Co sprzyja długiemu karmieniu piersią?

jakie te nasze “cycki” pomysłowe;) i jedzenie i picie :wink: i do tego zawsze pod ręką. Ktoś zmyslnie zaprojektował organizm kobiety;)

No i nic nie trzeba robic. Zadne podgrzewanie tylko wyciagnac i dac :slight_smile:

My mamy jesteśmy świetnie skonstruowane. Możemy dać naszym dzieciom życie a potem mleko dzięki któremu będą zdrowe i silne no i dużo miłości:) Super, że możemy karmić piersią.

Na szkole rodzenia położna ostatnio mówiła ze to nasze mleczko to takie 3 w jednym. Najpierw jest rzadkie- jak zupka, pozniej gęstsze i tresciwe- drugie danie i na końcu tłuszczyk-deserek:)

I mleczko mamy to takrze piciu. Nie musimy dopajać.

MamaMo nam też właśnie tak mówili, dlatego tak ważne jest by opróżnić jedną pierś, a nie tylko dać troszke z jednej a potem troszkę z drugiej piersi, bo dziecko reasumując zje tylko zupkę, bez drugiego danka i deserku :wink:

Mój to na zmianę, raz jedną raz drugą i potem na odwrót ;). tak lubi, ale wyjada wszystko :wink:

Jak wyjada wszystko z obu, to dobrze, ale to chyba mały łasuch:)

Moja mała też tak pije a ja myślałam że je za dużo

Powinno sie minimum 10 min karmic z jednej dopiero dawac druga.

Te 10 minut to nie jest regułą. Ja na początku karmiłam średnio po 5 minut. Byłam przerażona, ze mała się nie najada. Pojechałam do poradni laktacyjnej ze spisanymi porami i długościami jedzenia. Okazało się, ze mam tak duży wypływ, ze córka potrafi najeść się w 5 minut a czasem potrzebuje 10, ale do 15 w pierwszych miesiącach nie doszłyśmy nigdy.

u mnie najadłam sie w 10 minut i rzadko ja karmiłam teraz je czesto bo po prostu chce sie przytulic do cyca

Dzieci karmione piersią to straszne przytulaki:)

u mnie na początku karmienie trwało nawet do 45 minut ale z czasem się to skracało i teraz córcia ma taką wprawę że w 5-10 minut się najada :slight_smile:

mnie w szpitalu bardzo denerwowało bo prawie każda z pielęgniarek czy położnych próbowała mi wmówić że mam za mało pokarmu że trzeba małą dokarmiać, że mam za duże brodawki i córcia sobie nie poradzi. dobrze że byłam uparta i nie zrezygnowałam z karmienia choć strasznie mnie to dołowało. potem w domu bardzo się denerwowałam jak ktoś z rodziny nade mną stał ja karmiłam i jak potrzebowałam wyjść i chciałam ściągnąć pokarm to czasem był problem i nie mogłam ściągnąć odpowiedniej ilości to moja mama (choć pewnie nie robiła tego specjalnie) marudziła że może już mi się pokarm skończył, a ja przez to jeszcze bardziej się dołowałam i pokarmu było mniej oczywiście. ale najważniejsze to się zaprzeć i karmić, nie zważać na innych tylko myśleć o maleństwie :slight_smile:

u nas zwykle 10 min wystarcza

Dziwne ze ci tak w szpitalu mowily. Powinny wrecz odwrotnie. Pomagadac ci bo napewno nie mialas malo pokarmu. Nie denerwowac cie bo to tylko zaszkodzi. Nie sluchajcie glupich bab co kaza dokarmiac jesli dziecko przbiera na wadze to nie trzeba dokarmiac.

oj tak dzieci karmione piersią są milusińskie

mi w szpitalu nikt nei chcial pomoc karmic piersia, mowilam ze mam malo pokarmu to tylko slowa - rozkeci sie i tyle

ja nie miałam kazali mi pić duzo wody mineralnej, jakos nie pomogło ale specjalnie sie tym nie przejełam.