Ja się muszę przyznać, że używałam chodzika przy synku
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo szkodliwe mogą być i w sumie są dla kręgosłupa maluszka. Żałuję, ale czasu cofnąć się nie da. Przy córci, jak się urodzi już tego błędu nie popełnię.
Dzisiaj zalecane jest aby nie używać pchacza, chodzika nie prowadzić dziecka za rączki, ale asekurować kiedy samo zaczyna stawać.
Chodzik to się zgodzę że nie, za ręce też nie. Ale pchacz czemu nie? Nie chodzi o to żeby dziecko stawiać przy nim że tak powiem na siłę uczyć go. Myślę że jak dziecko samo się złapie i tak będzie samo chciało tak chodzić to te jest dobre.
Może bardziej przez to, że dziecko uczące się chodzić, nie ma jeszcze wypracowanej stabilnej pozycji i może się pośliznąć, a wtedy taki pchacz odjeżdża do przodu lub przewraca się na bok i dziecko może uderzyć buzią w podłogę. Przynajmniej ja tak to rozumiem.
Też mi się wydaje, że o to chodzi. Bo jak samo nie potrafi jeszcze chodzić to cały ciężar ciała opiera na pchaczu. A zabawki te często są lekkie, czy za dobrze jeżdżą i dziecko nie nadąża. Plus czasami muszą się do niego grabić.
Dlatego pchacz powinno się kupić do wzrostu dziecka. Niektóre mają regulację wysokości. Faktycznie, niektóre modele wymuszają nieprawidłową postawę. Warto właśnie przed zakupem sprawdzić, czy jest stabilny, czy ma spowalniacze czy jest odpowiednio ciężki oraz czy jest odpowiedni dla naszego dziecka.
Mój synek dostał w prezencie pchacz ale w ogóle nie był nim zainteresowany.Nie chciał przy nim chodzić.Moim zdaniem przy nauce chodzenia zbędne są taki gadżety.
Magicznypazur jak dziecko uczy się chodzić może wszystkiego się złapać czy to będzie pchacz czy krzesełko czy jakieś pudełko i o wszytko może zrobić krzywdę
Mój synek bardzo lubi chodzić z krzesełkiem do jedzenia z Ikea. Odkąd nauczył się stać, to właśnie je sobie upodobał do pchania ![]()
aneczkaa006 ale nie sądzisz, że trzymając się mebli jest mniejsze prawdopodobieństwo, że się przewróci i zrobi sobie krzywdę niż przy takim pchaczu, który może “uciekać” ? Jakby nie było kanapa dziecku się nie przesunie, a pchacz może, szczególnie, że wystarczy jeden krok dziecka inaczej postawiony ( może być to nawet potknięcie) i dziecko momentalnie traci równowagę i upada zazwyczaj buzią na podłogę.
Magicznypazur krzesła też po podłodze się suwają a dzieci lubią się z nie łapać
Ja myslę, że chodzik to zbędna rzecz i jakoś zawsze byłam przerażona jak małe dzieci w nich się poruszają juz wtedy uważałam, że nie jest to bezpieczne dla nich i zdrowe. Naukę chodzenia dziecka możemy wspierać poprzez asekurację dziecka, tak aby się nie uderzyło ale nie w chodziku, w którym nabywa nieprawidowych nawyków.
Wszyscy fizjoterapeuci oraz lekarze odradzają kupowanie chodzików, pchaczy i tego typu podobnych rzeczy. Jest to udowodnione, że mają bardzo zły wpływ na naukę chodzenia i przyczyniają się do wielu wad postawy, które później należy korygować, ponieważ nieskorygowane mogą się odbić bardzo dużym echem w dalszym życiu dziecka! Jeśli chodzi o nas mały ma prawie 11 miesięcy i w tym momencie jest na etapie obchodzenia mebli - po prostu chwyta się mebla i bokiem trzymając się go robi sobie kroki. Nie uważam, że rodzice powinni pomagać dziecku w nauce chodzenia w żaden sposób! Dziecko po prostu powinno zgodnie z własnym czasem rozwoju uczyć się chodzić.
to ja Aga K prawda, dziecko powinno uczyć się chodzenia we własnym tempie. Tylko jak wytłumaczyć dziecku, które chce by rodzice go prowadzali? Mój synek taki był... 4 miesiące trzeba było go prowadzać, trzymając pod pachami. Kręgosłup do tyłka wchodził nieraz. Oczywiście nie było tak cały czas, bo synek raczkował. Mam nadzieję, że z córcią tak nie będzie.
Nawet fizjoterapeuta moj nie zaleca żeby dziecko pchało krzesło. Jedynie chodziło przy meblach a potem samo poszło
Magicznyopazur, tylko skąd synek wiedział, że tak można? Możliwe że ktoś go kilka razy poprowadzał i się to spodobało.
Ja nie chcę żadnych pchaczy, chodzików, tylko czasami ktoś może mi takie coś sprezentować nieumyślnie.
rena_cz całkiem możliwe, że ktoś z rodziny mu pokazał. Kawałek czasu temu już to było, więc do końca nie pamiętam. Małej nie będę prowadzać. Będzie sama się uczyła chodzić. I powiem Ci, że u nas też nie będzie ani żadnych chodzików ani pchaczy...
Często jest tak że jak nie powiemy co kupić na urodziny. To kupią pchacz albo chodzik
zawsze można pozbyć się niechcianej rzeczy na olx:-)
Pchacz to może i bym zostawiła, bo jednak mają takie panele do zabawy, a z tego co widziałam, to więcej dzieci woli się nimi bawić niż przy tym chodzić.
Chodzika to bym pewnie próbowała sprzedać. Tylko nie weźmiemy za niego takiej samej kasy, nawet jak nowy, więc lepiej byłoby dostać coś co nam się przyda.