Wszędzie chcą potwierdzenia i nie wierzą "na slowo". Nawet.lekarz prowadzacy wpisując do ksiazeczki musiał zobaczyć wynik jak w I szpitalu mimo wpisu do ksiazeczki chcieli potwierdzenia w formie dokumentu/wyniku.
Wszędzie potrzebują potwierdzenia
Ja miałam już przy porodzie sprawdzaną grupę krwi i mialam to wpisane w książeczkę zdrowia (taka już bardzo stara książeczka :D) ale i tak wymagali wyniku badania grupy krwi z kartki z laboratorium :) Robiłam przy pierwszej ciąży chociaż grupie znałam :) Mam krew minusową ,więc i męża prosiłam by zrobił badanie na grupę krwi. Maż ma + ,ale do tej pory nie miałam przeciwciał ,a obie córki krew mają po mnie :)
ja tez znałam swoją grupe, ale lekarz polecił zrobic karte z grupa i teraz już więcej nie muszę robić żadnego badania. A synowi właśnie muszę wyrobić tez taka, bo nie wiem jaka ma grupę krwi.. Mąż tez nie wiem jaka ma..
Moi synowie też mają taką samą grupę krwi jak ja i możliwe, że mąż też ma gr 0 bo teść taką ma ;) albo chłopcy po mnie odziedziczyli ;)
Dokładnie, przy przyjęciu do szpitala jest wymóg dokumentu z lab z potwierdzoną grupą, jak ktoś nie ma to zlecają na cito i na drugi dzień już jest wynik ;)
Ja robiłam grupę krwi w ciąży i mąż też robił i okazało się, że mamy konflikt serologiczny bo jedno miało Rh+ a drugie Rh-
TerazMamma to chyba wtedy trzeba robić jakieś dodatkowe badania albo podaję się jakieś antyciała? Chyba ze teraz coś pomieszałam..
TerazMamma i z dzieckiem wszystko okej ?
Konflikt serologiczny jest między mama , a dzieckiem jeżeli jest różne rh. Syn miał żółtaczkę i na cito zlecili spr grupy krwi żeby porównać z moją..
Wydaje mi się że między rodzicami też może być konflik i wtedy chyba czasem mogą się zdarzyć problemy z ciąża, tak mi się coś kojarzy, ale nie jestem pewna na 100%
Femka u mnie syn tez miał żółtaczkę jak się urodził , ale nie trzeba było go naświetlać, a wszysycy zdrowi. Mojej siostry córka tez miała zoltaczje i była naświetlania , a znowu jej syn nie miał.. Ciekawe od czego to zależy..
Oj nie wiem od czego zależy występowanie żółtaczki, ale dużo znajomych mam mówiło że lepiej żeby ta żółtaczka właśnie była w szpitalu niż potem w domu
Paulina tez uważam, ze lepiej w szpitalu niż w domu , nas wypuścili, ale i tak musieliśmy robić kontrol w przychodni i badanie krwi.
Tak między rodzicami też może być co odbija się na dzieciach niestety.. koleżanka z mężem mają taki konflikt to każde dziecko rodzi się z wada.. powiedzieli, że 3 dziecka nie będą mieli bo lekarz powiedział, że również urodzi się z wada/chory..
Femka, to bardzo przykre :(
My wyszłyśmy z lekka żółtaczka, jutro patronaż i zobaczymy co będzie
Femka to bardzo przykre..
Paulina mi w przychodni kazali na słońce dziecko wystawiać, rozebranego go pampersa i dawać go tak by na niego świeciło i wtedy ta żółtaczka szybciej schodzi.
to u nas przez szybę kazała tak robić położna na promienie słońca wystawiać
Nam podobnie, z tym że nie mówiła nic o rozbieraniu :) no I powiedziała żeby wychodzić na spacery chociaż po 5-10minut. Ale u nas cały tydzień padało więc nie poszliśmy. Tylko przy oknie, nawet w te pochmurne dni dawaliśmy w wózku pod okno, nie wiem czy to coś dało no ale nawyk juz się wyrobił :)
U mnie też była zultaczka i było takie zalecenie. To taka naturalna fototerapia :D