pojawią się w polskich szpitalach
Darulka tak właśnie o to chodziło choć ten opis taki dla ludzi bardziej ale wlansie istnieją już te ilumonatory że widać żyły:)
U mnie też chodzili po 2-3osoby ale to było studenci już na praktykach robili zastrzyki itd akurat położne , a była grupka studentów ktorzy byli na 5 roku więc oni teoria i ewentualnie jak pacjentka się zgodziła to badali z lekarzem w ramach ćwiczeń . Z tym że ja jak się zgadzałam to wtedy nie myślałam że cała grupa mnie wymaca po brzuchu . Jednak jeżeli jeszcze kiedyś będę w ciąży to na pewno zgodzę się na studentów ale już nie na takie badania .
Ten skaner to rewelacja na pewno pomoże nie jednej pielęgniarce czy położnej bo czasem ciężko znaleźć zyle . Pamiętam jak leżałam już na sali pooperacyjnej i przyszla położna doświadczona ze studentkami żeby pobrać mi krew i mówię że z lewej nie pobierze a prawa miałam już mocno pokuta i wyszło tak jak mówiłam żyły jakoś mi uciekają w tej ręce dlatego taki skaner to zbawienie bo sporo ludzi ma podobny problem ![]()
Ja jak byłam z córka w szpitalu na pediatrii, to była tak wykończona choroba że pielęgniarki próbowały 7razy założyć jej wenflon i nie mogły trafić w zyle A jak już trafiły to żyła pekała. W końcu powiedziałam że nie zgadzam się na kolejne klocie. W takich sytuacjach taki sprzęt przydałby się najlepiej.
Darulka najgorzej jak żyła pęka ja miałam kilka razy taka sytuacje w szpitalu jak leżałam oczywiście nie protestowałam bo musiałam mieć wenflon itd ale pamiętam że boli jak peknie żyła a co dopiero dziecko
eh taki sprzęt na pewno ułatwiłby sprawę . I jak to się skończyło ? Ja to mam nawet blizny a już 7m po porodzie
Pati też mam bliny bo mi zwykle gwiazdki robią bo żyły nie mogą namierzyć i zwykle w 6 miejscach i wracają do tego co mówiłam bo u mnie nic nie widać gdzie do tej pory mam Blizne w środku łokci po tych wlansie gwiazdach co dookoła kilkanaście razy się wbijali bo żyły nie mogli znaleźć dlatego boję się chodzić do nowej pani od pobierania bo wiem że będzie problem bo mnie już w moich dwóch laboratoriach znają to wiedzą co i jak ja im tylko przypominam gdzie się wkluwaly ostatnio macaja i mówia że niestety dalej nie jest wyczuwalna ani wofoczna żadna żyła A ja mówię ze to na wyczucie trzeba się wbijać jak ostatnio bo żyła tam jest tylko wlansie ani nie czuć ani nie widać i tak mam na rękach i wszędzie że żył mi nie widać i jest problem często
Nie zawsze da się za pierwszym razem wbić w żyłę. Czasem człowiek jest odwodniony czasem żyły się pochowają a czasem ma się tak kruche że pękają przy wbiciu a nawet są tak cienkie że nie wiadomo jak się wbić. U mnie z żyłami jest problem. Często mają problem się wbić. Musi być naprawdę dobra osoba w tym żeby mi się wbić. Czasami to jedna druga wola bo nie są razy a nie chce po kilka razy kloc.
Aneczka u mnie tak jest po prostu taka moja natura udowodniona nie jestem i zawsze pije przed podaniem wodę tak jak mi kazano ale to też nie pomaga po prostu moich żył nie widać i nie czuć u mnie to w szpitalu było tak jak chcieli pobrać krew i zrobić wenflon to 6 pielęgniarek było i żadna nie dała rady w 6 miejscach mi gwiazdki zrobily i też nic z tego mnie bolały ręce A jak krwi nie pobrali tak nie pobrali i na koniec z racji że czułam już żyły gdzie są poprosiłam o rekawiczke i powiedziałam że sama sobie wbije igle bo widać że sobie nie radza i mnie tylko boli daly mi i wbilam się że krew pobraly ja do nich że wenflonu to ja zrobić nie umiem no i że innej żyły nie znajdą więc się tymczasem za zgodą lekarza poddaly i stwierdził lekarz że zobaczymy jak wyniki czy trzeba będzie na razie wyjątkowo damy spokój no i miałam ręce w siniakach i plasterkach ponaklejanych A dodam że o siniaka u mnie ciężko.
Aiisa rozumiem. U mnie z kolei widać żyły bardzo dobrze ale są cienkie i nie ma gdzie się wbić.
Jak u mnie welflon zakładali to mialam w zgięciu łokcia, w zgięciu nadgarstka i na górze nadgarstka, na dłoni, na przedramieniu. I to na jeden ręce i drugiej próbowali.
Teraz moja córeczka ma taki sam problem ze ciężko z żyłami…